Instytut Filozofii UŚ
Historię człowieka można widzieć jako ciągły proces odkrywania i rozpoznawania siebie. Tę samowiedzę zdobywał człowiek nie tylko zwracając się bezpośrednio do siebie samego, lecz przede wszystkim pośrednio, poprzez poznanie świata i umiejscowienie siebie w tym świecie. Poznanie świata, przyrody, jak również poznanie człowieka zawsze w pewien określony sposób się krzyżowały. „Podstawowe wyobrażenia o przyrodzie wiążą się ściśle z obrazem jaki człowiek wyrobił sobie na własny temat oraz na temat zadań, jakie przed nim stoją.[...] Dlatego podstawowe wyobrażenia o przyrodzie i przemiany tych wyobrażeń stanowią interesujące dane dla antropologii filozoficznej i zachowują - przy całym postępie poznawczym - status możliwych autoprojekcji człowieka". Stwierdzenie powyższe stanowić może punkt wyjścia dla rozważenia kwestii relacji pomiędzy porządkiem natury (przyrody) a porządkiem techniki. Uprzedzając już bowiem część dalszych rozważań stwierdzić można, iż z podobną sytuacją mamy również w odniesieniu do techniki. Nie tylko więc wyobrażenia o przyrodzie rzutowały i rzutują na wyobrażenia człowieka o sobie samym, lecz podobnie możemy stwierdzić w odniesieniu do techniki. Wyobrażenia tej ostatniej rzutowały bowiem nie tylko na określone wyobrażenia przyrody, lecz także w odpowiedni sposób określały treści samopoznania człowieka.
Wyobrażenia te składały się na swoisty rodzaj kulturowej i zmiennej historycznie racjonalności, obejmujące w swych treściach odpowiedni sposób widzenia świata, człowieka i relacji pomiędzy nim a światem. Szczególnym elementem tej ostatniej relacji była wiedza (filozofia) - jako teoretyczny sposób odniesienia się do świata - oraz technika, która odzwierciedlała praktyczne nastawienie do świata przyrody. Dzisiaj tym elementem jest nauka i technika, występujące zresztą we wzajemnym powiązaniu. Tak wyróżniona racjonalność kulturowa podlegała określonym historycznym przemianom i w tym względzie tradycja starożytna i średniowieczna przekazała odpowiednie sposoby pojmowania natury (przyrody) jako:
- przedmiotu teoretycznej (filozoficznej) kontemplacji, odkrywającej jedynie obiektywną racjonalność świata- wiązało się to z jednej strony z ideą o matematycznej konstytucji przyrody (Platon) oraz o jej celowości, mające swoje źródła w boskim demiurgu i świecie idei (Platon), lub też w jej wewnętrznej racjonalności (Arystoteles);
- normy odnoszącej się nie tylko do wymiaru poznawczego i prawdy, lecz również do piękna i dobra.
Strona 1 z 12 :: Idź do strony: [1] 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
Dopełnieniem tych wyobrażeń o przyrodzie był też obraz człowieka jako istoty rozumnej, o swoiście pojmowanej rozumności, jak i obraz filozofii odzwierciedlającej istotne relacje pomiędzy człowiekiem a światem. Kolejnym dopełnieniem było też wyobrażenie o porządku technicznym i o jego odniesieniach do porządku naturalnego. W tym względzie trzeba odwołać się do Arystotelesa, który wyróżnił trzy rodzaje aktywności człowieka, a mianowicie poznawanie, działanie i wytwarzanie (poiesis). Ta ostatnia związana jest właśnie z techniką (techne), lecz zarazem jest ona czymś innym aniżeli działanie, które można oceniać w kategoriach etycznych, gdy tymczasem technika pozostaje wobec wartości etycznych neutralna. Jak pisał Arystoteles: „Przedmioty wiedzy naukowej są tedy czymś koniecznym i czymś wiecznym; wszystko bowiem co w bezwzględnym znaczeniu konieczne jest wieczne, a to, co wieczne nie powstało ani nie zginie. [...] Spośród rzeczy, które mogą się mieć inaczej, jedne są przedmiotem twórczości, inne przedmiotem działania. Tworzenie mianowicie i działanie to dwie rzeczy różne [...]; tak, że tzw. trwała dyspozycja do opartego na rozumowaniu działania jest czymś różnym od takiejże dyspozycji do opartego na rozumowaniu tworzenia". Technika, określana także jako sztuka (ars) wiązana była właśnie z tworzeniem (poiesis). Jak pisze dalej Arystoteles: „otóż wszelka sztuka łączy się z powstawaniem i z wynalazczym obmyślaniem tego, by powstało coś z rzeczy, które mogą być i nie być i których źródło tkwi w wytwarzającym, a nie w wytworze; bo nie są wytworami sztuki te rzeczy, które z konieczności istnieją lub powstają, ani te, które istnieją lub powstają w sposób zgodny z nakazem natury (te bowiem rzeczy mają same w sobie swe źródło). Skoro zaś tworzenie i działanie to rzeczy różne, to z konieczności sztuka podpada pod tworzenie, a nie pod działanie [...]