Homilia na Wielki Czwartek

wygłoszona 24 marca 2016 roku w kościele akademickim KUL

 

„... do końca nas umiłował”

 

1. Jezus w Wieczerniku

Dzisiaj, w Wielki Czwartek, rozpoczynamy Triduum Paschalne, zwane także Triduum Sacrum. Łacińskie słowo triduum oznacza „trzy dni”. Tym terminem opisujemy najważniejsze wydarzenie w roku liturgicznym. Istotę, treść owych „wielkich” dni stanowi uroczyste świętowanie Misterium, Tajemnicy Paschalnej, męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

 

Wieczorna celebracja, którą sprawujemy w naszym kościele akademickim, ma niecodzienny, niezwykły nastrój. Bo oto przestały bić dzwony, ucichły organy, milkną też dzwonki przy ołtarzu, zastąpione stukotem drewnianych kołatek. To ma nam pomóc, abyśmy mogli w skupieniu i zadumie zanurzyć się w atmosferę Wieczernika, abyśmy na nowo chcieli zrozumieć, co Jezus uczynił w Wielki Czwartek w czasie spożywania wieczerzy, nazywanej w tradycji żydowskiej Paschą. Była ona świętowana na pamiątkę przejścia Izraelitów z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej. Właśnie tam, w Wieczerniku, sali dużej, usłanej, znajdującej się najprawdopodobniej na górze domu, który był własnością rodziców św. Marka Ewangelisty (por. Łk 22, 12), Jezus z Nazaretu chciał usiąść przy stole razem z uczniami w przeddzień swojej męki.

 

„Nadeszła godzina przejścia Jezusa z tego świata do Ojca” (J 14,2), dlatego pozostawia On swoim uczniom i nam swoją ostatnią wolę, testament nie spisany, ale wyrażony tym, co uczynił w Wieczerniku. Słowa niekiedy mnożą słowa. Zdarza się, że wyjaśniając je, gubimy się w interpretacjach. Czyn mówi więcej.

 

Nie była to jednak zwyczajna, typowa wieczerza, Chrystus bowiem rozpoczął ją od gestu umycia nóg uczniom. „Wstał od wieczerzy [...]. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi” (J 13,4-5). Nawet Judaszowi. Nogi umywało się przed ucztą, gdy uczestnicy przychodzili na nią, mając je zakurzone pyłem świata. W tamtym czasie mycie komuś nóg było posługą niewolnika lub służącego. To był gest uniżenia, pokory. Jezus uniża się, bo jest Miłością. Łacińska nazwa ceremonii - mandatum - oznacza 'przykazanie' i odnosi się właśnie do przykazania miłości bliźniego.

 

Piotr obecny w Wieczerniku broni się przed tym wyrazem Jezusowej miłości. Prawdopodobnie człowiek nie może znieść tak wielkiej miłości i takiego upokorzenia. Piotr wie, że jeżeli pozwoli na umycie nóg, sam będzie musiał tak czynić. Tu jest problem jego i nasz. Doznane dobrodziejstwo trzeba odwzajemnić, przekazać dalej. Jeśli zgodzi się na umycie nóg, to sam w przyszłości będzie musiał świadczyć podobną posługę nowej miłości, która niesie ze sobą upokorzenie. Jego pycha buntuje się, wzbrania się przed takim postępowaniem w przyszłości.

 

2. Jezus ustanawia Eucharystię i sakrament kapłaństwa

W czasie wieczerzy stało się jednak coś, czego nie było w żydowskiej tradycji. Jezus wziął chleb, połamał go i dał uczniom, mówiąc: „bierzcie i jedzcie to jest moje ciało” (Mt 26, 26), następnie podał wino w kielichu, mówiąc: „bierzcie i pijcie to jest moja krew” (Mt 26, 27). Chleb był pożywieniem codziennym, był także pokarmem niewoli. Jedli go Izraelici, w pośpiechu, niezakwaszony, zanim wyszli z Egiptu, z „domu niewoli”. W czasie wieczerzy paschalnej Chrystus, łamiąc chleb, wyzwolił, dał „wyswobodzonym ku wolności” (Ga 5, 1) nowy pokarm.

 

Liturgia, którą sprawujemy dziś i każdego dnia, to nie historyczne jedynie „wspomnienie”, ale uobecnienie tajemnicy naszego zbawienia. „To jest Ciało Moje za was [wydane]” (1 Kor 11,23) – mówi Jezus. Bóg daje człowiekowi swoje Życie, abyśmy mieli życie wieczne, stali się „jak Bóg”. Ustanawiając Eucharystię, Bóg chce, aby wszyscy ludzie wszystkich czasów mogli być obecni przy ofierze Krzyża i mogli zobaczyć, do czego zdolna jest miłość Boża.

