← Powrót do listy Ekspertów KUL

 

Komentarz z dn. 24.08.2016 r.
Dr Mariusz Koper
Katedra Języka Polskiego KUL

 

 

Żegnaj sportowe Rio!

 

Za nami XXXI Letnie Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. W kończącej zmagania ceremonii gospodarze pożegnali się rytmem brazylijskiej samby, której wtórowały obfite opady deszczu. Ten ostatni wespół z porywistym wiatrem niejednokrotnie zaskakiwał organizatorów, płatając przy okazji figle sportowcom w różnych konkurencjach olimpijskich. Duże opady deszczu przeplatały się z upalnymi dniami i sporą wilgotnością powietrza. Taka potrafi być o tej porze zima w tym zakątku świata. Pogoda kontrastów, jak i same miasto, gdzie światowa nowoczesność styka się z dzielnicami największej biedy.

Wraz z zakończeniem igrzysk przyszły pierwsze oceny, podsumowania, zestawienia, statystyki, porównania itp. Jakie były te igrzyska? Jak je zapamiętamy? Niewątpliwie pozostanie w pamięci żywiołowość i spontaniczność kibiców, śpiew i tańce, piękne oraz malownicze krajobrazy, ale także pewne niedociągnięcia organizacyjne, które już na samym początku były sygnalizowane przez dziennikarzy i sportowców z wioski olimpijskiej. Wszelkie braki i niedoróbki kwitowane były dużą gościnnością i uśmiechem Brazylijczyków. Z pewnością zatem zostaną im wybaczone.

Olimpiada wiąże się z sukcesami sportowymi. Jak prezentuje się tutaj dorobek Polaków? Przypomnijmy, że spośród 235 sportowców rywalizujących w 23 dyscyplinach zdobyliśmy 11 medali, w tym 2 złote, 3 srebrne i 6 brązowych. Rzutem na taśmę poprawione zostało zatem osiągnięcie z trzech ostatnich igrzysk, z których Polacy wracali kolejno z 10 krążkami. W powszechnej opinii jest to zatem najlepszy występ polskiej ekipy w XXI wieku. Czy jednak możemy to traktować jako sportowy sukces? Na tle sportowych potęg prezentujemy się bardzo blado. Trudno jednak oczekiwać, że sprostamy takim krajom, jak Stany Zjednoczone (121 medali), Wielka Brytania (67) czy Chiny (70). Warto jednak zauważyć, iż 33 miejsce w klasyfikacji medalowej, to lokata o kilka pozycji niższa niż na igrzyskach w Londynie. Przed nami znalazły się m.in. takie kraje, jak Węgry (15 medali), Chorwacja (9, ale z lepszego kruszcu), Kazachstan (16), Uzbekistan (13) czy też pogrążona w kryzysie Ukraina (11 krążków, w tym 2 złote, ale 5 srebrnych i 4 brązowe). Dodajmy do tego jeszcze absencję Rosji, która w wielu konkurencjach sportowych (m.in. w lekkoatletyce) została wykluczona za aferę dopingową.

Przed igrzyskami oczekiwania wśród wielu Polaków były zdecydowanie większe. Za budowanie napięcia, sportowej presji oraz pompowanie balonika odpowiedzialni byli sami dziennikarze z różnych mediów. Z każdym dniem informowali o kolejnych szansach medalowych, które na przekór ich kalkulacjom częstokroć rozpływały się w brazylijskim oceanie. Niewątpliwie zawiedli pływacy, żeglarze, tenisiści, zapaśnicy, bokserzy czy też ciężarowcy. Ostatnia z dyscyplin pogrążyła się w wyjątkowym kryzysie po skandalu dopingowym z udziałem braci Zielińskich. Polscy sztangiści po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat nie przywieźli medalu z tej imprezy. Najgłośniejszy sportowy zawód to nieprzebrnięcie przez eliminacje rzutu młotem murowanego faworyta w tej dyscyplinie Pawła Fajdka oraz biegacza na 800 metrów Adama Kszczota, który niespodziewanie odpadł w biegu półfinałowym i zły na samego siebie pożegnał się z igrzyskami. Obydwaj sportowcy zapowiadali wcześniej walkę o najwyższe cele. Pewnie też dużo więcej wielu oczekiwało od siatkarzy i piłkarzy ręcznych. Ci ostatni w meczu o półfinał dosłownie otarli się o medal, przegrywając po dogrywce z Danią (28:29). Cóż. Szkoda, ale taki jest sport.

