bruzda13_400


Gleba jest miejscem bezpiecznym i dającym nadzieję. Ziarno w nią rzucone ma szansę przetrwania. Nie obumiera. Lęk przed śmiercią, choć bardzo ludzki, nie przytłacza. Nadzieja i wiara są silniejsze. Bruzda, z której jesteśmy zrodzeni i po której stąpamy jest drogowskazem, kierunkiem wyznaczającym sens trwania. Siewca zbiera rzucone ziarno. Ludzki spichlerz to ostatnia przystań na drodze pełnej niepokoju, cierpienia ale i zawierzenia.                                                                                   Leszek Mądzik

img_4014_400


Mądzik podbił Pragę


W programie do czeskich prezentacji spektaklu „Bruzda" jego twórca Leszek Mądzik został zaliczony do dziesiątki najwybitniejszych reżyserów świata XX stulecia.

Szef Sceny Plastycznej KUL przyjął ten komunikat z pokorą . Moim zdaniem nie ma w nim cienia przesady. Od 1969 r. każdym autorskim widowiskiem przekonuje, że w pełni na tę ocenę zasłużył.

„Bruzdę" zaprosił do Czech młody, prężny impresario Jakub Vedral z Teatru Continuo, współpracując z Instytutem Polskim w Pradze. Pokazy odbyły się  nieopodal klasztoru Dominikanów, w Divadlo Disk przy ulicy Karlovej, w samym sercu starej Pragi.
To znakomite miejsce na inicjatywy artystyczne, co świetnie wykorzystują twórcy typowo czeskiej specjalności - teatru czarnego światła, widowiska z pogranicza baletu, pantomimy, komedii dell¢arte i sztuki cyrkowej. Program znajdujących się tu scenek adresowany jest głownie do turystów. Zdaniem samych prażan to skostniała forma przeobrażona w komercję nastawiona na drenaż kieszeni obcokrajowców. Poruszający się w sferze ducha, wysmakowany estetycznie teatr Leszka Mądzika sytuuje się na przeciwnym biegunie tych teatralnych poszukiwań.

„Bruzda" odbiega od propozycji artystycznych nastawionych na szybki poklask, ale jej pokazy w Pradze ściągnęły nadkomplety widzów, ściśniętych do granic możliwości w kameralnej sali. Nie przeszkodziło to w doskonałym odbiorze przedstawienia - dodajmy, nietypowego dla Leszka Mądzika, który po raz pierwszy zdecydował się sam wziąć w nim udział. O sukcesie świadczyło milczenie mocno poruszonych widzów opuszczających salę w skupieniu.

Dyskusje rozgorzały później, podczas spotkań z zespołem, z udziałem m.in. prof. Jany Pilatovej  - znanej z nielegalnego przekraczania granicy w latach 60. w celu poznania Teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego, ale i młodej Czeszki Zuzy, która pisze pracę magisterską o Mądziku. Zuza ma przyjaciół wśród artystów Sceny Plastycznej KUL, śledzi ich poczynania w Polsce, w Czechach i na Słowacji. Kto wie, może trafi do Kanady, dokąd wkrótce wyruszają.

                                                             

Janusz R. Kowalczyk

                                                                 Rzeczpospolita, 10-10-2007

Autor: Jarosław Figura
Ostatnia aktualizacja: 16.12.2007, godz. 14:53 - Jarosław Figura