22 lutego 2013 r. podczas spotkania modlitewnego Archikatedrze Lubelskiej w ramach obchodów Roku Wiary miała miejsce Droga krzyżowa pracowników nauki

Rozumieć tajemnicę Krzyża i uczestniczyć w cierpieniach Chrystusa

 

Wstęp

 

Papież Benedykt XVI w liście apostolskim Porta fidei zachęca, byśmy w Roku Wiary "coraz bardziej umacniali naszą więź z Chrystusem Panem", w czym pomocne jest "zrozumienie tajemnicy Krzyża i uczestniczenie w cierpieniach Chrystusa". "Wierzymy […], że Pan Jezus pokonał zło i śmierć. Powierzamy się Jemu z […] ufnością: On, obecny wśród nas, zwycięża moc Złego, a Kościół, widzialna wspólnota Jego miłosierdzia, trwa w Nim jako znak ostatecznego pojednania z Ojcem". Z pokorą podążajmy za naszym umęczonym dla nas Panem, by "potwierdzić, zrozumieć i pogłębić" naszą wiarę, a nade wszystko, by odkryć na nowo, jak dotyka On najgłębszej głębi każdego z nas.

 

Jezu Chryste, pamiętamy, co wycierpiałeś i dla kogo cierpiałeś, prosimy Cię, abyśmy w duchu żalu i dziękczynienia potrafili czerpać z Twego zbawczego cierpienia.

 

Któryś za nas cierpiał rany…

 

 

22 lutego 2013 r. podczas spotkania modlitewnego Archikatedrze Lubelskiej w ramach obchodów Roku Wiary miała miejsce Droga krzyżowa pracowników naukiStacja 1 – Jezus skazany na śmierć

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Nic się nie zmieniło. Stoisz, Jezu, przed naszym sądem; wśród nas jest zapewne i niejeden intelektualista Piłat, który nad trud poszukiwania prawdy przedkłada wygodny sceptycyzm, stawiając pytanie: Cóż to jest prawda?; są i pobożni, których niepokoi lub wręcz przeraża, że musieliby zrezygnować ze słodyczy wiary, czerpanej z kostycznego trwania w religijnej tradycji. Zostawiamy Cię, Jezu, na pastwę manipulowanego tłumu, który jest solidarny w małości, wybierając bliższego sobie barbarzyńcę Barabasza, a nie Proroka Prawdy. Jezus bowiem nie zawahał się wyrzucać intelektualnym elitom politycznej poprawności dla zachowania pozycji społecznej i materialnych profitów; nie zawahał się zgrzebnym biczem wyganiać ze świątyni prawdy klakierów szemranych autorytetów i cyrkowców sprawnie balansujących w świecie półprawd, uników, przemilczeń, drwiących haniebnie z ludzi prawych, choćby i prostodusznych. Nawet gdybyśmy tego wcale nie chcieli, to przecież przez lęk, zaniechanie, święty spokój czy wstydliwe niedbalstwo i lenistwo skazujemy Cię, Jezu, na śmierć.

 

Jezu Chryste, Nauczycielu człowieka, nie pozwól zagłuszyć rezonansu sumienia, które jest Twoim głosem.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 2 – Jezus bierze krzyż

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Czyż nie jesteśmy skłonni wierzyć, że zostaliśmy stworzeni do rzeczy większych niż ofiarował nam los? Chcielibyśmy wyrywać się ustawicznie do gwiazd, a musimy łączyć nasze naukowe, porywające intelektualne wędrówki z bezbarwnością i uciążliwością codziennych obowiązków rodzinnych; zakupów, sprzątania, gotowania. Każde z tych wyzwań, nawet naukowa praca, wymaga jednak zwykłej systematyczności, dokładności, staranności, cierpliwego znoszenia nieporadnych, leniwych współpracowników, także szefów – opryskliwych, bez wyobraźni; wymaga bodaj najbardziej cierpliwości wobec własnej, intelektualnej i życiowej nieporadności, zgorzknienia. Czyż jednak rzetelne dźwiganie obowiązków nie jest podejmowaniem krzyża skrojonego przecież zawsze na naszą miarę, na miarę naszych zdolności, wrażliwości? Czy nie chcemy go zręcznie przesuwać na inne barki? Czy nie chcemy go ponownie włożyć na Twoje, Panie, ramiona?