 

W cieniu Eucharystii pojawia się dar kapłaństwa, dzięki któremu możemy dzisiaj i codziennie stać blisko ofiary Syna Bożego na Golgocie. Słowa konsekracji wypowiadane przez kapłana w czasie każdej Mszy Świętej posiadają moc sprawczą. Na ołtarzach całego świata, także tu, w kościele akademickim, ponawiany jest cud Eucharystii. Dopełniają się również zapowiedzi Starego Testamentu; ofiara w postaci chleba i wina nawiązuje do izraelskiej uczty paschalnej. Podobnie jak krew baranka ocaliła domy żydowskie od dotknięcia anioła śmierci, tak i Krew Chrystusa chroni wierzących przed wieczną zatratą. Analogię tę podkreśla sąd Jana Chrzciciela o Chrystusie, zapisany w Ewangelii według św. Jana: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata" (J 1,29).

 

Ta bliskość Eucharystii jest dla nas zadaniem, dla kapłanów i dla wszystkich ochrzczonych, byśmy z pietyzmem, to znaczy z miłością i ze czcią wchodzili w przemieniającą nas Komunię z Tym, który „do końca nas umiłował”. Wszyscy jesteśmy ludem kapłańskim. Przypomina nam o tym św. Piotr w swoim liście: „Wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa. [...] Wy zaś jesteście [...] królewskim kapłaństwem [...], abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła” (1 P 2,5.9).

 

3. Jezus i współczesny człowiek

W dzisiejszy wieczór do Wieczernika zabiera nas św. Jan Ewangelista. Wydarzenie przez niego opisane stało się inspiracją dla wielu artystów. Najsłynniejszym chyba dziełem malarskim przedstawiającym to wydarzenie jest fresk w kościele Santa Maria delle Grazie w Mediolanie. Został on namalowany przez Leonarda da Vinci pod koniec XV w. Genialne, pełne dynamiki malowidło, które doczekało się wielu interpretacji i stało się osnową wielu powieści i filmów, także fantastycznych, przedstawia Jezusa wraz z apostołami. Wszyscy są w barwnych, dostojnych szatach. Na pierwszym planie widzimy Jezusa, siedzącego pośrodku przy stole. On stanowi centrum, zamyślony, spokojny, opierający się rękoma o stół. Widzimy także otaczających go z obu stron uczniów, pochłoniętych rozmową. Prawdopodobnie, jak chcą niektórzy, na obrazie ukazana jest scena, w której Jezus podczas ostatniej wieczerzy oznajmia uczniom, że któryś z nich go zdradził. O tym może świadczyć nóż w ręce Judasza.

 

My także jesteśmy zaproszeni na ucztę. Wejdźmy do Wieczernika Wielkiego Czwartku, znajdźmy w nim swoje miejsce przy stole. Nie zajmujmy jednak miejsca Judasza Iskarioty. Z tego miejsca wchodzi się na drogą spowitą ciemnością, bez wyjścia. Może niech to będzie miejsce Piotra, który mimo że zaparł się swojego Mistrza, to później umiał „gorzko zapłakać”. A może uda się nam usiąść na miejscu Jana. Wygląda na to, że był umiłowanym uczniem Jezusa. To bardzo trudne dla każdego nas, ale wszyscy możemy przecież być „jego umiłowanymi uczniami”.

 

Po Mszy Świętej złożymy Chrystusa-Hostię w symbolicznej ciemnicy. Przeniesienie Najświętszego Sakramentu na osobny ołtarz jest traktowane jako symbol drogi Jezusa i Jego uczniów do Ogrodu Oliwnego, zaś czuwanie przy Najświętszym Sakramencie jako towarzyszenie opuszczonemu Jezusowi w więzieniu. Stąd wzięła się popularna, używana przez wielu do dziś, polska nazwa ołtarza wystawienia – ciemnica, co w języku staropolskim oznaczało „ciemne więzienie”. Wtedy w modlitewnym milczeniu podziękujmy Mu za Wieczernik, za cierpienie w Ogrodzie Oliwnym i śmierć krzyżową na Golgocie. Dzięki temu będzie nam łatwiej w codziennym życiu przekazywać wszystkim Bożą miłość, którą zostaliśmy objęci; przekazywać wszystkim, ale zwłaszcza osobom wciąż poszukającym, wątpiącym czy niewierzącym, że Bóg „do końca nas umiłował”.