1. "...można odejść na zawsze, by stale być blisko..."

Stajemy dzisiaj, w ten listopadowy wieczór, przy ołtarzu naszego kościoła akademickiego. Gromadzimy się w zadumie i wyciszeniu, by wspominać tych, którzy odeszli już spośród żywych. Przywołujemy imiona tych, którzy nas poprzedzili, którym tak wiele jesteśmy dłużni. Wspominamy ich ciepłe uśmiechy, czasami przypominamy sobie ich słowa, przywołujemy miłość, jaką nas otaczali, życzliwość i dobro, jakim nas obdarzyli. Oczyma duszy widzimy tych, których kochaliśmy i kochamy nadal, a którzy już są po tamtej stronie. Doświadczamy ich obecności, bo – jak napisał ks. Jan Twardowski – "można odejść na zawsze, by stale być blisko" (Na Powązkach warszawskich). Chcemy, by ci, którzy nas poprzedzili, trwali w naszej pamięci indywidualnej i społecznej.

Dziś szczególnie pragniemy przywołać na pamięć założycieli, fundatorów i rektorów naszej Uczelni, mądrych i dobrych profesorów, oddanych pracowników, wszystkich zmarłych studentów, absolwentów i dobroczyńców naszego Uniwersytetu. To oni współtworzyli naszą wspólnotę uniwersytecką, budowali jej tradycję, oddawali swe siły i talenty, przekazywali wiedzę i dzielili się swoim doświadczeniem oraz mądrością. Tyle im zawdzięczamy!

 

2. "...dusze sprawiedliwych są w ręku Boga..." (Mdr 3,1)

Listopadowe dni naszych modlitw za zmarłych, zapach świec i szeleszczące jesienne liście pod stopami na ścieżkach pomiędzy grobami stawiają przed nami na nowo tajemnicę ludzkiego życia i przemijania. Podobnie jak ludzie wszystkich czasów pochylamy się nad tajemnicą śmierci, która – jak napisał mądry Sofokles – "jest długiem, który każdy z nas musi spłacić" (Elektra 1173). W perspektywie przemijalności doświadczamy cierpienia i tęsknoty za tymi, których już pożegnaliśmy, za tymi, których już nie ma pośród nas. Z perspektywy przemijalności i czasowości z obawą zatrzymujemy naszą myśl także na dniu naszego przejścia.

Jest też jednak drugie spojrzenie, jest inna perspektywa, którą trzeba przywoływać w momencie wspominania o zmarłych – to perspektywa wiary, wieczności, nieskończonego życia. I w tej właśnie perspektywie trzeba lokować słowa autora Księgi Mądrości: "[...] dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju" (Mdr 3,1-3).

 

3. "...z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie..." (Rz 6,5)

To pewne, że po obu stronach bramy, którą jest śmierć, należymy do Chrystusa. Powaga i zaduma, które towarzyszą nam w ten listopadowy czas podczas nawiedzania grobów i cmentarzy, nie wypływają z przygnębienia. My, chrześcijanie, jesteśmy bowiem ludźmi nadziei! To właśnie życie, a nie śmierć, życie w Chrystusie, nowe życie dla Boga i z Bogiem, ma być centralną myślą dzisiejszego wieczoru i naszej liturgicznej wspólnoty.

Zmartwychwstanie umarłych i życie wieczne stanowią treść naszej chrześcijańskiej nadziei. Jej fundamentem nie są nierealne fantazje, fałszywy optymizm czy bezpodstawne oczekiwania wiązane z rozwojem techniki czy medycyny. Fundamentem naszej nadziei jest zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Zjednoczeni z Nim przez wiarę i chrzest, będziemy też z Nim zjednoczeni w śmierci i zmartwychwstaniu. Ta nasza nadzieja i wiara wypływają z zapewnień św. Pawła: "Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie. [...] Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że razem z Nim, również żyć będziemy" (Rz 6,5.8).

Niech ta wiara nieustannie przenika nasze modlitwy i naszą pamięć o zmarłych, niech nadaje sens naszym wysiłkom i działaniom, niech umacnia nas na drodze do Tego, który jest Panem czasu i wieczności.