 

Jezu Chryste, znający prostotę zwykłego mozołu, nie pozwól, bym utonął w bylejakości żmudnej codzienności.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 3 – Jezus upada po raz pierwszy

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Lubimy rozpromienione twarze, także swoją, kiedy wpatrujemy się w lustro już od pogodnego poranka. Skrywamy wstydliwie każdą zmarszczkę; bezbłędnie ustawiamy twarz do kamery, by ukryć obwisły podbródek. Czyż nie zdarzyło się nam uciekać do podobnych technik już od młodości, wpisując się w plagę ściągania, naznaczonego zwyczajnym lenistwem; a potem, czyż nie usiłowaliśmy pokazywać ciekawszej, głębszej twarzy intelektualisty, okraszając nudny czy płytki naukowy dyskurs przejętymi w sposób niepoświadczony cytatami? Czy nie budujemy swej intelektualnej pozycji na sztucznie powiększanym dorobku, składającym się z kolejnych mutacji wydanych już tekstów? Czy tej praktyki nie przykrywamy na sympozjach okrzykiem Kolumba, obwieszczając bezwstydnie odkrycie nowej ziemi? Upadasz, Jezu, za naszą intelektualną pychę.

 

Jezu Chryste, najpokorniejszy z ludzi, prosimy, tym razem najpokorniej, o łaskę intelektualnej prawości.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 4 - Jezus spotyka swą Najświętszą Matkę

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Czyż nie przytrafiają się nam marzenia dumnego macho czy księżniczki, która po stokroć bawi się i porzuca, ciesząc się egoistyczną pychą czy zwykłą próżnością? Czyż jednak w bezsenne noce nie zdarza się nam także przybierać pozycji płodowej, by schować się przed natręctwem złych myśli, powracających bez końca wyrzutów sumienia lub przerażających zjaw nieznanej przyszłości: niezdanego egzaminu, utraty pracy, biedy, choroby, starości? Czy wówczas, umęczeni światem, a jeszcze bardziej sobą, nie uciekamy, na jawie i we śnie, w świat osłodzonego zapomnieniem dzieciństwa? Czy w marzeniach, na jawie i we śnie, nie tulimy się do matczynych dłoni, gładzących niesfornie układającą się wówczas czuprynę?

 

Jezu Chryste, Synu najczulszej z Matek, która nie zostawiła Cię samego na krzyżowej drodze, niech najmiłosierniejsza z Matek przyjdzie i do nas w lęku nocy i beznadziejnej pustki poranka.

 

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna przyczyń się za nami.

 

 

Stacja 5 – Szymon pomaga dźwigać krzyż

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Przenikanie liberalistycznej wizji rynku, zawłaszczającego coraz to nowe wymiary rzeczywistości, wpycha nas w wyścig szczurów już nie dla poprawienia samopoczucia, wsparcia kariery zawodowej czy awansu materialnego, ale traktowany jako warunek przetrwania wobec personalnych redukcji, przed którymi nie znajduje schronienia także nauka i szkolnictwo wyższe. Gubiąc intelektualną, moralną i zawodową solidarność, możemy spoglądać na współpracowników jak na rywali losu, którzy przechwycą moje miejsce pracy. Wybraliśmy zaś drogę zawodową wymagającą ogromnego zaangażowania, wyrzeczeń, nieraz wręcz wpędzających w chorobę, może naruszających mir rodzinny. Ludziom, którzy wpatrują się w gwiazdy lub zaglądają w mikrostruktury, cieszącym się prestiżem społecznym, przewidywalną, choć długą drogą awansu i stabilnością miejsca pracy, trudniej dźwigać krzyż zmiany. Czy spotkamy pomocną dłoń Szymona: wrażliwego menadżera, solidarnych za cenę samoograniczeń współpracowników, a w końcu cichą zapobiegliwość wobec osób, które miały trochę mniej szczęścia?

