Nasze siatkarki zakończyły rozgrywki w Akademickich Mistrzostwach Województwa Lubelskiego na trzecim miejscu. Jest to wielki sukces tej drużyny tym bardziej, że nie było łatwo go osiągnąć. Kłody rzucane z różnych stron pod nogi zawodniczek nie odebrały im jednak woli walki i wzmocniły je jako team. O drodze do brązu opowiedziała nam Dagmara Więcek.

 

Zakończyłyście rywalizację w AMWL na trzecim miejscu. To Twoim zdaniem sukces czy porażka? Waszą drużynę było stać na jeszcze więcej czy osiągnęłyście maksimum?

 

Dagmara Więcek: - Zdecydowanie jest to dla nas sukces. Od kilku lat nie udalo nam się stanąć na podium. Ostatni raz miało to miejsce w roku akademickim 2008/2009 kiedy byłam na pierwszym roku studiów. Na pewno mamy duży apetyty na osiąganie jeszcze lepszych pozycji, jednak bardzo cieszymy się z zajętego miejsca, a w przyszłym roku postaramy się powtórzyć nasz wynik bądź jeszcze go poprawić.


W meczach o trzecie miejsce pokazałyście bardzo dobrą grę, szczególnie w tym przed własną publicznością. UM był trudnym przeciwnikiem?

 

- Gra z Uniwersytetem Medycznym jest zawsze trudna. Ich drużyna jest zgrana, doświadczona i zawsze pełna woli walki. Potwierdza to fakt, że przez ostatnie lata to one zajmowały pierwsze miejsce w rozgrywkach. Nasza drużyna dopiero się kształtuje, ale mamy w niej również dziewczyny zdolne i zmotywowane by odnosić zwycięstwa. Wygrana z UM dała nam wiele radości i myślę, że wzmocniła nas psychicznie na przyszłość. Przed swoją publicznością grało nam się swobodniej i oczywiście dziękujemy wszystkim przybyłym za wsparcie i doping.


Zagrałyście najlepszy sezon od kiedy pamiętam  Co w tym roku zmieniło się w Waszej drużynie, że udało się Wam zajść tak daleko?

 

- Tak, ostatni raz, jak już wspominałam, trzecie miejsce zajęłyśmy kilka lat temu. Co się zmieniło? Przyszły nowe zawodniczki, które uzupełniły luki w starym składzie i wreszcie stworzyłyśmy kompletny zespół. W siatkówce oprócz zdolnosci ważne jest też zgranie. Na pewno bardzo pomógł nam wyjazd na turniej w Toruniu, który opłacałyśmy z własnych pieniędzy, ponieważ uczelnia nie przyznała nam żadnych środków, mimo iż wyjazd ten jest już wieloletnią tradycją. Rozegrałyśmy tam sporo spotkań, dzięki czemu miałyśmy szansę poćwiczyć formę meczową i lepiej się zgrać.


Przez cały rok ciężko pracowałyście na treningach. Na co trenerka zwracała Wam szczególną uwagę? Co przede wszystkim w Waszej grze uległo poprawie, gdybyś tak miała spojrzeć na siatkarki KUL w październiku i dziś?

 

- Udało nam się osiągnąć ten wynik głównie dzięki chęciom i wytrwałości. W tym roku otrzymałyśmy tylko jeden trening tygodniowo. Każdy, kto kiedykolwiek trenował wie, że jest to absurdem. Dlatego na własną rękę spotykałyśmy się i trenowałyśmy w inne dni. Niestety nasza uczelnia nie wspiera ducha sportu i widocznie nie uznaje rozwoju fizycznego za znaczący w życiu człowieka. Jest to przykre, ale prawdziwe. Jeśli chodzi o trenerkę to wspierała nas, wymagała głównie wytrwałości i niepopełniania błedów. Bardzo ucieszyło ją miejsce, które ostatecznie osiągnęłyśmy. Teraz już przygotowujemy się na rozgrywki w wersji plażowej.


Czekają Was jeszcze zmagania na szczeblu centralnym?

 

- Tak, zakwalifikowałyśmy się do Akademickich Mistrzostw Polski, jednak nie otrzymałyśmy środów na wyjazd na zawody, które w najbliższy weekend odbywają się w Krakowie. Jesteśmy z tego powodu zawiedzione, ale nie jesteśmy w stanie już nic z tym zrobić. Teraz skupiamy się na rozgrywkach plażowych więc na ten moment liczymy na dobrą grę i piękną pogodę.

 

*Rozmawiała Renata Respondek

Autor: Renata Respondek
Ostatnia aktualizacja: 18.04.2013, godz. 20:30 - Renata Respondek