Inicjatorem sympozjów jest Katedra Historii Sztuki Starożytnej i Wczesnochrześcijańskiej (spotkania odbywają się co półtora roku w Domu Pracy Twórczej KUL, tzw. Rajchertówce, w Kazimierzu Dolnym). Tematyka obejmuje zagadnienia kultury świata późnego antyku i wczesnego chrześcijaństwa.

Od roku 1995 zorganizowano osiem sympozjów, co sprawiło, że stanowią one już w tej chwili trwały element naukowego krajobrazu Polski. Odgrywają zarazem znaczącą rolę integrującą badaczy – archeologów, historyków, historyków sztuki, religioznawców, którzy zyskali ważne miejsce wymiany poglądów i doświadczeń. Materiały z dotychczasowych sympozjów zostały opublikowane w pięciu tomach (wyd. przez Towarzystwo Naukowe KUL; zob. informację poniżej).

I Sympozjum odbyło się w dniach 27-28 maja 1995 roku. W przygotowanym przez dr Bożenę Iwaszkiewicz-Wronikowską – we współpracy z prof. Adamem Ziółkowskim, dr. Danielem Próchniakiem i dr Ryszardą Bulas – wystąpieniu pt. Domus-ecclesia-aedes i w dyskusji, która po nim nastąpiła, poszukiwano odpowiedzi na pytanie: kiedy pojawiło się i w jaki sposób zmaterializowało pojęcie „świątyni chrześcijańskiej”?. Na program spotkania złożyły się także wystąpienia prof. Witolda Dobrowolskiego, który mówił o koncepcji templum u starożytnych Rzymian, prof. Mariana Szarmacha – o Apoloniuszu z Tyany, ks. prof. Jerzego Pałuckiego – o działalności Katedry Patrologii w Instytucie Historii Kościoła KUL i ks. dr. Mariusza Szrama – o obrazowych terminach biblijnych w funkcji alegorii Chrystusa-Mądrości Bożej u Orygenesa. Dr Małgorzata Martens-Czarnecka i dr Stefan Jakobielski przedstawili najnowsze odkrycia polskich archeologów w Starej Dongoli (Nubia) w Sudanie. Integralną częścią sympozjum był uroczysty wieczór poświęcony prof. Barbarze Filarskiej, przez wiele lat „szefowej” Katedry Historii Sztuki Starożytnej. Efektem obrad była podjęta przez obradujących decyzja zacieśnienia współpracy środowisk naukowych zajmujących się badaniem świata późnego antyku, co zaowocowało kontynuacją kazimierskich spotkań.

Tematem II Sympozjum (19-20 października 1996 roku) była Topografia świata wczesnochrześcijańskiego jako problem badawczy. Uczestnicy zastanawiali się nad możliwością zespolenia badań polskich środowisk naukowych, które rozpatrują tę problematykę z różnych punktów widzenia (historii, historii sztuki, patrologii, archeologii) i wspólnego opracowania publikacji zawierającej kompendium obecnej wiedzy na ten temat. Zgłaszane przez dyskutantów wątpliwości, głównie natury metodologicznej, okazały się uzasadnione i publikacja taka nie powstała.