. Sztuka jest więc pewnego rodzaju trwałą dyspozycją do opartego na trafnym rozumowaniu tworzenia; przedmiotem obu są rzeczy, które mogą mieć się inaczej. Każdy z rodzajów aktywności - jak widać - charakteryzował się własnym celem i tak celem poznania było osiągnięcie prawdy, działania - dobro a celem tworzenia zaś - rzecz. U podstaw tych aktywności leżały też określone cnoty, odpowiadające im trwałe dyspozycje, czyli odpowiednio rozum, rozsądek (phronesis) oraz techne. Wyraźne rozdzielenie tych aktywności opierało się także na odróżnieniu tego, co sztuczne i tego, co naturalne. Dziedzina poznawania dotyczy tego, co naturalne, natomiast przedmiotem działania i tworzenia jest świat sztuczny, zależny w pewien sposób od decyzji i wyborów człowieka. To rozdzielenie nie miało jednakże jeszcze tak całkowitego charakteru, bowiem pomiędzy porządkami physis i techne istniały jednakże wyraźne podobieństwa i pokrewieństwa. Technika była bowiem nie tylko wytwarzaniem (poiesis), lecz zarazem także naśladowaniem (mimesis). Te podobieństwa i analogie przejawiały się zarówno w:
- sposobie postępowania, gdzie obszar techniki niczym istotnym nie różni się od naturalnego- zmiana polega na aktualizacji potencji; ten, kto posiada tę umiejętność techne, ten ją po prostu stosuje i działa analogicznie jak procesy naturalne;
- pozostawaniu w obrębie celowości naturalnej - naśladowanie ale i uzupełnianie natury.
Strona 2 z 12 :: Idź do strony: 1 [2] 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
Szczególnie ten ostatni moment jest tu wart podkreślenia, bowiem w przypadku techne wykraczamy poza to, co przyroda sama z siebie jest w stanie wytworzyć, lecz nie musi to oznaczać przeciwstawienia tego, co techniczne temu, co naturalne. Rozdzielenie, ale i zarazem brak takiego całkowitego rozdzielenia porządku naturalnego i technicznego wiązał się tu między innymi szerzej z brakiem rozdzielenia świata natury i kultury. Technika i to, co techniczne funkcjonowało więc, pomimo swej odrębności, w ramach określonej, uniwersalnej aksjologii. Technika miała swoje miejsce w całości obejmującej świat i człowieka. W tym sposobie pojmowania techniki odnaleźć już jednak można pewne zalążki tego, co dokonało się właściwie w tradycji nowożytnej, a mianowicie instrumentalizacja techniki. Każdy z trzech wymienionych wyżej rodzajów aktywności człowieka charakteryzował się odrębnym celem i odrębnymi środkami pozwalającymi dany cel osiągnąć. Można więc powiedzieć, iż każdy z nich charakteryzował się swoistą racjonalnością i to taką, którą określić można jako racjonalność instrumentalną. Ta bowiem jest takim rodzajem racjonalności, który w dążeniu do osiągnięcia założonych celów optymalizuje jedynie środki jakie ku temu prowadzą, pozostawiając poza polem oceny i wyboru same te cele.
Taki pogląd umiejscawiający w konsekwencji technikę poza etyką, bowiem to tylko działanie (praxis) samo w sobie jest natury etycznej był i nawet do dzisiaj jeszcze jest poglądem potocznym, lecz został upowszechniony dopiero w tradycji nowożytnej. Opierał się on na założeniu „niewinności" środków technicznych i oddzielał wyraźnie technikę od różnych sposobów jej wykorzystywania. Skutki użytkowania techniki traktowano w gruncie rzeczy jako niezależne od niej samej i stąd też właśnie technikę samą w sobie uważano za etycznie neutralną. Stanowiło to zarazem jedną z podstaw dość rozpowszechnionego stanowiska, jakim był technokratyzm, który cechował również, co paradoksalne, tych, którzy sami byli krytykami techniki i cywilizacji technicznej. Uznanie aksjologicznej niezależności techniki prowadziło z kolei do uznania jej za względnie autonomiczny system, kierujący się własną wewnętrzną racjonalnością, która sprowadza się do odpowiednich zasad i reguł metodologicznych, a tym samym do określonych wartości poznawczych i instrumentalnych. Instrumentalizacja techniki, podobnie zresztą i nauki jak i innych dziedzin aktywności człowieka, miała swoje społeczne i kulturowe przyczyny i wiązała się jednocześnie z przemianami w dziedzinie wskazanej wcześniej racjonalności kulturowej, gdzie nowożytność dokonała istotnych zmian i przewartościowań. Dotyczyły one w ogólności sposobu pojmowania natury i relacji pomiędzy człowiekiem a naturą i obejmowały miedzy innymi to, iż:
- natura przestała być tylko przedmiotem kontemplacji a stała się przede wszystkim przedmiotem praktycznej ingerencji i czymś, co wymagało opanowania ze strony człowieka; narzędziem kontemplacji stały się nauki przyrodnicze, a ich przedłużeniem niejako nauki techniczne, dostarczające narzędzi przekształcania i opanowywania świata;
- natura przestała mieć tak silne znaczenie normatywne- choć nie utraciła go całkowicie- i zaczęła pełnić rolę tworzywa i środka dla odpowiednich działań człowieka.
