Załóżmy, na potrzeby tego tekstu (owszem, bardzo naiwnie o czym pisałem tu: Nie masz pomysłu na biznes?), że tak z niczego przyjdzie Ci do głowy genialny pomysł na biznes. Olśniło Cię i dzięki Tobie ludzkość na zawsze zmieni sposób w jakim żyje, śpi, marzy, albo podróżuje. Wszystko pięknie, tylko skąd będziesz wiedział, jak taki koncept przekuć w biznes? Nigdy wcześniej nie prowadziłeś żądnej firmy, a twoja styczność z biznesem jest żadna. Jak dobierzesz grupę docelową? Jak skompletujesz zespół? Jakim cudem uda Ci się przekonać inwestorów do Twojego pomysłu? (Tu jest tak jak z pracą: zapytają Cię o Twoje doświadczenie przy poprzednich biznesach). A w jaki sposób będziesz wiedział jak zarządzać wszystkimi kluczowymi procesami w firmie, skoro nigdy nie miałeś żadnej? Nie mówię, że to niemożliwe, ale znacznie łatwiej jest przetestować siebie i swoje kompetencje na mniejszym, prostszym i sprawdzonym biznesie niż od razu rzucać się w otchłań błękitnego oceanu tworząc własne nisze rynkowe, eksperymentując z niesprawdzonymi modelami biznesowymi.

A dlaczego nie mogę być innowacyjny?

Kiedy dzielę się tymi przemyśleniami na konferencjach ludzie często pytają mnie, dlaczego zniechęcam ich do innowacji. Jest wręcz przeciwnie, po prostu nie wierzę w drogi na skróty. Innowacja rodzi się z przebywania na rynku i uważnego obserwowania potrzeb, które się na nim rodzą.

Nie przywiązuj się do pomysłu!

Kiedy rozmawiam z ludźmi, którzy przychodzą do mnie konsultować swój pomysł biznesowy często się zastanawiam co ten człowiek będzie robił za rok, kiedy się okaże, że jego plan zostanie zweryfikowany przez rynek. Jeżeli ta weryfikacja jest pozytywna – czyli klienci kupują – to nie ma potrzeby wielkich zmian. Ale co jeżeli klienci nie rzucili się na produkt czy usługę? Jeżeli jesteśmy zbyt przyklejeni do swojego pomysłu, to nie ma szans na zmianę. Jednak elastyczny przedsiębiorca zrozumie, że idzie w złą stronę i zrobi zwrot w innym kierunku, który tym razem może przynieść mu sukces. W trakcie mojej długiej pracy w AIP przy SGGW miałem przyjemność wspierać rozwój bardzo wielu firm architektury krajobrazu. Zdecydowana większość z nich radziła sobie zawsze dość dobrze – widać zapotrzebowanie na konkretną usługę i działania. Mieliśmy jednak jeden biznes, który upadł i to dość mocno. Dziewczyny upierały się, że nie będą zajmowały się realizacją, a tylko projektami, bo są architektami, a nie ogrodnikami. Jednak klientowi projekt bez realizacji jest zupełnie niepotrzebny. Mimo naszych licznych sugestii znalezienia ekipy realizującej projekty nic takiego nie miało miejsca i firma musiała zostać zamknięta.

 

Nie szukaj na siłę innowacji – szukając zbyt wysoko tracisz bardzo wiele dobrych pomysłów.

Słyszałeś o tym, że Facebook kupił Whatsappa za 19 miliardów USD, zanim ten uzyskał zysk? Przykład rozpala wyobraźnię. Tworzysz aplikację, rozwijasz, sprzedajesz a potem jesteś miliarderem. Taki współczesny American Dream… Siedzisz więc i czekasz kiedy wreszcie przyjdzie Ci do głowy taki pomysł. A może wreszcie pora zacząć realizować coś prostszego – tradycyjny handel, proste usługi przez internet czy chociażby agencję eventową? Spróbuj, bo kiedy szukasz w chmurach wielkiego pomysłu, wiele prostszych i łatwiejszych okazji do biznesu przechodzi ci koło nosa. Jeżeli już zaczniesz dostrzegać te małe okazje i szanse, będziesz bardziej spostrzegawczy i może ten genialny pomysł wreszcie przyjdzie do Twojej głowy…

Autor: Michał Misztal Partner Zarządzający Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości

Artykuł ukazał się 30.12.2014 na stronie inkubatory.pl

Autor: Marta Wziątek
Ostatnia aktualizacja: 01.09.2015, godz. 14:08 - Marta Wziątek