 

Jezu Chryste, który z wdzięcznością przyjąłeś wymuszoną pomoc, pozwól nam dostrzegać zagrożenia większe niż nasze osobiste lęki.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 6 – Weronika ociera twarz Jezusowi

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Gdzie są ci, których Jezus uzdrowił, gromady chromych, trędowatych, głuchych, niemych; z których wypędził złe duchy; ci, którym darował grzechy; zwłaszcza ci, których obdarzył łaską szczególnego wybrania, zaszczytnej przyjaźni? Tylko ona jedna obudziła w sobie wdzięczność za najczystszą z miłości; zdobyła się na dramatyczność gestu, który zna cały świat w całunie naznaczonym zakrwawioną twarzą Jezusa. A czyż to nie nas miał na myśli stary Arystoteles, gdy mówił, że "wdzięczność szybko się starzeje"? Czy nie zapomnieliśmy o niej w odniesieniu do nauczycieli i wychowawców, którym poskąpiliśmy pamiątkowej księgi; także wobec uczniów, studentów, współpracowników, traktowanych przedmiotowo, bezczelnie wykorzystywanych, może poniżanych? A czyż to nie o nas pisała Zofia Kossak: "Trudno od ludzi wymagać wdzięczności, skoro wszyscy tacy jesteśmy niewdzięczni wobec Pana Boga. Ciągle utyskujemy, że nas nie dość obdarza, jakby się to nam należało". Dodajmy - jakby nie przebaczał nam grzechów, nawet największych, i to po wielokroć, bez wymówek, nie wspominając o cenie przebaczenia, o krwi za nas przelanej.

 

Jezu Chryste, zapłato naszego zbawienia, pozwól nam wnikliwie odkrywać ciche dobro, które ofiarujesz nam przez ludzką dobroć.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 7 – Jezus upada po raz drugi

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Życie jest pasmem wyborów, tylko z rzadka intelektualnych, a nawet wśród nich tylko nieliczne nie rodzą światopoglądowych konsekwencji, nie wymagają zmiany bezpiecznej aksjologii, nie dotykają struktur najbardziej osobistego przeżywania, nie rodzą wyzwań i zobowiązań. Uczonym, którym nowoczesne technologie dostarczają narzędzi do ingerencji w substruktury przyrody lub ludzką naturę, coraz łatwiej uwierzyć, że są demiurgami; sądzą, że mogą arbitralnie decydować o kresie ludzkiego życia, dopuszczając eutanazję; że mogą poświęcać osoby nienarodzone czy znacznie upośledzone niemowlęta, które pozbawione są świadomości, w imię eufemistycznie pojętej dbałości o jakość życia. Czy w celu osiągnięcia korzyści materialnych nie tolerujemy szkolnictwa, które udaje, że czegoś wymaga? Albo czy nie korzystamy z profitów, jakie oferują na przykład firmy farmaceutyczne, przymykając oczy na zagrożenia płynące z niesprawdzonych terapii? To za naszą wynaturzoną butę, za pazernie postrzeganą wolność, upadłeś, Jezu, po raz drugi. 

 

Jezu Chryste, Boże Wszechmocny, który wytyczyłeś granice swojej mocy, dopuszczając swoją fizyczną słabość, nie pozwól, byśmy zagubili respekt wobec ładu stworzonego przez Ciebie świata, życzliwie ofiarowanego człowiekowi.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 8 – Jezus pociesza pobożne niewiasty

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Jezus pociesza, ale równocześnie: pociesza i napomina, nie lękając się, że zostanie posądzony o upowszechnianie "kultury represyjnej".