Urozmaicony charakter programu III i IV Sympozjum skłonił jednego z obserwatorów do wielowątkowego komentarza. Oto słowa prof. Adama Ziółkowskiego (Instytut Historyczny UW), który w recenzji wydawniczej drugiego tomu Sympozjów Kazimierskich poświęcnych kulturze świata późnego antyku i wczesnego chrześcijaństwa tak pisał o wspomnianych dwóch spotkaniach: „Wydaje się, że III Sympozjum było swoistym eksperymentem ze strony organizatorów. Zrezygnowali mianowicie z uściślenia tematu obrad; ten, który zaproponowali uczestnikom – Topografia świata wczesnochrześcijańskiego w świetle badań polskich uczonych – był tak szeroki, że można było zmieścić w nim niemal wszystko. Tego rodzaju swobodne spotkania o charakterze zasadniczo informacyjnym mają dużo zalet, ale praktycznie uniemożliwiają wyciągnięcie ogólniejszych wniosków; nastręczają też wielu kłopotów w przypadku ewentualnej publikacji. Natomiast IV Sympozjum było prawdziwie monograficzne: temat był konkretny (Miasto późnoantyczne – między starożytnością a średniowieczem) i dodatkowo opatrzony listą dodatkowych kwestii szczegółowych do refleksji uczestników [...]. Spośród osiemnastu opublikowanych tekstów wspomnę o tych, które wydają mi się najcenniejsze. Na szczególną uwagę zasługuje rozszerzona wersja referatu wprowadzającego prof. Bożeny Iwaszkiewicz-Wronikowskiej, przedstawiająca status quaestionis problematyki miasta późnoantycznego (warto zauważyć, że jeden z głównych specjalistów w tym kluczowym dla późnego imperium zagadnieniu, prof. Michał Gawlikowski, był uczestnikiem konferencji). Już choćby z uwagi na zgromadzoną w nim bibliografię będzie on niezwykle cenną pozycją nie tylko dla archeologa, ale również dla historyka. Najważniejsze wydaje mi się konsekwentne podkreślanie przez Autorkę związku między losami miasta późnoantycznego a jego chrystianizacją w aspekcie urbanistycznym. Wątek ten przewija się przez wiele innych tekstów, w których relacje z wykopalisk w poszczególnych miastach starożytnych są połączone z analizą fenomenu miejskiego w późnej starożytności (Marek Barański o Hermoupolis, Michał Gawlikowski o Palmyrze, Jolanta Młynarczyk o Hippos, Jan Partyka o Tebach, Jean-Paul Rey-Coquais o Tyrze); z kolei prof. Włodzimierz Godlewski przedstawia fascynujący casus quasi-miasta, które rozwinęło się na użytek pielgrzymów przybywających do grobu otaczanego wyjątkowym kultem świętego. Kluczową kwestię kontynuacji miasta rzymskiego między starożytnością a średniowieczem podejmuje zwięzły, ale bardzo treściwy tekst Jerzego Piekalskiego o losie miast nadreńskich w V-VII wieku. Przeciwległy biegun – analizę poszczególnych obiektów topograficznych miast późnoantycznych – prezentuje raport Zygmunta Kalinowskiego i Piotra Pawlaka z wykopalisk bazyliki i rezydencji biskupiej w Novae, dotąd istniejący wyłącznie w wydaniu niemieckim. Drugi tekst Jana Partyki, w zasadzie traktujący o inskrypcjach z eremickiego centrum w Kellia na południowy zachód od Aleksandrii, porusza praktycznie dziewiczy temat proweniencji pustelników na tle siatki miast dolnego i środkowego Egiptu“.

