Pasterka, kościół akademicki KUL, 24 grudnia 2015 r.

 

Narodził się wam Zbawiciel” (Łk 2, 11)

 

1. Jezus – światłość świata

W połowie nocy gromadzimy się w kościele akademickim, razem celebrujemy radosne wydarzenie. Obchodzimy narodzenie Jezusa Chrystusa, świętujemy zdarzenie, które zmieniło historię świata i które wyznaczyło nową erę w dziejach ludzkości. „[…] nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło” (Iz 9, 1) – lapidarnie mówi natchniony prorok Izajasz, starotestamentalny mistrz słowa. Ciemność i światło to przeciwstawienie, kontrast, dwie różne rzeczywistości, które służą Przedwiecznemu dla objawienia światu jego Syna. Ciemność to nie tylko brak światła. Ciemność to obszar bez obecności Boga. Ciemność rozprzestrzenia się tam, gdzie panuje chaos i świat daleki jest od Stwórcy. Ciemność nocy wybrał Bóg, aby z tym większą mocą zajaśniała światłość – jak napisał Jan Ewangelista – „prawdziwa światłość” (J 1, 9).

Kolejne przeciwstawienie to ubóstwo i bogactwo. Cesarz August w Rzymie (30 r. przed Chr. – 14 r. po Chr.) był władcą i panem całego ówczesnego cywilizowanego świata. On zarządził spis ludności w Cesarstwie Rzymskim, państwie, którego ogromne terytorium podówczas rozciągało się na trzech kontynentach. Podległy mu Sulpicjusz Kwiryniusz, dowódca i senator, rządził Syrią jako cesarski namiestnik; Herod zaś, z łaski Rzymu, był królem Judei. Wszyscy oni, wymienieni w Ewangelii św. Łukasza, sprawowali władzę, dysponowali ogromnym majątkiem, od nich zależały losy milionów ludzi.

Na peryferiach wielkiego świata, daleko od centrum i ważnych ośrodków władzy, na uboczu wielkich spraw i wydarzeń, w Betlejem, małym miasteczku, „najmniejszym spośród wszystkich miast Judy” (Mi 5,1), swój żywot pędzili ubodzy mieszkańcy Palestyny. Przebywali tam także niezasobni, prości i niewykształceni pasterze, którzy trzymali straż przy trzodach. Wśród nich pojawili się Maryja i Józef z Nazaretu. Nie było dla nich miejsca w gospodzie. Tak dużo ludzi przybyło do maleńkiego Betlejem. Nie rozpoznało ono czasu swojego nawiedzenia. Poszedł więc Józef z brzemienną Maryją do szopy pasterskiej. Pasterze mieli wrażliwe i dobre serca, więc przyjęli przybyszów.

I tam, w Betlejem, nastąpiło owo zdarzenie, które nadaje sens naszemu świętowaniu. Tam Adwent zakończył się, tam „[…] nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie” (Łk 2, 6-7). Pasterze w tej okolicy trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Było to ich całe bogactwo. Strzegli trzody dobrzy pasterze w dzień i w nocy. Do nich pierwszych Bóg posłał aniołów, aby im zanieść wieść o narodzeniu się Zbawcy. „Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła”; przestraszyli się, a anioł rzekł do nich: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan” (Łk 2, 9-11). „Pan wielkiego majestatu” – jak śpiewamy w kolędzie Cicha noc z miłości do nas stał się człowiekiem. Jak wyraził to Franciszek Karpiński: „Bóg porzucił szczęście swoje, / Wszedł między lud ukochany, / Dzieląc z nim trudy i znoje” (kolęda Bóg się rodzi).

 

2. Narodzenie Zbawiciela

Każdego roku w noc Bożego Narodzenia słyszymy, jak powtarzane jest to samo radosne, krzepiące w swojej treści orędzie. A jednak nie spowszedniało nam ono, nie osłuchało się, nie straciło nic ze swojej atrakcyjności. Kolejny raz poprzez liturgię i tradycję włączamy się w najpiękniejszą historię miłości Boga i człowieka, jakiej nie odnajdziemy w żadnej legendzie ani w żadnym micie. Za każdym razem te słowa mają dla nas szczególne znaczenie. Tak jest i teraz, w intymności, w tajemnicy tej nocy, w której rodzi się Zbawiciel, w głębi naszych serce budzi się niewysłowiona nadzieja. Zaczyna dziać się coś niezwykłego, osobliwego. „Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany”, to „Przedziwny Doradca”, „Bóg Mocny”, „Książę Pokoju” (Iz 9, 5).

