W II Rzeczpospolitej tradycja rozstrzygania spraw honorowych za pomocą pojedynku była bardzo żywa. Tego rodzaju sprawy nieoficjalnie regulował Polski Kodeks Honorowy autorstwa Władysława Boziewicza, wydany w 1919 r. Sam autor Kodeksu … odnosił się do pojedynku jako do pewnego rodzaju uzupełnienia prawodawstwa państwowego. Rozstrzyganie sporów wynikających z obrazy honoru za pomocą pojedynków popularne było zarówno wśród oficerów polskiej armii, jak również wśród studentów. Obie te grupy uznane zostały za godne do dawania satysfakcji. Działo się tak pomimo oficjalnych zakazów, tym bardziej, że gorącym zwolennikiem pojedynków był idol młodego pokolenia i najsłynniejszy kawalerzysta II Rzeczypospolitej - gen. Bolesław Wieniawa Długoszowski.
Problem musiał być niemały, skoro prasowy organ, działającego również w naszej Uczelni, „Odrodzenia”, skupiającego patriotyczną młodzież katolicką wraz z początkiem wiosny 1923 r. wydrukował deklarację następującej treści:
Do wszystkich kół „Odrodzenia” Prezydium Komitetu Wykon. rozesłało następujący okólnik:
„Komunikujemy, że na zebraniu Prezydjum K. W. w dn. 22 III 1923 została przyjęta następująca rezolucja, która obowiązuje bezwzględnie wszystkie środowiska:
Młodzież Akademicka „Odrodzenie”, stojąc na gruncie zasad katolickich odrzuca i piętnuje pojedynek jako środek rzekomo rehabilitujący honor pokrzywdzonego.
Uchwała niniejsza obowiązuje pod rygorem wykluczenia z organizacji. Członek „Odrodzenia” dochodzący praw swego honoru obowiązany jest przedłożyć sprawę Prezydjum swego Koła.
Dla przekonania „gorących głów” studenckich, którym sama opinia stowarzyszenia nie wystarczała dodano: Dla dokładniejszego zorjentowania opinji katolickiej odnośnie sprawy pojedynków, podamy w numerze następnym List Leona XIII (Pastoralis officii concientia), o pojedynkach, ogłoszony dn. 12 września 1891. 
(„Prąd. Miesięcznik poświęcony zagadnieniom religijnym, narodowym i społecznym” (1923) n. 4,  s. 159.)

Autor: Liliana Kycia
Ostatnia aktualizacja: 05.12.2008, godz. 10:57 - Liliana Kycia