Światłość ze Światłości

 

 

1. Dzisiaj narodził się nam Zbawiciel

Gromadząc się przy ołtarzu w środku tej wyjątkowej, „świętej i cichej” nocy, swoje spojrzenie i myśli kierujemy ku Betlejem, ku miastu, w którym znajduje się skalista grota, historyczne miejsce narodzin Jezusa Chrystusa. W tym właśnie miejscu przeszło dwa tysiące lat temu przyszedł na świat oczekiwany Mesjasz i Syn Boży, wypełniając zapowiedzi proroków. Jeden z nich, Micheasz, siedem wieków przed narodzeniem Jezusa wypowiedział znamienne, wizjonerskie słowa „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności” (Mi 5,1-2).

Dzisiaj celebrujemy radosne i pełne nadziei w swojej treści święto narodzenia Chrystusa. Jego istotą jest wydarzenie, które zmieniło historię świata. Zgodnie z chrześcijańską tradycją jest ono obchodzone 25 grudnia. Może nieraz zastanawialiśmy się, dlaczego Kościół umieścił to święto w swoim kalendarzu liturgicznym właśnie pod tą, a nie inną datą? Otóż, istotne znaczenie przy wyborze daty świętowania narodzin Chrystusa miała wymowa i symbolika przesilenia zimowego. Zgodnie z kalendarzem starożytnym uznawano, że w tym dniu ma miejsce przesilenie grudniowe, moment, w którym słońce osiąga najniższy punkt na niebie. Dzień, w którym na naszej półkuli występuje przesilenie zimowe, jest najkrótszym dniem w roku; towarzyszy mu najdłuższa noc. Od tego momentu ciemność nocy staje się coraz krótsza, a zaczyna się wydłużać światło dnia. W wielu dawnych kulturach ten moment przezwyciężenia władzy nocy i ciemności obchodzono jako święto ognia i światła czy jako obrzęd „odradzania się Słońca”.

Chrześcijanie nie znali faktycznej daty narodzin Chrystusa. Rozważając różne hipotezy, świadomie i nie przypadkiem obrali symboliczną datę 25 grudnia. Uznali, że dzień, w którym sama natura zwraca myśli człowieka ku zwycięstwu światła nad ciemnością, najlepiej ilustruje fakt przyjścia Chrystusa, którego prorok Malachiasz zapowiedział jako „Słońce Sprawiedliwości” (Ml 3,20). W czasie przesilenia, jak mówił św. Grzegorz z Nyssy (IV w.), „promienie słoneczne stają się intensywniejsze i słońce znajduje się wyżej niż zazwyczaj. Przyjmij to jako znak pojawienia się światła prawdziwego, które oświeca cały wszechświat promieniami Ewangelii”.

 

2. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką (Iz 9,1)

Św. Jan Ewangelista nazwał Chrystusa „światłością prawdziwą” (J 1,9). Jest zastanawiające, że kiedy On sam mówił o sobie, że jest „światłością świata” (J 9,5), to żaden z uczniów nie wyrażał niedowierzenia czy zdziwienia. W wyznaniu wiary przyjętym na soborze w Nicei w 325 r. Chrystus został nazwany Światłością ze Światłości. Gdyby Światłość nie zstąpiła ku nam w Betlejem i nie przyjęła ludzkiej natury, Bóg pozostałby dla nas jako ktoś „nie z tego świata” , niedostępny i daleki – bardziej niż najodleglejsza gwiazda Wszechświata, którą możemy jedynie z dużej odległości obserwować na nocnym niebie. Bóg w Jezusie „odczuł”, kim jest człowiek. Rodząc się w Betlejem, poznał człowieczy los – zaznał smaku codziennego chleba i trudu jego zdobywania, doświadczył formy ziemskiego życia, cywilizacji i kultury. Także my w Jezusie Chrystusie możemy „odczuć”, kim jest Bóg. Odwieczna Światłość objawiła się nam w obliczu Chrystusa, Boga-Człowieka, a przez to w każdej twarzy ludzkiej. Św. Atanazy Aleksandryjski ujął to następująco: „Syn Boży stał się człowiekiem, aby uczynić nas Bogiem”. Właśnie w tajemnicy Bożego Narodzenia, jak nauczał papież Benedykt XVI, dokonuje się swego rodzaju „alchemia bytu” między tym, co boskie, a tym, co ludzkie, tak że można mówić o „symetryczności” między „uczłowieczeniem” Boga a „przebóstwieniem” człowieka.

 

3. Chrystus narodził się nam. Oddajmy mu pokłon

Liturgia, którą teraz sprawujemy, jest nazywana pasterką lub Mszą pasterską; jej charakter tłumaczą pierwsze słowa invitatorium, czyli wprowadzenia do Mszy: „Chrystus narodził się nam. Oddajmy mu pokłon". Najczęściej odprawiana o północy, jest ona pamiątką z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy nabożeństwa nocne należały do częstej praktyki Kościoła. Jej nazwa upamiętnia przybycie do Betlejem pasterzy i złożenie przez nich hołdu nowo narodzonemu Bogu. W naszej Ojczyźnie pasterka należy do najważniejszych i najstarszych tradycji bożonarodzeniowych. Dzisiaj celebrujemy ją w kościele akademickim w roku jubileuszu 100-lecia naszej Alma Mater. Jako datę założenia naszego Uniwersytetu przyjmujemy dzień 8 grudnia 1918 r. Wtedy odbyła się pierwsza inauguracja roku akademickiego, poprowadzona przez ks. Idziego Radziszewskiego, założyciela i pierwszego rektora KUL. Trudno sobie wyobrazić, aby kilkanaście dni później wspólnota akademicka nowego uniwersytetu, działającego pod hasłem Deo et Patriae, nie spotykała się na pasterce. I tak było każdego roku w stuletniej historii naszego uniwersytetu, aż do dziś. Bo przecież z  tajemnicy Bożego Narodzenia wyrasta i  krzewi się piękno naszej świątecznej obrzędowości, jasełka, spotkania opłatkowe, kolędy i pastorałki, wigilijna wieczerza, zwyczaje, które budują naszą kulturę i tożsamość. Dzisiaj stajemy z tymi myślami przy Nowonarodzonym, z pragnieniem, aby te zwyczaje były przekazywane z pokolenia na pokolenie, aby trwały, aby nadal były częścią naszej tradycji.

 

4. Ja jestem światłością świata (J 8,12)

Wiemy, jakie jest znacznie światła. Wiemy, że jest ono niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmów żywych. Gdyby go zabrakło, to życie na ziemi stałoby się niemożliwe, bo nie ma życia bez światła. Nie tylko w świecie fizycznym światło jest niezbędne do życia. Także w życiu duchowym, religijnym wszystko zaczyna się od światła, którym jest Chrystus. On powiedział o sobie swoim uczniom: Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota” (J 8,12). Dajmy się urzec, dajmy się zawładnąć Światłości ze Światłości. Prośmy, aby blask Narodzonego nadawał sens naszemu działaniu, naszym wysiłkom, aby rozświetlał drogi naszego życia, był drogowskazem w naszej walce z przeciwnościami losu, w trudzie zdobywania codziennego chleba. Prośmy, aby prawdziwa światłość świata, Bóg – Jezus Chrystus, rozświecał zakamarki naszych serc, aby opromieniał każdego z nas nieprzemijającą światłością życia wiecznego.