V Sympozjum odbyło się w dniach 5-7 października 2001 roku, a temat wystąpień i dyskusji brzmiał: Biskup i jego rola w kształtowaniu miasta późnoantycznego. Prof. Adam Łukaszewicz (Zakład Papirologii UW) tak mówił, podsumowując ówczesne obrady: „Niepostrzeżenie Sympozja Kazimierskie poświęcone kulturze świata późnego antyku i wczesnego chrześcijaństwa wrastają w pejzaż nauki polskiej. Są okazją do wymiany poglądów między przedstawicielami różnych środowisk humanistów z całej Polski [...]. Przedmiotem uwagi uczestników spotkania były trzy kontynenty: Europa, Afryka i Azja. Wykroczyliśmy przy tym poza granice imperium rzymskiego, na tereny Armenii i Nubii. Zwłaszcza Nubia cieszy się w Polsce zainteresowaniem wielu archeologów, zapewniających badaniom nad dziejami tej krainy obsadę klasy światowej. Cała późna starożytność ożyła w trakcie obrad. Warto przy tym zwrócić uwagę na odejście od tradycyjnych kryteriów językowych, dotyczących źródeł: pars Graeca i pars Latina były w wystąpieniach referentów przemieszane i połączone w swego rodzaju retrospektywnym ekumenizmie. Formuła obrad, obejmująca obok referatów także komunikaty młodych adeptów nauki, wydaje się trafna, a komunikaty rzetelne i ciekawe. W sumie było to spotkanie, które pod względem poziomu prezentacji i wagi poruszanych zagadnień śmiało można porównać z niejednym kongresem międzynarodowym [...]. Czy udało nam się określić rolę biskupa w kształtowaniu miasta późnoantycznego? Na pewno nie całkowicie można było zrealizować tak ambitne zadanie. Jednak dokonaliśmy wnikliwego przeglądu obszernego materiału źródłowego. Nie ulega wątpliwości, i wynika to ze wszystkich prawie wystąpień, że biskupi byli prawdziwymi przywódcami społeczności miejskich, i to przywódcami nie tylko religijnymi. Ich ambicją była często działalność budowlana, choć fundusze, nieodzowny nervus rerum, płynęły raczej z kasy państwowej, a tylko niekiedy z przedsiębiorczych działań samego biskupa. Biskupi nauczali i pouczali, a czasem nawet sterowali podległą im społecznością. W naszych rozważaniach pojawił się nawet termin «socjotechnika». Biskupi tacy, jak Paulin z Noli byli szlachetnymi i dobroczynnymi idealistami. Natomiast biskupi tacy jak Atanazy z egipskiej Aleksandrii byli nie tylko aktywnymi pasterzami, ale także niespokojnymi i groźnymi dla przeciwników przywódcami politycznymi [...]. Biskupi kształtowali oblicze miast, ale i sami należeli do ukształtowanego już miasta późnoantycznego, dziedziczącego spuściznę grecko-rzymskiej polis i rzymskiego municipium. W tym świecie kościoły sąsiadowały ze świątyniami dawnych bogów, a sąsiadów z tej samej ulicy dzieliły nieraz gwałtowne antagonizmy religijne. Mimo szerokiego rozrzutu geograficznego analizowanych przykładów, widzimy w świecie późnego antyku zdumiewającą jedność zjawisk i problemów, podobieństwo wzorów, uniwersalizm religijny i polityczny. W społeczeństwie późnoantycznym dalekowzroczność i wielkie zamysły sąsiadowały z krótkowzrocznością, nepotyzmem i zacietrzewieniem. Jeśli coś zdecydowanie różni tamten późnoantyczny świat od naszego, to chyba przede wszystkim znacznie głębiej przemyślany stosunek do duchowości i subtelne konstrukcje myślowe oparte często na kryteriach czysto estetycznych, na symbolizmie sięgającym od teologii po sferę prozaicznej codzienności. Spory religijne, w które obfitowała późna starożytność, odbijały się nie tylko w piśmiennictwie, w sztuce i w wewnętrznym życiu Kościoła, ale wdzierały się także w życie codzienne szerokich rzesz ludzkich.
Znaczna część referatów dotyczyła zagadnień sztuki i architektury. Nie ograniczaliśmy się jednak tylko do tak zwanej archeologii chrześcijańskiej. Już sam ten termin kryje zresztą w sobie pewne uproszczenie, sygnalizuje ogrodzenie otaczające wydzieloną połać dziejów kultury. Po obu stronach owego ogrodzenia spotkać można ciągle zwolenników takiego podziału. Nie brak wśród nich epigonów Gibbonowskiego ujęcia antyku. Według nich chrześcijaństwo jest antytezą starożytności. W ukrytej w ich podświadomości anachronicznej wizji róże ciągle sypią się na dekadenckich, ale pięknych ostatnich pogan, a surowi i ascetyczni chrześcijanie nieodmiennie gardzą urodą Grecji i Rzymu. W rzeczywistości jednak nie było tak drastycznego podziału, a chrześcijaństwo, mimo swego nowatorstwa, stanowiło integralną część kultury antycznej, nie antytezę a dopełnienie i rozwój. Nasze spotkanie przyniosło wiele kolejnych dowodów tej trudnej, ale owocnej symbiozy. Pozwoliło nam też lepiej zrozumieć społeczność miejską młodego jeszcze chrześcijańskiego świata”.

