Unijne dyrektywy stanowią, że co do zasady państwa członkowskie nie mogą zakazywać, ograniczać ani utrudniać wprowadzenia do obrotu GMO, jeśli jest to zgodne z tymi przepisami. Jeżeli jednak któryś z krajów wykaże, że prawidłowo zgłoszone GMO stanowi ryzyko dla zdrowia ludzi czy środowiska naturalnego, to może tymczasowo zakazać jego stosowania lub sprzedaży bądź ograniczyć je. W takiej sytuacji trzeba niezwłocznie powiadomić Komisję Europejską i inne państwa o podjętych działaniach i uzasadnić decyzje, przedstawiając np. własną ocenę ryzyka dla środowiska naturalnego.
 
Polska, zamiast powołać się na argumenty ekologiczne, podała zasady etyki chrześcijanskiej, zgodnie z którą nie można manipulować organizmami stworzonymi przez Boga.

Trybunał uznał, że argumenty tak ogólne jak polegające na odwołaniu do obaw dotyczących środowiska i zdrowia publicznego oraz silnego oporu społeczeństwa polskiego wobec GMO nie spełniają wymogu dowodowego. Nie przekonało go też to, że sejmiki wojewódzkie przyjęły uchwały ogłaszające terytoria województw strefami wolnymi od upraw genetycznie zmodyfikowanych.
 
Marek Kryda z koalicji Polska Wolna od GMO uznał, że rząd Polski powinien, tak jak Francja i ostatnio Niemcy, wprowadzić roczne moratorium na uprawę kukurydzy modyfikowanej genetycznie do czasu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości.

Źródło: Rzeczpospolita

Autor: Łukasz Jarosz
Ostatnia aktualizacja: 05.08.2009, godz. 18:01 - Łukasz Jarosz