Strona 3 z 12 :: Idź do strony: 1 2 [3] 4 5 6 7 8 9 10 11 12
Wiązało się to jednocześnie z instrumentalizacją różnych dziedzin aktywności człowieka, w tym także nauki i techniki. Zaczęły dominować odmienne przekonania, a mianowicie obraz świata jako całości i jako żywego organizmu ustąpił miejsca na rzecz świata mechanicznego. Relacja pomiędzy człowiekiem a światem zaczęła przybierać postać panowania i eksploatacji, gdzie człowiek nowożytny zaczął traktować świat jako materiał i tworzywo dla własnych działań. Subiektywizacja i związana z nią instrumentalizacja rozumu stały się podstawą nowożytnej racjonalności, gdzie nauka i technika nabierały wzorcowego charakteru. Instrumentalizacja prowadziła między innymi do oddzielenia etyki od różnych dziedzin aktywności człowieka, w tym oprócz nauki i techniki, np. od gospodarki i polityki. Tradycja nowożytna poddawana jest dzisiaj wszechstronnej krytyce, w tym także i takiej, gdzie uważa się ją i związany z nią sposób pojmowania i urzeczywistniania relacji pomiędzy człowiekiem a światem za jedno z istotnych źródeł współczesnego kryzysu cywilizacyjnego. Jednym z przykładów charakterystycznych dla nowożytności podziałów było ukształtowanie się dwóch kultur - materialnej i duchowej - traktowanych jako w dużym stopniu niezależne.
W 1959 roku sir Charles Snow, dramatopisarz i naukowiec, wygłosił w Cambridge wykład, tzw. „Rede Lecture", zatytułowany The two culture and the scientific revolution, który następnie został opublikowany i stał się podstawą do długiej i trwającej do dnia dzisiejszego dyskusji. Podstawową tezą sformułowaną w tej pracy było to, iż w kulturze rozwiniętych państw Zachodu obserwowalne jest pęknięcie i podział na kulturę reprezentowaną przez przedstawicieli nauk przyrodniczych z jednej strony i nauk humanistycznych z drugiej. Obie te kultury stają się na tyle autonomiczne i zamknięte, iż niemożliwe staje się komunikowanie pomiędzy nimi. Funkcjonowanie tego podziału wystawia na szwank przyszłość współczesnych społeczeństw. Różnorodne negatywne konsekwencje, jakie wiążą się z tym podziałem dotyczą między innymi dziedziny kształcenia, które staje się nazbyt specjalistyczne i nie może sprostać wymogom, jakie niesie ze sobą rewolucja naukowa i techniczna. Tezy C.P. Snow stały się przedmiotem dyskusji i niezależnie od tego, czy miał on w pełni słuszność, czy nie, to jednakże wskazał on na jedną z charakterystycznych cech świata nowoczesnego, która odnosiła się nie tylko do kształtowania się dwóch wymienianych przez niego kultur, lecz miała szerszy wymiar i polegała na segmentacji i autonomizacji różnych obszarów aktywności człowieka, takich np. jak nauka, technika, gospodarka i polityka. Segmentacja ta jest jednym z istotnych źródeł współczesnego kryzysu cywilizacji, choć zarazem była ona również źródłem jej dynamicznego, lecz jednostronnego rozwoju. Dalsze kontynuowanie takiego modelu rozwoju wydaje się w obliczu współczesnych zagrożeń globalnych niezbyt racjonalne, bowiem grozi to w ogólności globalną katastrofą. Konieczny jest więc jakiś istotny przełom w relacji pomiędzy człowiekiem a światem. Człowiek osiągnął obecnie ogromną moc rozporządzania różnymi dziedzinami rzeczywistości, lecz wraz z tym także wzrasta również paradoksalnie potencjał występujących obecnie zagrożeń. Te możliwości człowieka dane mu są w ogólności dzięki rozwojowi nauki i techniki i stąd też one są często posądzane dzisiaj o to, iż są jednym ze źródeł współczesnego kryzysu cywilizacji. Proponowane rozwiązania mogą w tym względzie bazować bądź na rezygnacji z nauki i techniki i na poszukiwaniu jakichś alternatywnych czynników zmian, lub też uwzględniać mogą istotne znaczenie nauki i techniki dla kształtowania różnorodnych relacji pomiędzy człowiekiem a światem. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z mniej lub bardziej irracjonalna utopią, choć z kolei to drugie stanowisko posądzane jest o zachowawczość i nieefektywność w sytuacji współczesnych zagrożeń globalnych. Nie odrzucając całkowicie roli i znaczenia nauki i techniki, trzeba jednakże postawić dzisiaj pytanie o sposób wypełniania przez nie roli czynnika rozwoju cywilizacyjnego. Wiąże się to najogólniej rzecz ujmując z problemem racjonalności nauki i techniki, a także w szczegółach z konkretnymi warunkami, jakie dla urzeczywistnienia tej racjonalności należy spełnić. W tym kontekście, co najmniej dyskusyjne wydaje się wyraźne rozdzielenie kultury technicznej (nauk przyrodniczych) i kultury humanistycznej.
