Dopalacze kradną życie
Dopalacze zbierają swoje żniwo w centralnej Polsce, ale też i na Lubelszczyźnie. Przypadki uzależnień od tych niebezpiecznych chemicznych substancji zdążają się i w naszej najbliższej okolicy. Ostatnią ich ofiarą jest 17-sto latek z Tomaszowa Lubelskiego, który walczy o życie w lubelskim szpitalu. Nie jest to jednak przypadek odosobniony.
Ewelina Dąbek: – Panie doktorze, jakie są pierwsze symptomy zażycia dopalaczy? (euforia, demolowania pomieszczeń szpitalnych, nadpobudliwość).
Dr Mirosław Rewera: – Symptomy mogą być naprawdę różne, niekoniecznie jest to euforia czy demolowanie pomieszczeń, czasem może to być senność, spowolnienie wszelkich reakcji życiowych, a nawet całkowity ich zanik – czyli śmierć, o czym donoszą media w ostatnim czasie, zestawiając ze sobą skalę zatruć dopalaczami z liczbą zgonów. Po dopalaczach mogą także pojawić się lęki, podobnie jak po zażyciu narkotyków albo brawura, która może okazać się zgubna, gdy np. ktoś poczuje się tak lekki jak ptak i wyskoczy z ósmego piętra w nadziei, a niekiedy przekonaniu, iż poszybuje w niebo niczym orzeł lub gołąb. Co ciekawe, specjaliści z Kliniki Ostrych Zatruć Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi, porównując zatrucia dopalaczami na przestrzeni dwóch lat (2010 i 2012) zauważyli dwie zmiany u ofiar tych niebezpiecznych substancji. W pierwszym okresie przeważały pobudzenie i agresja, natomiast w drugim – lęk (biorcy dopalaczy po ich zażyciu panicznie się bali). Po drugie, w 2012 roku częściej stwierdzano zatrucia osób starszych – między 20. a 30. rokiem życia (które nota bene miały już doświadczenie z substancjami psychoaktywnymi), podczas gdy dwa lata wcześniej udzielano pomocy głównie nastolatkom, którzy zażywali niebezpieczne specyfiki dla zabawy, z ciekawości albo żeby zaimponować rówieśnikom. Niezmienne natomiast w 2010 i 2012 roku było to, że prawie wszyscy przyjęci na odtrucie pacjenci mieli przyspieszone tętno i wysokie ciśnienie. Sytuacja ta pokazuje, że dopalacze mogą mieć bardzo różne działanie. Bez wątpienia są to niebezpieczne substancje, „nowoczesne narkotyki” – jak się ostatnio mówi, zmieniają naszą świadomość, działają psychoaktywnie, ale to, jak się po nich zachowamy, jest niewiadomą. Zależy to od struktury chemicznej określonego środka psychoaktywnego oraz naszego organizmu, który może różnie zareagować na niego. To tak, jak po alkoholu, jedni są jeszcze bardziej zabawni, niż są zazwyczaj, a drudzy – znani z agresywnych zachowań – jeszcze bardziej agresywni niż na trzeźwo.
– Czy rodzice są w stanie przeciwdziałać tym zagrożeniom i jakie mogą zastosować środki zaradcze?
– Tak. Rodzice nie są bezsilni, jak najbardziej mogą oni pomóc młodemu człowiekowi, a swojemu dziecku, przede wszystkim rozmawiając z nim. Profesor Mariusz Jędrzejko, specjalizujący się w temacie dopalaczy i wszelkich uzależnień, niejednokrotnie w swoich publikacjach pisał, wspominał, że kluczem do rozwiązania problemu dopalaczy i każdego innego uzależnienia jest zdrowa, kochająca się rodzina, która odgrywa pierwszoplanową rolę w wychowaniu młodego pokolenia. Rodzice, jeśli mają pomóc swojemu dziecku, to właśnie poprzez częsty kontakt, dialog, rozmowę z nim. I nie chodzi tutaj o kontrolowanie czy ganienie młodych ludzi, ale właśnie o komunikowanie się z nimi, zainteresowanie dorosłych światem młodych ludzi. Młodzi, choć czasem się do tego nie przyznają, potrzebują odrobiny zainteresowania ze strony najważniejszych dorosłych – swoich rodziców. (…)
To jedynie fragment artykułu. Cały tekst możesz przeczytać w aktualnym wydaniu „Gazety Zamojskiej”.

Autor: Rafał Podleśny
Ostatnia aktualizacja: 26.08.2015, godz. 14:23 - Rafał Podleśny