Temat VI Sympozjum (5-7 maja 2003 roku) został tak sformułowany, żeby umożliwić uczestnikom pokazanie zarówno wielu aspektów idei męczeństwa, jak i różnych form kultu męczenników. Obrady miały umożliwić uczestnikom przybliżenie się do zrozumienia tego fenomenu, który narodził się w epoce wczesnego chrześcijaństwa, przez wieki był obiektem tak fascynacji, jak krytyki i do dziś stanowi jeden z najtrudniejszych problemów badawczych.
Męczeństwo towarzyszyło w pierwszych wiekach po Chrystusie szerzeniu się chrześcijaństwa, choć nigdy nie było aż tak powszechne, jak niegdyś sądzono i tylko sporadycznie nabierało charakteru masowego. Zarówno przyczyny prześladowań chrześcijan, jak i motywacje tych, którzy z własnej woli, niekiedy nawet zbyt ochoczo, przyjmowali tortury i śmierć przedstawiono w kilku wystąpieniach (Henryk Kowalski, Maciej Jońca, ks. Marek Starowieyski, J. C. Kałużny).
Ważnym wątkiem obrad, który pojawił się w związku z problemem „męczenników” żydowskich i pogańskich (Wojciech Bejda, A. Łukaszewicz, M. Dzielska), była kwestia definicji terminów „męczeństwo” i „męczennik”. Próbowaliśmy ustalić, czy odnosić je należy tylko do chrześcijańskich martyres, a więc tych, którzy byli świadkami Chrystusa i przez swą śmierć uczestniczyli w Jego ofierze, czy za męczenników uważać należy wszystkich, w tym także nie-chrześcijan, którzy ginęli z powodu wyznawanych poglądów religijnych. A więc również tych, którzy śmierć ponosili z rąk chrześcijan. W dyskusji, jaka rozgorzała w związku z tą problematyką szczególnie wiele zamieszania wprowadzały kwestie terminologiczne.
Innym problem, z którym próbowaliśmy się zmierzyć była istota kultu męczenników, jego geneza i formy, jakie przybierał w okresie późnego antyku. Czy chrześcijanie, otaczając czcią męczenników, kontynuowali antyczne zwyczaje? Czy męczennicy, uważani za nowych herosów, byli czczeni z tych samych powodów, dla jakich honorowano ich antycznych poprzedników? Czy może było to nawiązanie do występującego w niektórych środowiskach żydowskich przekonania o tym, że ludzie o szczególnym statusie, jak patriarchowie i prorocy, mieli możność wstawiennictwa u Boga? A może po prostu należy tu widzieć spontaniczną kreację chrześcijan, którzy wierząc, że męczennicy pełnili rolę pośredników między ludźmi a Bogiem, przypisywali im, co wytykał już współczesnym sobie Tertulian, cudowną moc? Takie pytania zostały postawione w nadziei, że refleksja nad nimi ma sens, nawet jeżeli odpowiedź nie pojawia się natychmiast.