Strona 4 z 12 :: Idź do strony: 1 2 3 [4] 5 6 7 8 9 10 11 12
Instrumentalizacja charakterystyczna dla tradycji nowożytnej utrwaliła to rozróżnienie, lecz w perspektywie dzisiejszych przemian nie wydaje się racjonalne jego dalsze utrzymywanie, zarówno w teorii jak i w praktyce. Nie chodzi jednakże o to, aby niwelować i nie dostrzegać różnic pomiędzy naukami przyrodniczymi i naukami humanistycznymi, czy też szerzej pomiędzy kulturą techniczną a kulturą humanistyczną. Nie można jednakże nadal traktować tej pierwszej jako jedynie kultury instrumentalnej i zarazem także wyraźnie oddzielać kulturę materialną i kulturę duchową. Nie oznacza to również tego, iż proste postawienie postulatu o jedności tych kultur jest w stanie rozwiązać wszelkie problemy. Pozostają one w mocy, lecz pytanie o jedność kultury technicznej i kultury humanistycznej w ramach kultury ogólnej znosi ich opozycyjność, choć otwiera się tu zarazem pole do dyskusji nad rolą, znaczeniem i sposobem funkcjonowania tych czynników, które decydują o kształcie i wartościach charakterystycznych dla tych kultur. Podziały te stały się przedmiotem współczesnej krytyki racjonalności instrumentalnej i jej źródeł wywodzących się z tradycji nowożytnej. Istotne znaczenie miały tu takie stanowiska jak M. Heideggera, czy też przedstawicieli Szkoły Frankfurckiej Th.W. Adorno, M.Horkheimera, H. Marcuse oraz J. Habermasa. Instrumentalizacja różnych dziedzin aktywności człowieka doprowadziła w konsekwencji do zwiększenia efektywności odpowiednich działań, co było jedną z podstaw gwałtownego rozwoju cywilizacji nowożytnej. Jej wzorce i mechanizmy rozwoju napotykają jednakże obecnie na określone granice., Złudnym bowiem okazał się prosty model powiększania kontroli i zakresu opanowywania świata przez człowieka. Wzrost zakresu rozporządzalności światem- co osiągnęło dzisiaj wymiar globalny- rodzi jednakże jednocześnie zagrożenia o takim samym zasięgu. Dzisiejsza sytuacja stanowi określone wyzwanie wymagające nowego spojrzenia na relacje pomiędzy człowiekiem a światem natury, co jest między innymi wynikiem:
- zmian w obrębie nauk przyrodniczych, zmieniających teoretyczny obraz `świata przyrody, co wyraża się przejściem od obrazu świata jako systemu (mechanicznego) do obrazu śwista jako chaosu;
- zagrożeń globalnych - dzisiaj również procesów globalizacji, w tym szczególnie różnorodnych przejawów kryzysu ekologicznego spowodowanego nadmierną ingerencją w porządek świata przyrody, co narzuca konieczność określenia nowych relacji pomiędzy człowiekiem a światem.
Strona 5 z 12 :: Idź do strony: 1 2 3 4 [5] 6 7 8 9 10 11 12
Odpowiednie zmiany zauważalne były również w dziedzinie filozofii techniki, gdzie na przełomie lat 60-tych i 70-tych XX wieku nastąpiła dość istotna zmiana w sposobie pojmowania techniki określana mianem „zwrotu normatywnego". Jednocześnie w kontekście tej zmiany odróżnia się tradycyjną i najnowszą filozofię techniki. Wymienić można pewne charakterystyczne dla tradycyjnej filozofii techniki poglądy, znajdujące wyraz między innymi w następujących przekonaniach:
- problemy filozofii koncentrowały się wokół pytania o istotę techniki, co wiązało się ponadto z odpowiednim sposobem rozumienia i analizy pojęcia techniki;
- relację pomiędzy techniką a kulturą postrzegano w kontekście jej pozytywnych bądź negatywnych wpływów; technikę traktowano albo jako dobrodziejstwo, albo też jako zagrożenie kultury;
- przyjmowano apologetyczną fikcję, zgodnie z którą uznaje się "niewinność"środków technicznych, co w konsekwencji także stanowiło podstawę dla technokratycznej mistyfikacji uznającej technikę za autonomiczny i samokorygujący się system; technika była także wyraźnie oddzielana od nauki i naukowego poznania, a właściwy tradycyjnej filozofii nauki scjentyzm znajdował dopełnienie w towarzyszących mu przekonaniach technokratycznych.