Szukając interpretacyjnego klucza myśli i czynów bł. Jana Pawła II, zapomina się nierzadko, na co zwracał on uwagę w rozmowach prywatnych; nie pyta się o to, co najważniejsze: o jego wiarę. A papież, który na nabożeństwach gromadzących miliony wiernych wtapiał się w entuzjazm tłumów, w głębi duszy myślał, że nawet duszpasterze, szczególni przecież współpracownicy prawdy, "nie zawsze dość wierzą w moc słowa Bożego". Nie wystarczą jednak słowa; pamiętamy po części prorocze, po części bolesne wyznanie papieża Pawła VI, obserwującego krzykliwie i nonszalancko wprowadzane przesłanie Soboru Watykańskiego II, że "świat dziś potrzebuje bardziej świadków niż nauczycieli, a nauczycieli wtedy, kiedy są świadkami".

By stawić czoło nowej rzeczywistości społecznej i religijnej, odmiennej niż w przeszłości, może bardziej obciążonej trudnościami, potrzebny jest ewangelizacyjny zapał. Sługa Boży prymas Stefan Wyszyński – tak przecież doświadczony życiem, oszukiwany przez przeciwników ideowych, opuszczony nierzadko przez najbliższych – pocieszając nas, ze spokojem powtarzał, że jeśli spełnia się wolę Bożą, wszystko musi się udać. A jeśli się nie powiedzie, widać był to pomysł ludzki. Dlatego też mógł wielkodusznie przymykać oczy na błędy, bo te zanikają, a dostrzegać dobro, które przetrwa.

 

Jezus Chryste, pociecho wątpiących, zgorszonych, wspieraj naszą ułomną wiarę, byśmy swym życiem mogli świadczyć o urzekającym pięknie autentycznej egzystencji chrześcijańskiej.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 9 – Jezus upada po raz trzeci

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Wśród ludzi nauki, nauczycieli akademickich jest wielu księży. Zróbmy rachunek sumienia: czy nie gubimy w sobie prorockiego wezwania do służby Ewangelii? To za nasze upadki, po trzykroć ogromne, upada Jezus po raz trzeci. To nas osobiście przestrzega św. Bonifacy, apostoł Niemiec, który mając 80 lat, wyruszył na kolejną misję ewangelizacyjną do pogan, by rychło spotkać męczeńską śmierć:

"Kościół jest jakby wielką łodzią płynącą po morzu tego świata. Gdy uderzają weń liczne fale doświadczeń, nie wolno jej porzucać […], przygotujmy siebie na doświadczenia, abyśmy otrzymali pomoc od Boga, i wołajmy do Niego: "Panie, Tyś dla nas ucieczką z pokolenia na pokolenie […] Nie bądźmy jak nieme psy, nie bądźmy milczącymi gapiami, najemnikami uciekającymi przed wilkiem, ale pasterzami troskliwymi, czuwającymi nad owczarnią Chrystusa. Dopóki Bóg udziela nam siły, głośmy całą prawdę Bożą wielkim i małym, bogatym i ubogim, ludziom wszelkiego stanu i wieku, w porę i nie w porę".

 

Jezu Chryste, za papieżem Benedyktem prosimy: "Módlcie się za mnie, abym nie uciekł ze strachu przed wilkami"; powtarzamy także za św. Teresą od Jezusa: "Upadając i podnosząc się, nauczyłam się iść pod górę", "Temu, kto posiada Boga, niczego nie braknie – sam Bóg wystarczy"; Bóg wystarczy...

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 10 – Jezus obnażony z szat

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

W człowieku odartym z szat widzimy bodaj najbardziej bezradność człowieka, któremu zabierana jest osobista godność. Jej szczególnym zagrożeniem jest postępujące ubożenie społeczeństwa. Nie przypadkiem na przełomie tysiącleci promotor idei miłosierdzia Bożego, jakim był błogosławiony Jan Paweł II, w liście apostolskim Novo millennio ineunte wzywał, byśmy uczyli się "wyrażać swą wiarę w Chrystusa przez odczytywanie ukrytego wezwania, jakie On kieruje do niego ze świata ubóstwa", w formie "nowej wyobraźni miłosierdzia". Skoro zaś "wyobraźnię miłosierdzia" nazywał "największym przymiotem Boga", to nic dziwnego, że dwa lata później na krakowskich Błoniach apelował: "Niech orędzie o Bożym miłosierdziu zawsze znajduje odbicie w dziełach miłosierdzia ludzi". Czy to nie do nas mówił: "Potrzeba «wyobraźni miłosierdzia», aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie; aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa; aby nieść radę, pocieszenie, duchowe i moralne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem"?