Tak dokonała się niespotykana dotąd ingerencja Boga w historię świata. Dopóki Jezus nie narodził się, człowiek nie mógł poznać miłości Boga, odczuwał jednak w najwyższym stopniu jej potrzebę. I właśnie w tę noc Bożego Narodzenia objawia się nam światłość Pana. Ona rozświetla ciemności grzechu, niepokoju, lęku i frustracji. Światłość Pana rozpala ludzkie serca, napełnia je nową wrażliwością. Wszyscy doznaliśmy tego w dzisiejszy wyjątkowy wieczór, kiedy dobroć Boga w Betlejem została przywołana poprzez wspólny odświętny stół, wyciągnięte ręce, dobre słowa, czar roziskrzonej choinki i zapalonych świec, unikalne potrawy wieczerzy wigilijnej, łamany opłatek i uśmiechnięte twarze bliskich. Trzeba było, aby Jezus narodził się w Betlejem, trzeba było, aby „Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem” (św. Ireneusz, św. Atanazy Aleksandryjski).

Św. Paweł uczy nas, że w Jezusie narodzonym w Betlejem „Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom” (Tt 2, 11). Jezus przychodzi, „by oczyścić sobie lud wybrany na własność” (Tt 2, 14), by utworzyć wspólnotę ludzi postępujących według Jego wzoru. Przychodzi, aby ci ludzie „[…] wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie żyli na tym świecie” (Tt 2, 12).

Wraz z Narodzeniem Jezusa dokonuje się nie tylko podział czasu na erę przed Chrystusem i po Chrystusie. Wraz z Nim rodzi się nowy świat, który ma przemienić się zgodnie z Jego wolą. My wszyscy mamy z Nim współpracować, aby nasze wzajemne relacje i odniesienia napełniać miłością, dobrocią i przebaczeniem. Jan Twardowski, ksiądz i poeta, pisał w swoim wierszu: „Pomódlmy się w Noc Betlejemską, / w Noc Szczęśliwego Rozwiązania, / by wszystko się nam rozplątało, węzły, konflikty, powikłania (J. Twardowski, Pomódlmy się w Noc Betlejemską).

 

3. Pełnia miłosierdzia Bożego w Jezusie

Zgodnie z decyzją Ojca Świętego Franciszka rozpoczęliśmy Rok Miłosierdzia. W encyklice „Misericordiae vultus” ojciec święty napisał, że „Jezus Chrystus jest obliczem miłosierdzia Ojca. Wydaje się, iż tajemnica wiary chrześcijańskiej znajduje w tym słowie swoją syntezę. Ono stało się żywe, widoczne i osiągnęło swoją pełnię w Jezusie z Nazaretu” (MV). Kierując swój wzrok ku Maryi, papież dodał: „Myśl moja biegnie teraz do Matki Miłosierdzia. Słodycz Jej spojrzenia niech nam towarzyszy w tym Roku Świętym, abyśmy wszyscy potrafili odkryć radość z czułości Boga. Nikt tak jak Maryja nie poznał głębokości tajemnicy Boga, który stał się człowiekiem. Wszystko w Jej życiu zostało ukształtowane przez obecność miłosierdzia, które stało się ciałem. Matka weszła do sanktuarium miłosierdzia Bożego, ponieważ wewnętrznie uczestniczyła w tajemnicy Jego miłości” (MV).

Zgromadzeni w naszym uniwersyteckim kościele, radośnie uwielbiamy tajemnicę Narodzenia Syna Bożego, z najgłębszym uczuciem miłości i wdzięczności myślimy o naszych bliskich, także wszystkich pracownikach i studentach naszej Uczelni, dobroczyńcach, tych żyjących i tych, którzy odeszli. Wpatrując się w żłóbek z figurą Nowonarodzonego, umacniamy naszą wiarę i wnikamy w treść tajemnicy Bożego Narodzenia. Niech pokój tej nocy zagości w naszym życiu. Niech nijakość wejdzie na drogę wysiłku i prawości. Niech świętość stanie się kryterium podsumowania dni nowego roku. Niech Pan obdarzy zdrowiem chorych i cierpiących, pocieszy samotnych i bezdomnych, niech udzieli mocy uzależnionym i nieszczęśliwym. Niech w każdym sercu spełni się cud Bożego Narodzenia. Amen.