Tradycyjna filozofia techniki miała w dużym stopniu spekulatywny charakter z uwagi na to, iż często abstrahowała od istotnych aspektów problemów związanych z rozwojem techniki. Na przełom lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych daje zauważyć istotne zmiany w sposobie pojmowania samej techniki, jak i relacji między człowiekiem a techniką. Najnowsza filozofia techniki inaczej aniżeli tradycyjna problematyzuje tę relację i w konsekwencji też odmiennie od tradycyjnej pojmuje technikę oraz ocenia jej rolę i znaczenie. Tradycyjna filozofia techniki była w gruncie rzeczy antropologią techniki, ponieważ korzeni techniki i czynników jej przemian poszukiwała w naturze ludzkiej. Dlatego też technika uważano za "przedłużenie ludzkich organów naturalnych" (M.McLuhan ), uzupełnienie braków natury ludzkiej (A.Gehlen), czy też jako określoną taktykę życia (O.Spengler).
Strona 6 z 12 :: Idź do strony: 1 2 3 4 5 [6] 7 8 9 10 11 12
Technikę traktowano była także jako autonomiczna część kultury i najczęściej postrzegano ją jako czynnik zagrażający wyższym wartościom kultury duchowej. Świat techniki umiejscawiany był pomiędzy naturą a kulturą, przy czym natura widziana była jako pozbawione wartości własnej tworzywo dla działalności technicznej. Technikę traktowano wreszcie jako dziedzinę aksjologicznie niezależną i etycznie neutralną. Stanowiło to zarazem jedną z podstaw dość rozpowszechnionego stanowiska jakim był technokratyzm, który cechował również, co paradoksalne, tych, którzy sami byli krytykami techniki i cywilizacji technicznej. Uznanie aksjologicznej niezależności techniki prowadziło z kolei do uznania jej za względnie autonomiczny system, kierujący się własną wewnętrzną racjonalnością, która sprowadza się do odpowiednich zasad i reguł metodologicznych, a tym samym do określonych wartości poznawczych i instrumentalnych. Metodologia zastępowała w ten sposób etykę, gdyż ocena rezultatów techniki nie wymagały już żadnych innych kryteriów aniżeli kryteria techniczne, aby można było je usprawiedliwić i uznać za właściwe. Legitymizacja działalności technicznej ograniczała się do ram racjonalności wewnętrznej, co było dodatkowym uzasadnieniem panującego technokratyzmu.
Podobne stanowiska są właściwe także dziedzinie filozofii nauki. W toczącym się sporze o racjonalność nauki znajdują wyraz różne poglądy. Ich wspólnym mianownikiem jest to, iż ograniczają się one w gruncie rzeczy do ram racjonalności wewnętrznej. Dlatego też zarówno ci, którzy bronią przekonań o racjonalności nauki, jak i ich przeciwnicy odwołują się do podobnego rozumienia racjonalności- ograniczonego do obszaru epistemologii i metodologii, czyli do racjonalności wewnętrznej. Jako przykład posłużyć tu może stanowisko, jakie reprezentował w tym względzie K.R. Popper.Miało to także określone konsekwencje dla pojmowania związków między nauką i etyką.
Tradycyjny sposób pojmowania etosu nauki - podobne zresztą uwagi odnieść można także do techniki- wiązały normy i zasady postępowania w tych dziedzinach z koniecznością spełniania odpowiednich reguł metodologicznych. W ten sposób również etos nauki ograniczał się do ram racjonalności wewnętrznej. W konsekwencji zarówno nauka jak i technika traktowano jako dziedziny etycznie neutralne, gdyż normy i zasady etyczne w nich obowiązujące ulegały redukcji do ich metodologii. Ta ostatnia spełniała także funkcję etyki i to głównie w negatywnym sensie, gdyż właściwe wypełnianie reguł metodologicznych traktowane było w sposób oczywisty jako dobro, zło zaś i ewentualnie wiązane z nim saknkcje mogły się wiązać dopiero ze świadomym odstępstwem od stosowania tych reguł. Podobne stanowiska odnosiły się w tym przypadku zarówno w stosunku do nauki, jak i do techniki. Sposób pojmowania tej ostatniej stanowi ważny element relacji między człowiekiem a światem. Relacje te podlegały określonym historycznym przemianom, które rzutowały także na zmiany w sposobie pojmowania nauki i techniki.
