← Powrót do listy Ekspertów KUL

 

Komentarz z dnia 4 maja 2016 r.

dr hab. Paweł Nowak, prof. KUL
Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej KUL

 

Bełkot nie jedno ma imię…

 

Według Słownika języka polskiego PWN bełkot to ‘pot. «niezrozumiała, niewyraźna mowa; też: nieartykułowane dźwięki»; «pozbawiony sensu, niezrozumiały tekst lub zawiła wypowiedź»’. Ostatnie kilka tygodni, miesięcy, lat w polskiej komunikacji społecznej i mediach pokazują, że kultura bełkotu jest w pełnym rozkwicie, a o zwycięstwie kultury mądrości, jasności i logiki możemy jedynie pomarzyć…

 

Oczywiście, chodzi mi o konstruowanie, wypowiadanie, przekazywanie „pozbawionych sensu, niezrozumiałych tekstów lub zawiłych wypowiedzi” przez media, polityków, osoby publiczne, ekspertów, specjalistów etc. etc. Na tego rodzaju bełkotanie nie wpływa ani orientacja polityczna, ani wykształcenie, ani specjalizacja, ani żadna inna zmienna, bo bełkoczą prawie wszyscy. Jedni specjalizują się w bełkocie semantycznym, który polega na manipulowaniu znaczeniami słów, zmianie ich sensu albo używaniu ich w niewłaściwych kontekstach, przydając w ten sposób prezentowanym zjawiskom wartości lub budząc grozę. Aby uniknąć zaangażowanych politycznie przykładów, wystarczy wspomnieć o poszerzeniu i zmianie w ostatnich kilkunastu latach znaczenia słowa terrorysta (Irakijczycy walczący na terytorium swojego państwa z wojskami amerykańskimi raczej nimi, wbrew medialnym komunikatom, nie są) czy dedykowany, np. Słuchawki dedykowane do nowego telefonu marki X. Inni, i jest ich znacznie więcej, upodobali sobie bełkot pragmatyczny, który ma im przydać, w ich mniemaniu, charyzmy i „mudrości” (bo na pewno nie mądrości). Po prostu, (nad)używają obcych, trudnych, dla większości niezrozumiałych słów, bo oni te określenia znają, więc pokażą, że umieją, albo, przygotowując swoją wypowiedź, sprawdzili wcześniej w słowniku wyrazów obcych, jak powiedzieć to, co mają do powiedzenia, tak, by niewielu wiedziało, o co chodzi. W polskiej rzeczywistości społecznej i politycznej takich „bełkotów” jest bez liku.

 

Na koniec zostawiłem sobie bełkot składniowy/syntaktyczny, spowodowany nieumiejętnością zbudowania spójnej i kompletnej wypowiedzi albo niedbałością o jej logiczność i przyczynowo-skutkowość. Na tego rodzaju skróty myślowe i przejęzyczenia czyhają twórcy memów i hejterzy, bo trudno zgrabnie wytłumaczyć się z niewiedzy, agresji, nietolerancji, pogardy itp., zwłaszcza gdy jest się osobą publiczną i członkiem elity, która ma mandat do podejmowania ważnych decyzji dla wszystkich Polaków.

 

A zatem „Zanim coś powiesz, pomyśl, człowieku”, bo gdy Stanisław Jerzy Lec pisał kilkadziesiąt lat temu o tym, że „Nie wystarczy mówić do rzeczy, trzeba mówić do ludzi”, to chciał po prostu, abyśmy nie bełkotali. Niech więc obowiązuje powszechny zakaz bełkotu!

 

Autor: Dawid Florczak
Ostatnia aktualizacja: 04.05.2016, godz. 08:53 - Dawid Florczak