dr Mateusz Rodak, IH PAN


Wielki kryzys z lat 1929 - 1935 a wzrost przestępczości - próba podsumowania międzywojennej
dyskusji na temat kryzysu gospodarczego jako generatora przestępczości


Dwie dekady istnienia II Rzeczpospolitej to okres, z niewielkimi wyjątkami, niekończących się
problemów gospodarczych, których punktem kulminacyjnym był Wielki Kryzys z pierwszej połowy lat 30
– tych. Równolegle z kłopotami ekonomicznymi władze odrodzonego państwa polskiego musiały radzić
sobie z utrzymującą się na wysokim poziomie przestępczością. Jej niewielki spadek przypadał na lata
1926 – 1928. Jak łatwo można zauważyć, był to jednocześnie okres nieznacznej, ale odczuwalnej
poprawy koniunktury gospodarczej. Kryminologowie, prawnicy, socjologowie, wszyscy którzy żywo
interesowali się zagadnieniem przestępczości nie mogli nie zauważyć tej zależności. Zbieżność tych
dwóch faktów i uznanie a priori wpływu ekonomii na przestępczość, nie wszystkim wydawała się jednak
oczywista. W czasie toczącej się w okresie międzywojennym debaty na temat przyczyn przestępczości
– kwestie ekonomiczne, wbrew pozorom, nie zdominowały jej na tyle, by koncepcja o związku
przestępczości z koniunkturą ekonomiczną kraju uzyskała miano, jak pisał J. Topolski, „statusu prawd
faktograficznych”. Nawet wybuch kryzysu w 1929 r., na skalę jakiej do tej pory świat nie znał, i
obserwowalny nagły wzrost przestępczości nie przyczyniły się do zmiany głoszonych przez wielu
uczonych poglądów.
Pamiętać należy, że próby poszukiwania odpowiedzi na pytania o to, czy kryzysy gospodarcze,
niekoniecznie te ogólnoświatowe ale także i te o znaczeniu regionalnym, sprawiają że przestępczość
wzrasta, były pochodną, toczącej się do dziś, szerszej debaty na temat etiologii przestępczości.
Współtwórcy rodzącej się w okresie międzywojennym (przeżywającej zresztą wówczas swój gwałtowny
rozwój) polskiej myśli kryminologicznej stanęli przed zadaniem, jaki było ustosunkowanie się do dwóch
kryminologicznych koncepcji: egzo- i endogennej, które w różnych punktach rzeczywistości wskazywały
przyczyny przestępczości. Przyznanie prymatu czynnikom zewnętrznym w procesach przestępczo
twórczych, zakładało uznanie teorii o wpływie zjawisk ekonomicznych, w tym sytuacji progowych jakimi
są niewątpliwie kryzysy, za prawdziwą. Tak jednoznaczne postawienie sprawy nie spotkało się w
oczach osób zawodowo zajmujących się przestępczością z bezdyskusyjnym poparciem. Skutki
kryzysów: bieda, bezrobocie, bezdomność etc. nie przez wszystkich uznane zostały za główne czynniki
odpowiedzialne za wzrost przestępczości. Inaczej idea ta wyglądała z perspektywy osób, które wolne
były od „naukowego” skażenia i na omawiany problem patrzyły przez pryzmat społecznych emocji.
Mowa tu między innymi o dziennikarzach czy politykach, dla których załamania ekonomiczne
pozostawały bezdyskusyjnie główną przyczyną wzrostu przestępczości.
Tekst który zostanie zaprezentowany będzie próbą podsumowania międzywojennej debaty
naukowej (akademickiej) w czasie której zderzały się ze sobą argumenty na temat znaczenia
kryzysu(ów) gospodarczego(ych) i ich skutków dla zjawiska przestępczości. Chciałbym przedstawić
racje obydwu stron sporu i pokusić się o jego podsumowanie. Jednocześnie ciekawym zabiegiem
będzie zestawienie dyskursu akademickiego z tym, który toczył się na płaszczyźnie społecznej.
Współcześnie, w diametralnie innych warunkach, w obliczu trwającego kryzysu przychodzi nam stawiać
sobie dokładnie te same pytania, które stawiano w latach 30 – tych. Na wiele z nich już wówczas dano
odpowiedź.