W kręgu naszych zainteresowań i dyskusji znalazł się ważny, a zarazem trudny do uchwycenia, moment przejścia od zwyczajowych form okazywania szacunku umarłym (cura mortuorum), do skierowanej ku nim czci religijnej, czyli kultu (Bożena Iwaszkiewicz-Wronikowska). Jeszcze w II i III wieku męczennicy byli chowani tak, jak inni zmarli, okazywano im cześć w taki sam sposób jak innym zmarłym, a więc przy grobach, z którymi wiązała się w jakiś sposób ich stała obecność. Z czasem nastąpiła jednak istotna zmiana – niektóre groby męczenników zaczęły gromadzić w rocznice ich śmierci coraz liczniejsze grono tych, którzy przybywali, nawet z daleka, żeby się przy nich modlić i odprawiać refrigeria, składając ofiary za męczenników, ale także prosząc ich o modlitwę. Zaczęły się też pojawiać, choć początkowo tylko marginalne, objawy wiary w szczególną, cudowną moc relikwii. Jednak dopiero kiedy rozporządzenia Konstantyna i Licyniusza ogłoszone w 313 roku położyły kres prześladowaniom chrześcijan, właściwy kult tych, którzy (rzeczywiście, albo rzekomo) zostali umęczeni z powodu swej wiary w Chrystusa rozwinął się na skalę masową i otrzymał monumentalną oprawę. Świętych orędowników, bliskich ludzkim słabościom, uznano za indywidualnych patronów, a fizyczną bliskość szczątków męczenników za gwarancję ich opieki w życiu doczesnym i w zaświatach. Do tej bliskości dążono najpierw poprzez pochówki ad sanctos, a później przez sprowadzanie i przechowywanie relikwii. Cmentarze zmieniały swój wygląd i charakter, stając się miejscami kultu, który koncentrował się w martyriach, czyli sanktuariach wznoszonych przy grobach męczenników (ks. J. Naumowicz, Daniel Próchniak, Ilona Skupińska-Løvset, J. Młynarczyk). I wreszcie, nastąpił krok o znaczeniu przełomowym, i dla historii architektury chrześcijańskiej i dla naszego pojmowania sakralności: relikwie męczenników złożono pod ołtarzem, łącząc ich kult z kultem Chrystusa, a męczenników nazywając alter Christus. Architektoniczna oprawa kultu męczenników, relacja między ołtarzem a relikwiarzem, formy, jakie nadawano miejscom kultu na różnych obszarach i w różnych okresach to problemy fascynujące i wciąż jeszcze nie do końca zbadane (M. Burdajewicz, Z. Kalinowski), podobnie jak i znaczenie wizerunków męczenników, które znalazły poczesne miejsce w repertuarze malowideł zdobiących kościoły i klasztory (M. Martens-Czarnecka).
Od IV wieku w męczennikach widziano patronów miast, a sanktuaria z relikwiami stały się centrum życia miejskiego. Wprowadzenie w obręb murów miejskich kultu męczenników i ich doczesnych szczątków stanowiło ingerencję zarówno w dziedzinę mentalności, jak i urbanistyki. Jak to było możliwe i na ile rzeczywiście, jak sądzi wielu badaczy, chrześcijanie, a zwłaszcza ich przywódcy z biskupami Damazym, Ambrożym, Leonem na czele, dążyli w ten sposób do wyrugowania z miast ich pogańskich patronów (pignora)? Czym należy tłumaczyć przejmowanie dla potrzeb kultu męczenników dawnych, mocno zakorzenionych kultów lokalnych bóstw i herosów, wraz z całym towarzyszącym im kontekstem rytów i cudownych zdarzeń (Zsolt Kiss)?. Wydaje się, że jest to wciąż niedostatecznie wykorzystane pole badawcze.
A jak należy rozumieć naruszanie w związku z kultem męczenników zasad, które obowiązywały od zawsze i wydawały się nienaruszalne? Wyjęcie z grobu i parcelacja szczątków ludzkich, a następnie ich przenoszenie (translatio) w inne miejsce, nie mieściło się w żadnych normach, ani prawnych, ani etycznych, stosowanych przez ludzi starożytnych, a przecież do takich działań posuwał się nawet Bazyli Wielki, który rozesłał po świecie cząstki czterdziestu męczenników z Sebaste. A wiara w cudowność ich oddziaływania? Wciąż aktualne jest pytanie o genezę tego zjawiska.