Strona 7 z 12 :: Idź do strony: 1 2 3 4 5 6 [7] 8 9 10 11 12
Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte to z kolei okres dominacji problematyki etycznej w filozofii techniki, a zarazem podejmowanie prób dyskutowania warunków włączenia wartości etycznych do działalności technicznej oraz uznania ich za ważne czynniki kontroli i kierowania tą działalnością. Zarysowały się wówczas wyraźniej rozwijane do dziś dwie koncepcje, a mianowicie:
- koncepcja etycznego kierowania przemianami rozwoju techniki, podkreślająca rolę etyk zawodowych (etyk inżynierskich) w tym procesie ;
- koncepcja politycznego sterowania procesami techniki związana przede wszystkim z ideą wartościowania techniki (technology assessment).
Każda z tych koncepcji ma swoje słabości, dlatego też pojawiają się próby ich pogodzenia i wypracowania swoistej syntezy. Wartościowanie techniki zakłada, iż technika z natury rzeczy jest obciążona określonymi wartościami, a jej upowszechnianie wiąże się również z określonymi i uwarunkowanymi czynnikami natury społecznej oraz kulturowymi preferencjami wartości. Z techniką i jej rozwojem wiązane są natomiast określone zbiory wartości, do których zalicza się następujące: wartości funkcjonalne, ekonomiczne, zdrowie, bezpieczeństwo, wartości ekologiczne, jakość życia społecznego i rozwój osobowości. Wartościowanie techniki jest jedną z koncepcji, która próbuje kontrolować następstwa związane z upowszechnianiem odpowiednich technik. Jej praktyczne zastosowanie stanęło jednak przed pewnymi dylematami natury aksjologicznej związanymi w ogólności z:
- niewspółmiernością różnorodnych dziedzin pojawiania się następstw techniki - trudność znalezienia jednej miary jako kryterium dla wielu nie dających się w konsekwencji porównać następstw;
- niemożności dokonania redukcji i znalezienia powszechnie uznanej i uniwersalnej wartości jako wspólnej miary dla różnorodnych następstw techniki.
Strona 8 z 12 :: Idź do strony: 1 2 3 4 5 6 7 [8] 9 10 11 12
Jedna z propozycji wyjścia z tych sytuacji trudnych i rozstrzygnięcia pojawiających się tu dylematów jest koncepcja etyki dyskursu J.Habermasa. Relacja człowiek - technika jest w konsekwencji w najnowszej filozofii techniki rozpatrywana w innych kategoriach aniżeli w jej wersji tradycyjnej. Inaczej jest ona tematyzowana, gdyż człowieka nie postrzega się już jako stałego i niezmiennego członu tej relacji. Technika bowiem nie jest neutralna etycznie i aksjologicznie, nie można jej zatem analizować jedynie w perspektywie niezmiennej i aspołecznej natury człowieka. Dlatego też w relacji człowiek - technika eksponuje się znaczenie odpowiedzialności. Odpowiedzialność stanowi bowiem jedną z tych kategorii, które także w dziedzinie techniki - choć nie tylko w niej - zaczynają odgrywać istotną rolę. Odpowiedzialność należy obecnie traktować również jako uniwersalną kategorię antropologiczną. Na pytanie o to, kim jest człowiek, pada odpowiedź, iż jest on istotą odpowiedzialną, a szczególnym obszarem przejawiania i realizowania się tej odpowiedzialności stanowi dzisiaj dziedzina nauki i techniki.
W odniesieniu do odpowiedzialności następują obecnie przemiany dotyczące jej przedmiotu, podmiotu oraz instancji. Od kiedy przestano traktować technikę jako etycznie neutralną, nastąpiło poszerzenie etycznego pola związanego z nauką i techniką. Etykę zaczęto także traktować jako jeden z ważnych czynników legitymizacji rezultatów działalności technicznej oraz czynnik normujący działania i decyzje odpowiednich podmiotów. W obliczu zachodzących przemian coraz wyraźniej odczuwalna staje się konieczność zmiany w sposobie pojmowania odpowiedzialności i jej wymagań.
