Lista sukcesów tej niezwykle sympatycznej dziewczyny jest bardzo długa. Najnowszym jest mistrzostwo Polski w biegu po schodach. Skąd u kolarki pomysł na uprawianie również tej niszowej dyscypliny sportu? Jaka przebiegała niezwykle barwna kariera studentki prawa?

Jeśli można powiedzieć, że ktoś od urodzenia „skazany” był na uprawianie sportu, to Daria na pewno była. Urodziła się w rodzinie, którą najlepiej charakteryzuje kolokwializm „ludzie sportu”. Ojciec - nauczyciel wychowania fizycznego w szkole podstawowej i wieloletni trener kolarstwa, matka - lekkoatletka, przyrodni brat - Grzegorz Gwiazdowski - profesjonalny kolarz, który jako pierwszy Polak wygrał wyścig zaliczany do klasyfikacji Pucharu Świata. W tym duchu, jako siedmiolatka w szkolnym SKS-ie zaczęła trenować kolarstwo, specjalizując się przede wszystkim w górskiej odmianie tego sportu, gdyż jak podkreśla- jej organizm i charakter są do tego stworzone.

Lata ciężkich treningów u boku taty przerodziły się w treningi klubie w Grudziądzu, oddalonym o 70 kilometrów od rodzinnej miejscowości zawodniczki. Był to rewelacyjny czas w karierze czternastolatki. Uczestniczyła w zawodach, wpatrzona w starsze i bardziej doświadczone koleżanki jak Maja Włoszczowska czy Anna Szafraniec, które ścigały się w tych samych wyścigach, tylko w wyższych kategoriach wiekowych. - W młodziczce miałam najwięcej wyścigów, jeśli chodzi o ilość. W juniorce młodszej już nie ilość się liczy a ranga wyścigów. Mając czternaście lat przejechałam 120 wyścigów. Wygrałam 80, a w 20 byłam druga. W juniorce młodszej byłam wicemistrzynią Polski w kolarstwie przełajowym, w kolejnych mistrzostwach Polski wywalczyłam brąz. Bardzo dobrze radziłam sobie w serii MTB gdzie byłam czwarta w klasyfikacji generalnej, z czego jestem bardzo dumna. W momencie, w którym miałam przejść na juniorkę musiałam zrezygnować ze względu na poważne problemy zdrowotne, z którymi borykałam się przez kolejne dwa lata – relacjonuje przebieg swojej kariery kolarka.

Przerwę w trenowaniu zawodniczka wykorzystała bardzo aktywnie. Wolny czas przeznaczyła na powrót do zdrowia, zdanie matury i dostanie się na studia. Aktualnie jest studentką pierwszego roku prawa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od zawsze wiedziała, że prawo to kierunek, z którym chce wiązać swoją przyszłość i namowy taty, by studiowała wychowanie fizyczne spełzły na niczym. Zresztą nauka w jej życiu stanowi bardzo ważny element. - Dla mnie zawsze ważniejsza była nauka niż sport. Wiedziałam, że żeby utrzymać się ze sportu, trzeba być naprawdę wyjątkowym. Udaje się to w mojej dyscyplinie jednej, dwóm osobom w Polsce. Wiadomo, że w pewnym momencie będę musiała skończyć trenować, bo organizm na więcej mi nie pozwoli. Nagle zostałabym bez wykształcenia. Zawsze mając do wyboru sport lub naukę wybrałabym naukę, bo to daje mi przyszłość, zawód i pieniądze - podkreśla przyszła pani adwokat.

Poza kolarstwem Daria uprawia dość niecodzienną w Polsce dyscyplinę sportu, jaką jest bieganie po schodach. Sport ten bardzo rozpowszechniony jest na zachodzie, gdzie większa ilość drapaczy chmur umożliwia organizację zawodów. W Polsce od kilku lat organizowane są mistrzostwa. Ostatnio ich gospodarzem jest Altus – najwyższy budynek w Katowicach. W tym roku studentka KUL ponownie została mistrzynią Polski juniorek. - Po maturze i przeprowadzce do Lublina zaczęłam na nowo trenować. Najpierw treningi rowerowe w klubie kolarstwa tandemowego z osobami niewidomymi, później zaczęłam chodzić na basen i na nowo wchodzić w uprawianie sportu. Wyjazd na mistrzostwa Polski w biegu po schodach potraktowałam, jako sprawdzian swoich aktualnych możliwości. Brałam już w nich udział dwa lata temu. Jakoś udało mi się obronić tytuł, który wówczas wywalczyłam – opowiada skromnie Daria, która paradoksalnie po dziesięciopiętrowym budynku Collegium Jana Pawła II KUL porusza się windą, a na trzecie piętro, na którym mieszka wchodzi zasapana!

Jako, że powrót do sportu okazał się bardzo udany Daria postanowiła kontynuować treningi, choć
w Lublinie nie jest to łatwe. Brakuje tu klubu, w którym kolarka mogłaby regularnie szlifować formę. Studentce pierwszego roku bardzo ciężko zmotywować się do samodzielnych wyczerpujących treningów i samo kontrolować w zakresie regularnego żywienia czy przyjmowania odżywek. Wszystkie te przeciwności jednak są niczym dla człowieka, który ma w życiu cel. Daria postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Jej marzeniem jest występ na igrzyskach olimpijskich. Ze względu na dwuletnią przerwę ma co prawda niewielkie szanse na wyjazd do Londynu, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by najważniejsza dla każdego sportowca impreza w 2016 roku odbyła się już z jej udziałem.

Po kiludziesięciu minutach rozmowy z Darią wierzę, że stać ją na naprawdę wiele. Jest osobą niezwykle ambitną i ma prawdziwą duszę sportowca. Ufam głęboko, że już wkrótce powróci do dyspozycji z przed dwóch lat i zarówno KU AZS Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego jak i całe polskie kolarstwo będzie miało z niej bardzo dużo pożytku.

autor tekstu: Renata Respondek, AZS KUL
 

Autor: Liliana Kycia
Ostatnia aktualizacja: 10.05.2011, godz. 08:47 - Liliana Kycia