Mimo iż napisano na ten temat co najmniej kilka dzieł fundamentalnych i niezliczoną liczbę przyczynków, to nadal nie jesteśmy w stanie do końca pojąć, czemu należy przypisać ogromną popularność kultu męczenników i ich relikwii, które stały się przedmiotem tak wielkiego pożądania, że aby je zdobyć posuwano się do różnego rodzaju nadużyć, w tym i kradzieży, i oszustwa. Groby męczenników już w IV wieku uznano za miejsca święte, mimo, że przecież w pierwszych stuleciach istnienia Kościoła chrześcijanie świadomie odrzucali pojęcie „świętości miejsca”, zrywając z odwiecznym sposobem pojmowania świata jako dwu przeciwstawnych sobie przestrzeni – sfery sacrum i sfery profanum. Uczestnicy VII Sympozjum ( 7-10 października 2004 roku), które zatytułowaliśmy Miejsca święte w epoce późnego antyku, próbowali znaleźć odpowiedź na pytania związane z tym nowym w chrześcijańskim świecie zjawiskiem. Dyskutowano nad pojęciem „miejsca świętego” (locus sacer, locus sanctus, locus religiosus), zarówno od strony jego genezy i związanej z nią terminologii (ks. Remigiusz Popowski, Lech Trzcionkowski, Macieja Jońca, Henryk Kowalski), funkcjonowania w świecie antycznym (Ilona Skupińska-Løvset, Halina Gajewska) oraz środowisku biblijnym (Piotr Kochanek, Łukasz Niesiołowski-Spanó, Maciej Münnich, Wojciech Bejda), jak i asymilacji, tak przez szerokie rzesze chrześcijan (Paweł Szkołut, Bożena Iwaszkiewicz-Wronikowska, Magdalena Łaptaś, Daniel Próchniak, Robert Wiśniewski), jak i teologów (o. Henryk Pietras, ks. Norbert Widok). Ważnymi wątkami dyskusji było zjawisko trwania przekonania o świętości konkretnych miejsc od czasów starożytnych do średniowiecza, a nawet dłużej (Zsolt Kiss, Adam Łukaszewicz, Zygmunt Kalinowski, Ida Ryl-Preibisz, Piotr O. Scholz, Jadwiga Kuczyńska). W kilku wystąpieniach przedstawiono słynne sanktuaria, które uzyskały status najważniejszych w świecie chrześcijańskim ośrodków kultowych i są od wieków odwiedzane przez pielgrzymów (Elżbieta Jastrzębowska, Simonetta Ciranna, Andrzej Frejlich), a także takie, które powstały na obrzeżach tego świata i dopiero teraz docierają do nich archeolodzy (Bogdan Żurawski, Tadeusz Gołgowski, Ludmila Khrouchkova, Maria Adelaide Lala Comneno). Uzupełnieniem tych rozważań była analiza tekstów itinerariów, które są specyficznym świadectwem znaczenia miejsc świętych w interesującej nas epoce (Agnieszka Karmańska, Ryszarda Bulas) oraz pism św, Hieronima, który już w końcu IV wieku zastanawiał się nad motywacją chrześcijan pielgrzymujących do miejsc świętych (ks. Stanisław Longosz).

Podczas ogniska, które, zgodnie z tradycją kazimierskich spotkań, miało nie tylko towarzyski charakter, został uzgodniony temat kolejnego spotkania. Postanowiono, że następnym krokiem na długiej i trudnej drodze prowadzącej, jak się wydaje, ku lepszemu zrozumieniu rzeczywistości, w której rodziło się chrześcijaństwo, będą rozważania na temat: Ofiara – kapłan – ołtarz w świecie późnego antyku.