W tradycyjnym rozumieniu podmiot działania i podmiot odpowiedzialności pokrywały się ze sobą i traktowane były jednocześnie jako podmioty jednostkowe. To jednostka bowiem ponosiła odpowiedzialność, której przedmiot stanowiło jej własne dobro lub też dobro innych jednostek, a instancją tej odpowiedzialności było jej sumienie. Odpowiedzialność była zatem w dużym stopniu utożsamiano z samoodpowiedzialnością, tzn. z odpowiedzialnością przed samym sobą, co wyraźnie ograniczało rozumienie odpowiedzialności i wymagań jakie stawiano jej w odniesieniu do podmiotu, przedmiotu i jej instancji. Podmiotem działania stają się obecnie często grupy, instytucje i kolektywy, gdzie działania poszczególnych osób składają się na całokształt osiąganych efektów i na ich dalsze następstwa. Ograniczone znaczenie odpowiedzialności jednostkowej jest szczególnie widoczne w nauce i technice, w dziedzinach zatem, w których sumienie poszczególnych podmiotów jednostkowych nie może stanowić gwarancji właściwych efektów, jakie przyniesie upowszechnianie ich odkryć. Podmiot działania nie pokrywa się w tym wypadku z podmiotem odpowiedzialności, stąd też jej pole nie pokrywa się ze sprawstwem.
Strona 9 z 12 :: Idź do strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 [9] 10 11 12
Traci swoje znaczenie tradycyjnie pojmowany etos nauki i techniki, który utożsamiano ze spełnianiem wymagań metodologii i wewnętrznej racjonalności właściwej dla tych dziedzin.. W obliczu współczesnych problemów i zagrożeń okazuje się niewystarczający, gdyż odpowiedzialność nauki i techniki musi obejmować także wymiar zewnętrzny, odnoszący się do skutków upowszechniania rezultatów ich odkryć. Ostatecznie więc w odniesieniu do współczesnych wymogów odpowiedzialności w dziedzinie techniki stwierdzić trzeba, iż:
- oprócz odpowiedzialności wewnętrznej należy wyróżnić także odpowiedzialność zewnętrzną, czyli odpowiedzialność za skutki wykorzystywania odkryć techniki i ich upowszechniania ; środowiska naukowe i techniczne nie ponoszą tu odpowiedzialności za wszystkie skutki, lecz nie mogą być także z tej odpowiedzialności zwalniane;
- instancją odpowiedzialności w dziedzinie techniki nie może być już sama inteligencja techniczna; powinno się nią stać również społeczeństwo i szczególnie te jego grupy, które potencjalnie i realnie dotknięte są odpowiednimi następstwami stosowania określonych technik;
- podmiotem odpowiedzialności nie są tylko i wyłącznie jednostki; odpowiedzialność staje się współodpowiedzialnością i nie mieści się jedynie w tych ramach, jakie ogranicza wypełnianie danej roli społecznej.
Urzeczywistnienie tych wymagań dotyczących odpowiedzialności pełnić może w konsekwencji rolę:- czynnika legitymizacji rezultatów nauki i techniki, których nie sposób usprawiedliwić całkowicie jedynie na podstawie kryteriów racjonalności wewnętrznej;- czynnika normującego działania osób i instytucji reprezentujących naukę i technikę oraz uczestniczących w upowszechnianiu ich rezultatów; - czynnika kształtującego kulturę moralną i poziom moralności poszczególnych jednostek w odniesieniu do roli społecznej, jaka odgrywają w dziedzinie techniki.
Strona 10 z 12 :: Idź do strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 [10] 11 12
Wyeksponowana rola odpowiedzialności wskazuje na nowy sposób pojmowania relacji między człowiekiem a techniką w najnowszej filozofii techniki. Wiele spośród podejmowanych aktualnie problemów znajduje się dopiero w początkowej fazie badań i dyskusji, czego przykładem może być problem współodpowiedzialności i odpowiedzialności instytucjonalnej w dziedzinie techniki. Mimo to wyraźnie daje się zauważyć nowy "paradygmat" w sposobie pojmowania techniki i człowieka jako jej twórcy i użytkownika. Odnosi się to również do relacji pomiędzy techniką a naturą.
Pojawiają się w tym kontekście pytania dotyczące między innymi tego :
- czy natura stanowi jakąś granicę dla technicznej ingerencji człowieka i na czym ta granica ma polegać, tzn. w jaki sposób ma być praktycznym ograniczeniem dla rozwoju techniki?;
- czy natura może mieć nadal znaczenie normatywne?
Jeżeli technika stanowi pewien element świata kulturowego to zdaje się z jednej strony wskazywać na nieuchronny konflikt pomiędzy nią a naturą będący odbiciem szerszego konfliktu pomiędzy kulturą a naturą. Słusznie w tym względzie podkreśla Z. Piątek, iż pomiędzy naturą a kulturą nie ma jakiegoś fundamentalnego antagonizmu. Kultura bowiem jest tworem człowieka jako istoty naturalnej, choć ta natura ma jego przypadku swoje osobliwości,a jeżeli pojawia się jakieś przeświadczenie o konflikcie pomiędzy naturą a kulturą to:
- a) jest ono jedynie wynikiem nadmiernej ekspansji świata sztucznego - tworzonego w rezultacie rozwoju techniki-, co zagraża istnieniu natury, przez co człowiek zarazem zagraża również własnemu przetrwaniu;
- b) jest rezultatem swoistego przewartościowania znaczenia tego, co jest przez człowieka tworzone, jako miary jego człowieczeństwa.