Gdy wpatrujemy się w pogardę dla Chrystusowej godności, której źródłem jest nasz grzech, wymagający zadośćuczynienia, sprawiedliwej kary, przed którą może nas obronić tylko przebaczająca miłość Boga, któż z nas w głębi serca nie szuka pociechy skierowanej do jawnogrzesznicy: "Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała".

 

Jezu Chryste, "Boże bogaty w miłosierdzie", pozwól nam, byśmy jak św. Albert Chmielowski umieli dostrzec w nieszczęśliwych, biednych i grzesznych Twoją umęczoną twarz.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 11 – Jezus przybity do krzyża

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Święty Jan Chryzostom pisał o św. Pawle, apostole narodów, jak o Jezusie przybitym do krzyża miłości: "Cieszył się miłością Chrystusa, darem najwyższym. Mając ją, uważał się za najszczęśliwszego z ludzi. Bez niej nie chciał być wśród władców ni książąt. Wraz z nią wolał być ostatnim, owszem, nawet odrzuconym, niż bez niej wśród możnych i okrytych dostojeństwem. Jedno tylko było dla niego najwyższą katuszą, stracić ową miłość. To było dla niego gehenną, prawdziwą karą, nieskończonym i nie do zniesienia nieszczęściem. Przeciwnie, mieć ją, oznaczało życie, świat cały, szczęście aniołów, dobra obecne i przyszłe, królestwo, wszelkie obietnice i w ogóle niekończące się dobro. Wszystkiego, co nie miało związku z miłością Chrystusa, nie uważał ani za przyjemne, ani za przykre. Wszystkim, co doczesne, pogardzał jak przegniłą trawą. Nawet tyrani i rozpasany tłum – to w jego oczach natrętne owady. Za dziecinne igraszki uważał śmierć, kary i tysięczne cierpienia, byleby tylko mógł cierpieć dla Chrystusa".

 

Jezu Chryste, rozkoszy wszystkich świętych, prosimy, wniknij w nasze życie, wypełnij je sobą, pozwól zaufać, że wierne trwanie przy Tobie jest zadatkiem rozkoszy niebieskich.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 12 – Jezus umiera na krzyżu

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Na naszych oczach Bóg umiera w sekularyzowanym świecie. Czy nie słyszymy głosu Fryderyka Nietzschego: "Bóg umarł! Bóg nie żyje! Myśmy go zabili!"? Bóg wszakże nie jest dla niego tyle gwarantem kosmicznego porządku, ile moralnym prawodawcą, który narusza ludzką wolność, a nawet ludzką godność: "Czyż nie musimy sami stać się bogami, by tylko zdawać się jego godnymi?", "Bóg, co widział wszystko, nawet i człowieka, Bóg ten umrzeć musiał! Człowiek nie ścierpi, aby taki świadek żył".

W tym okrutnym świecie, o którym mówił Nietzsche, że "najświętsze i najmożniejsze, co świat dotąd posiadał, krwią spłynęło pod naszymi nożami", czyż nie są nam bliskie słowa Błażeja Pascala, przekazujące w Tajemnicy Jezusa Jego przesłanie: "Myślałem o tobie w mojej agonii, wylałem takie krople krwi za ciebie. Jestem ci bardziej przyjacielem niż ten i ów; bowiem zrobiłem dla ciebie więcej niż oni, i oni nie ścierpieliby tego, co ja ścierpiałem od ciebie, i nie umarliby za ciebie w czasie twoich niewierności i okrucieństw, jak ja uczyniłem i jak jestem gotów uczynić i czynię w moich wybranych i w Najświętszym Sakramencie". Siostry i bracia, woła nie tylko Pascal: "Jezus będzie konał aż do skończenia świata: nie wolno nam spać przez ten czas".

