← Powrót do listy Ekspertów KUL

 

Komentarz z dn. 11.04.2016 r.
Dr Krzysztof Jurek
Katedra Socjologii Kultury i Religii

 

Polska nie dla uchodźców?

 

Polski rząd zdecydowanie zaostrzył stanowisko wobec polityki migracyjnej i przyjęcia uchodźców.  Premier Beata Szydło stwierdziła, że nie widzi możliwości, aby w tej chwili do Polski przyjechali >imigranci<. Jej zdaniem unijne procedury dotyczące weryfikacji osób z Bliskiego Wschodu są nieskuteczne. Stanowisko polskiego rządu zradykalizowała seria zamachów w Brukseli. Przypomnijmy, że poprzedni rząd premier Ewy Kopacz zapowiadał przyjęcie ok. 2 tysięcy, głównie Syryjczyków i mieszkańców Erytrei.

 

Problem uchodźców coraz bardziej dzieli  Polaków. Upraszczając, z jednej strony są ci, którzy – najczęściej w imię solidarności, jedności, czy lojalności – popierają, często bezwarunkowe, przyjmowanie przybyszów. Drugą stronę „barykady”  stanowią przeciwnicy jakiekolwiek imigracji do Polski, a ataki terrorystyczne we Francji i w Belgii w pełni ich przekonują, że „obcy kulturowo i religijne  element” stanowi zagrożenie dla stabilności i bezpieczeństwa naszego państwa. Zarówno jedni jak i drudzy mają swoje racje. Wiele wypowiedzi pozbawionych jest jednak faktów, pełno w nich „niezdrowych” emocji. Wydaje się, że polaryzacja społeczeństwa jest na rękę politykom i decydentom, którzy problem uchodźców chętnie rozpatrują w kontekście budowania kapitału politycznego. W Polsce brakuje rzetelnej debaty na temat kryzysu migracyjnego, debaty pozbawionej populistycznych haseł lub jałowych argumentów. Aktywnym uczestnikiem dyskusji powinni być sami uchodźcy, w myśl normy nihil de nobis sine nobis, reprezentowani przez organizacje rządowe i pozarządowe i stowarzyszenia działające na ich rzecz.

 

Pamiętajmy, że nie wszyscy uchodźcy to terroryści, choć czasem właśnie tak są przedstawiani w niektórych mediach. Nie oznacza to automatycznie, że kontrola i weryfikacja tożsamości przybyszów jest zbędna. Jesteśmy zobowiązani do znalezienia złotego środka pomiędzy otwartością na uchodźców a zamkniętością, której nie należy utożsamiać z nietolerancją, ale troską o własną tożsamość etniczno-kulturową. Warto przywołać w tym miejscu słowa Michaela Freudweilera, który słusznie zauważa, że społeczeństwo przyjmujące nie musi koniecznie - na siłę - przyjmować polityki wielokulturowości wobec społeczności napływowych, bowiem tożsamość religijna, etniczna i kulturowa może występować na poziomie jednostki i nie zagraża tożsamości społeczeństwa oraz nie powoduje napięć społecznych.

 

Tak na marginesie – problem, czy kryzys migracyjny, dotyczy uchodźców czy imigrantów? (bywa, że w wypowiedziach  dziennikarzy, polityków, komentatorów pojęć tych używa się zamiennie). Choć prawnie wszystko jest jasne, tzn. uchodźcy uciekają z ojczyzny przed wojną lub/i prześladowaniami, zaś imigranci wyjeżdżają z innych powodów,  to w praktyce brak jest „narzędzi”, które pozwoliłyby „odróżnić” jednych od drugich. Jak wielu przybyszów spoza Europy to uchodźcy?

Autor: Dawid Florczak
Ostatnia aktualizacja: 11.04.2016, godz. 08:09 - Dawid Florczak