W konsekwencji jak podkreśla też Z.Piątek, iż : „ budując w obrębie Przyrody swój ludzki świat, homo faber musi podporządkować się prawom Natury". Jeżeli technika i szerzej świat kultury nie pozostają w fundamentalnym antagonizmie w stosunku do natury to nie rozwiązuje jeszcze kwestii ograniczeń rozwoju techniki jak i problemu normatywności porządku naturalnego w stosunku do porządku technicznego. Stajemy tu wobec podwójnego i wcześniej już wskazanego wyzwania :
- teoretycznego - związanego z rozwojem nauk przyrodniczych i ich sposobów pojmowania świata natury i odkrywania jej praw;
- praktycznego- związanego z zakresem ingerencji człowieka w porządek natury, co objawia się dzisiaj między innymi kryzysem ekologicznym.
Strona 11 z 12 :: Idź do strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 [11] 12
W obydwu tych przypadkach pojawia się pytanie o ontyczne fundamenty i realne podstawy tej normatywności jaką chcemy wiązać z porządkiem naturalnym. W obydwu też stajemy ostatecznie przed podobną nieprzejrzystością. W pierwszym przypadku w obliczu zmieniających się teorii kształtujących nasze wyobrażenia o świecie nie pozostajemy jednak w sytuacji absolutnej niepewności i nieprzejrzystości, a tym bardziej w sytuacji konieczności rozstrzygania o ostatecznej prawdziwości takiej czy innej teorii. W tym względzie wystarczy, za P.Wustem, przekonanie o fundamentalnej itelligibilności świata i to takiej, której zapewne nigdy do końca i absolutnie nie odsłonimy i nie odkryjemy, ale :" Wszędzie tam, gdzie wraz z czymś istniejącym zarazem dany jest nam także jego porządek, tam też wraz z uporządkowanym istniejącym bytem dane nam jest coś posiadające w jakiś sposób wartość.[...] To, co intelligibilne w ens, należy tedy rozpatrywać jako dające się pomyśleć możliwie najściślejsze splecenie się transcendentalnych pierwotnych pewności: verum, bonum i unum". Również w drugim przypadku problemy aksjologiczne jakie pojawiają się wraz z rozwojem techniki i wartościowaniem jej rezultatów - o czym była mowa wyżej- jak i podobne problemy z jakimi spotykamy się w etykach środowiskowych wskazują na analogiczne napięcia pomiędzy tym, co pewne i przejrzyste i tym, co niepewne i nieprzejrzyste. Stanowiska w etykach środowiskowych będą różniły się przykładowo pomiędzy sobą w kwestii tego, co ma być przedmiotem ochrony ze strony człowieka w jego ekspansji w porządek natury. Czy będą to przykładowo ekosystemy jak uważa się na gruncie stanowisk holistycznych, czy też każdy indywidualny przejaw życia, jak w biocentrycznie zorientowanej etyce indywidualistycznej. Tu też zapewne trudno będzie znaleźć jakieś uniwersalne, powszechnie obowiązujące i ostatecznie usprawiedliwione rozstrzygnięcie na rzecz jakiegoś ze stanowisk. Tym bardziej, iż w wymiarze praktyki społecznej pojawiają się często konflikty pomiędzy różnymi stanowiskami, z których jedne zorientowane są bardziej antropocentrycznie a inne bardziej biocentrycznie. Pojawiają się tu także napięcia pomiędzy tym, co ogólne a tym, co szczegółowe i konkretne, także w danym miejscu i czasie. Pomimo tej nieprzejrzystości także i tu nie jesteśmy w konsekwencji skazani na rezygnację i nie stajemy przed sytuacją absolutnej niemożności. Musimy tylko dokonać odpowiednich przewartościowań dotyczących naszych wyobrażeń o sobie i świecie i w rezultacie również zmienić nasze postępowanie w różnych dziedzinach aktywności człowieka. „ Wiąże się to zarówno z poszerzeniem zakresu ludzkiej moralności, jak i z dowartościowaniem procesów rozgrywających się w biosferze". Świadomość ograniczeń jakie na rozwój techniki nakłada świat natury- nawet jeżeli nie jesteśmy i być może nigdy nie będziemy w stanie ich dokładnie w uniwersalnie obowiązującym wymiarze ustalić, nazwać i zlokalizować - staje się w ten sposób ważnym elementem odpowiedzialności ludzi tworzących i upowszechniających technikę i rezultaty nauki. Stawać się musi szerzej przejawem odpowiedzialnej postawy współczesnego człowieka wobec samego siebie i świata.
Strona 12 z 12 :: Idź do strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 [12]