 

Jezu Chryste, słodyczy serc naszych, dobroci nieskończona, pozwól, byśmy odkrywali wciąż na nowo, że jesteś drogą i życiem naszym.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 13 – Jezus zdjęty z krzyża

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Choć w ziemskiej egzystencji chcemy znaleźć bezpieczną kryjówkę, co więcej – poczuć się już tu i teraz ostatecznie spełnieni, to przecież za Cyprianem Norwidem musimy powiedzieć: "Przecież i ja – ziemi tyle mam,//Ile jej stopa ma pokrywa,//Dopokąd idę! ...". Rozstania, pożegnania, odejścia, wreszcie sama śmierć wpisane są bowiem wręcz źródłowo w ludzką egzystencję. Czyż jednak nie musimy porzucać, aby iść nie tylko dalej, ale i wyżej, aby żyć jeszcze pełniej? Czyż bowiem "człowiek – jak pisał Antoine de Saint-Exupéry – to nie ktoś, kto nosi w sobie coś większego niż on sam"? Czyż więc nie zdradzam najbardziej siebie, gdy nie chcę się zgodzić, że jestem tylko i aż homo viator, człowiekiem pielgrzymem, wezwanym do wielkodusznej pełni, nawet jeśli ona rodzi ból rezygnacji z przysługujących mi praw; gdy tylko moje wyrzeczenie, zaparcie się siebie, a nawet moja krzywda zabezpieczy dobro, któremu służyłem przez całe życie? "Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity" (J 12, 24-25).

 

Jezu Chryste, nadziejo w Tobie umierających, prosimy, byśmy lękając się śmierci, zabiegali najbardziej o to, by godnie umrzeć.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Stacja 14 – Jezus złożony do grobu

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Ludzki los to nie tylko pojedynek między życiem i śmiercią, to także ustawiczne napięcie między dobrem i złem, tyleż w mojej osobistej egzystencji, co też jako odwieczna wojna rozgrywająca się w życiu społecznym, w której niektórzy widzą rywalizację panów i niewolników. Co zwycięży? Prowadząca ostatecznie do zniszczenia walka czy miłość, budująca trwałe fundamenty? Wierzymy, podobnie jak papież Benedykt, komentujący w sylwestrową noc wezwanie: "W Tobie, o Panie, złożyłem nadzieję; nie będę zawstydzon na wieki" – że choć "zło czyni więcej hałasu niż dobro, «newsem» stają się najczęściej brutalne morderstwa, rozpowszechniona przemoc, głęboka niesprawiedliwość, natomiast gesty miłości i służby, wiernie i cierpliwie znoszony codzienny trud często pozostają w cieniu, nie pojawiają się w mediach", to przecież – jak mówił papież – "istnieje w świecie dobro i to dobro ma zwyciężyć dzięki Bogu, Bogu Jezusa Chrystusa, wcielonego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego".

 

Jezu Chryste, ucieczko nasza, pozwól byśmy przez naszą wytrwałą pracę, godne życie, miłość wzajemną byli owocnymi budowniczymi Nowego Nieba i Nowej Ziemi.

 

Któryś za nas cierpiał rany...

 

 

Zakończenie

 

Módlmy się słowami liturgii Kościoła, w którym dostępujemy łaski miłosierdzia:

 

Wszechmogący Boże, wysłuchaj nasze modlitwy, daj nam naśladować przykład cierpliwości Twojego Syna i naucz nas znosić wszelkie przeciwności w pokoju ducha.

 

Amen

Autor: Andrzej Zykubek
Ostatnia aktualizacja: 15.07.2013, godz. 19:43 - Andrzej Zykubek