Dzień dobry,

 

Znalazłam informację w internecie, że słowo `poczem` w latach 30-tych ubiegłego wieku uległo zmianie na `po czym`.

Mam dwa pytania:

1) Czy kiedykolwiek istniała pisownia / wyraz `poczym`?

2) Czy słowo `poczem` było używane tylko przez konkretne warstwy społeczne i jakie, i czy było używane w literaturze czy tylko w mowie?

 

Słowniki ortograficzne z pierwszej połowy XX wieku notują równoległe istnienie dwóch form: poczem – przysłówka w znaczeniu: 'następnie, potem' oraz po czem – zestawienia przyimka z zaimkiem, które można rozwinąć w takie np. zdanie: Po czem go poznałeś?.

Przysłówek poczem pisany był razem (dopóki nie wyszedł z użycia na rzecz potem), ponieważ przyimek po wystąpił tu w funkcji przedrostka.

Współczesna forma po czym pochodzi od po czem, pisanego zawsze osobno, jako zestawienia przyimka z zaimkiem (tak jak w formach: po co?, od ciebie itp.).

Oboczność czem do czym związana jest natomiast z rozwojem form narzędnika i miejscownika w deklinacji przymiotnikowo-zaimkowej (do której należy zaimek co). Pierwotnie w narzędniku liczby pojedynczej występowała końcówka -ym (z czym), w miejscowniku zaś -em (o czem). Od XVI w. istniała dążność do użycia jednej formy dla obu przypadków, ale mieszano jej brzmienie (mówiono więc albo: z czym, o czym, albo: z czem, o czem). W zapisach XIX-wiecznych odzwierciedla się to w funkcjonujących jeszcze wówczas wariantach graficznych: czem // czém // czym. Ostatecznie ustaliło się dla obu przypadków czym. 

Forma poczym nie jest notowana w słownikach języka polskiego. Stąd wniosek, że w postaci graficznej taka forma nie istniała.  Słownik języka polskiego z początku XX wieku (pod red. J. Karłowicza, A. Kryńskiego, W. Niedźwiedzkiego) notuje jedynie formę po czym pisaną rozdzielnie.

W tekstach literackich można spotkać formę poczem, np. On do niej tam szedł i na okrywające ją stare płachty rzucał przyniesione z lasu garście pomiętych za koszulą łodyg i kwiatów leśnych, poczem rozpoczynały się pomiędzy belką sufitu a wierzchołkiem pieca szepty, jak suche liście szeleszczące, stękania i kaszlania, długiemi ciszami przerywane, coraz dłuższemi, bo u końca zimy ślepa babka szeptała coraz rzadziej i krócej. [E. Orzeszkowa, Cień]; Tu świsnął w samowar, jak lokomotywa, poczem schyliwszy się pod stół, wyciągnął stamtąd mocno zabłocone trzewiki Magdusi i skrobiąc się w głowę, przyglądał się im chwilę w milczeniu. [M. Konopnicka, Morze].

 

Autor: Magdalena Smoleń-Wawrzusiszyn
Ostatnia aktualizacja: 21.07.2012, godz. 11:26 - Magdalena Smoleń-Wawrzusiszyn