Nie zawiodła murowana faworytka do złota Anita Włodarczyk, która swoim fantastycznym wynikiem w rzucie młotem (82,29 m) wpisała się na listę jednego z 19 odnotowanych na tej imprezie rekordów świata. Powód do radości i dumy dały nam również wioślarki w dwójce podwójnej – Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj. Cieszyliśmy się (chociaż niektórzy z lekkim niedosytem) ze srebrnego medalu w rzucie dyskiem Piotra Małachowskiego. Jego gest oddania srebrnego krążka na aukcję charytatywną, z której zysk zostanie przeznaczony na operację oka małego Olka, czyni z tego dyskobola i tak sportowca o złotym sercu. Nie zawiodła w kajakarstwie srebrna Marta Walczykiewicz oraz wyczerpująca chyba limit kolarskiego pecha Maja Włoszczowska. Brązowe medale przypadły w kolarskim wyścigu ze startu wspólnego Rafałowi Majce, wioślarkom z czwórki podwójnej Monice Ciaciuch, Agnieszce Kobus, Marii Springwald i Joannie Leszczyńskiej, kajakarskiej dwójce Beacie Mikołajczyk i Karolinie Nai, zapaśniczce Monice Michalik, pięcioboistce Oktawii Nowackiej oraz młociarzowi Wojciechowi Nowickiemu. Przyglądając się dorobkowi medalowemu, trzeba powiedzieć, że kobiety pozostawiły zdecydowanie w tyle mężczyzn. Na 11 krążków aż osiem zdobyły bowiem nasze sportsmenki!

W trakcie każdych igrzysk patrzymy na najmłodszych sportowców. To w nich pokładamy nadzieję na sukcesy w kolejnych zawodach. Wydaje się, iż tutaj możemy optymistycznie patrzeć w przyszłość. Wystarczy odnotować czwarte miejsce niesłychanie walecznej polskiej oszczepniczki Marii Andrejczyk, szóstą pozycję w kolarstwie szosowym Katarzyny Niewiadomej czy też piątą lokatę w biegu na 800 metrów ambitnej i urokliwej Joanny Jóźwik. Zdaniem wielu a nawet jej samej tak naprawdę w tej konkurencji zajęła... drugą lokatę. Wysoki poziom testosteronu u niektórych biegaczek to kolejny problem, z którym będzie musiała się w końcu zmierzyć Międzynarodowa Federacja Lekkiej Atletyki. Za symboliczną zmianę sportowej warty można uznać występ w pchnięciu kulą juniora Konrada Bukowieckiego oraz żegnającego się ze sportowymi arenami dwukrotnego mistrza olimpijskiego Tomasza Majewskiego.


Już za cztery lata kolejne zmagania olimpijskie. Po dwunastu latach przeniosą się one ponownie na kontynent azjatycki. Jeśli zapowiadany program naprawy polskiego sportu naprawdę ruszy, to sądzę że „rekord” 11 krążków z tego stulecia zostanie pobity. Oby tylko nie skończyło się na słownych deklaracjach i zapewnieniach poprawy. A zatem żegnaj słoneczno-deszczowe Rio, bo na horyzoncie jawi się już japońskie wiśniowe Tokio!

Autor: Ewa Kula
Ostatnia aktualizacja: 12.09.2016, godz. 11:34 - Leszek Wojtowicz