Taki właśnie tytuł nosiło VIII Sympozjum, które odbyło się w dniach 7-9 czerwca 2006 roku. Zgodnie z tradycją dotychczasowych spotkań, uczestnicy podjęli dyskusję o sprawach ważnych z punktu widzenia badaczy epoki, którą przywykło się nazywać „późnym antykiem”. Były to czasy stopniowego zanikania dawnych struktur, ale zarazem okres, w którym kształtowały się pojęcia i zjawiska dziś uważane za oczywiste elementy naszej wiary i mentalności. Jednym z najważniejszych jest niewątpliwie pojęcie chrześcijańskiej ofiary, które można chyba uznać za klucz do zrozumienia istoty nowych treści przyniesionych starożytnemu światu przez chrześcijaństwo. Warto więc przyglądać się bliżej związanej z tym pojęciem problematyce. A jest ona niezwykle złożona. Już definicje „ofiary” proponowane w literaturze przedmiotu budzą wątpliwości badaczy, którzy zwracają uwagę na olbrzymie zróżnicowanie charakteru i funkcji ofiar składanych w starożytności. Podejmowane dotąd próby ich systematyki kończyły się na ogół stwierdzeniem, że nie sposób ani przeprowadzić adekwatny podział, ani znaleźć wspólny mianownik dla różnych obrzędów. Również funkcja i rola tego, kto składał ofiarę była pojmowana rozmaicie, podobnie jak różne były miejsca, w jakich ofiar dokonywano – od najprostszych kamieni czy dołków w ziemi po olbrzymie konstrukcje stawiane z przeznaczeniem na składanie ofiar masowych.
Przy całym tym zróżnicowaniu nie ulega wątpliwości, że ofiara była główną formą oddawania czci bogom w świecie starożytnym, zarówno antycznym, jak i biblijnym, a ołtarz stanowił jeden z zasadniczych elementów składających się na miejsca kultu. Tak było do czasu, gdy ofiarę ze swojego życia złożył Jezus, a ołtarzem stał się krzyż. Znakomitą rekapitulacją tej całkowicie nowej sytuacji są słowa Orygenesa, który pisał w Homilii o Księdze Kapłańskiej: „Był niegdyś arcykapłan, który «krwią byków i kozłów» (Hbr 10, 4) oczyszczał lud; lecz odkąd przybył prawdziwy Arcykapłan, który swoją własną krwią uświęcił wierzących, nie ma już tamtego dawnego arcykapłana i nie zostawiono mu żadnego miejsca. Był niegdyś ołtarz i obchodzono uroczyście obrzędy ofiarne; lecz gdy przybył prawdziwy Baranek, który «samego siebie złożył w ofierze Bogu» (Ef 5, 2), wszystko to, jako tymczasowe, przeminęło” (cyt. za: Orygenes, Homilie o księgach Rodzaju, Wyjścia, Kapłańskiej, tłum. S. Kalinkowski, Warszawa 1984, t. II, s. 145). Nie znaczy to jednak, że „mentalność ofiarnicza” z dnia na dzień zanikła. Odniesienia do pojęcia ofiary, kapłana, ołtarza pojawiały się w tekstach chrześcijańskich autorów nie tylko wówczas, gdy chodziło o podkreślenie odrębności ich wiary wobec innych religii, ale z czasem coraz częściej również w związku z ofiarami składanymi Bogu przez chrześcijan. Zmienił się jednak radykalnie zarówno ich cel, jak i sposób składania. Głównym tematem sympozjum była refleksja nad przebiegiem tej przemiany, nad jej przyczynami i konsekwencjami, nad złożonymi relacjami, jakie w okresie „późnego antyku” zachodziły między religiami pogańskimi, judaizmem i chrześcijaństwem. Udział w sympozjum przedstawicieli różnych dyscyplin naukowych miał pomóc dostrzec różnorakie aspekty procesu, który doprowadził do ukształtowania się tej postaci ofiary, jaką jest celebrowana w chrześcijaństwie do dzisiaj ofiara mszy świętej.

Autor: Liliana Kycia
Ostatnia aktualizacja: 11.03.2014, godz. 20:46 - Ireneusz Marciszuk