Mistrz o Mistrzu

W miejsce biogramu naukowego prof. Wiesława Müller, twórcy i pierwszego kierownika Katedry Historii XVI-XVIII w. przytaczamy piękny tekst prof. Janusza Droba, wychowanka i następcy...

 


„Nie spodziewałem się nigdy, ani nie szukałem
w moich studiach i rozmyślaniach innego zysku lub owocu,
jak tylko kultury ducha i poznania prawdy,
nade wszystko upragnionej.
Którą to prawdę tak bardzo miłowałem i tak jej pragnąłem,
że poświęciłem się jej bez reszty,
porzuciwszy wszelkie staranie o sprawy prywatne i publiczne.
Z tej drogi żadne kalumnie zawistników,
żadne obelgi wrogów mądrości nie mogą
i nigdy nie będą mogły mnie zawrócić”.
  

                  Pico della Mirandola w liście do przyjaciela

 

 


    Powiada się verba volant, scripta manent. Prawda to. Lepiej jednak, gdy i jedne, i drugie zapisują się trwale. Gdyby słowa wypowiadane ulatywały bez echa, nic nie słyszelibyśmy dzisiaj o Sokratesie i wielu innych, którzy ten przymiot umysłu i ducha posiadali, że wykształcić potrafili uczniów i kontynuatorów dzieła swego, a zamiłowanie do ćwiczenia umysłu i poszukiwania prawdy przekazali młodszym. Zebrane w tym tomie liczne prace, ofiarowane Profesorowi w podzięce za jego wieloletni trud w kształtowaniu młodszych, a pobudzaniu rówieśnych umysłów są tego chyba najlepszym przykładem.

   Życie w „ciekawych” czasach nie stało się przekleństwem dla Profesora, chociaż niewątpliwie musiało mieć wpływ i na jego stosunek do teraźniejszości, i na jego ogląd przeszłości. Urodził się w Mościskach, na terenie „pogranicza”, gdzie od dawna współistniały i przenikały się rozmaite kultury – polska, ukraińska i żydowska, by tylko o najliczniej reprezentowanych wspomnieć. Smaku owej wielokulturowości, choćby tylko w dzieciństwie zakosztowanego, nie da się chyba zapomnieć. Musi on w dużym stopniu, nawet podświadomie, kształtować zainteresowania i gusty człowieka dorosłego.
U progu dnia swoich dziesiątych urodzin, kiedy już kiełkować zaczynają rozległe perspektywy i oczekiwania, a ich spełnienie każdemu młodemu wydaje się realne i od swojej woli oraz talentów zależne, przeżył gwałtowny i nieoczekiwany upadek znanego, obiecującego możliwości świata. Okupacja sowiecka, a później hitlerowska, przyniosła niepewność, lęk i tułaczkę. Wypędzenie z ledwie zakosztowanej krainy młodości, w czasie kiedy problemy ludzi dorosłych, ich obawy i poczucie niepewności, upadek zastanego świata, tak odległe są od dziecięcych marzeń i oczekiwań, a bywają jedynie „podsłuchiwane” w rozmowach rodziców i przyjaciół domu, zapewne było wstrząsem. Właściwa młodości ciekawość świata, otwartość na nowe doznania, musiała jednak ów wstrząs łagodzić.
    Życie dorosłe Profesora wykazuje stałość i pewność obranej drogi. Od czasu studiów związał się z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim – jedyną enklawą między Łabą i Władywostokiem, jak wówczas powiadano, gdzie można było, choćby za cenę więcej niż skromnego poziomu życia, poszukiwać prawdy bez składania rytualnej daniny reżimowi i obowiązującej doktrynie. Nie znajdziemy więc w pracach Profesora odwołań, spotykanych w pracach innych, niekiedy wybitnych, historyków, odwołań często tylko retorycznych i pozbawionych głębszego sensu, do marksizmu, walki klas i tym podobnych schematycznych wzorców „poprawnego” myślenia. Zajmowanie się historią w czasach, kiedy dopuszcza się tylko jedną, obowiązującą oficjalnie interpretację dziejów, a niektóre tematy są traktowane marginalnie, pomijane lub nawet zakazane, bywa zajęciem mało wdzięcznym, nie przynoszącym poklasku, a tym bardziej uznania ze strony „strażników doktryny”. Cóż dopiero gdy dziedziną badań i zainteresowań staje się, marginalizowana lub tolerowana jedynie w ujęciu paszkwilanckim i negatywnym na uniwersytetach państwowych (poza KUL-em prywatnych wówczas nie było), historia Kościoła. A właśnie w tej dziedzinie powstaje najbardziej znacząca i do dzisiaj aktualna praca Profesora na temat diecezji polskich w okresie potrydenckim (zamieszczona w zbiorowym, będącym wizytówką środowiska historyków KUL, dziele Kościół w Polsce, t. II, Kraków 1970). Od początku swej naukowej kariery związany jest ściśle z Instytutem Geografii Historycznej Kościoła w Polsce KUL, gdzie odgrywa niepoślednią rolę w inicjowaniu i prowadzeniu badań naukowych
    Lata 70-siąte, wraz z rozluźnieniem reżimu i możliwością, ograniczaną co prawda i kontrolowaną, otrzymania paszportu, przynoszą intensywne kontakty ze środowiskiem zachodnich historyków, zwłaszcza włoskich, francuskich i belgijskich, wśród których znajdziemy wiele wybitnych i znanych nazwisk. Efektem długiego pobytu w Rzymie, spędzonego na kwerendach archiwalnych i bibliotecznych, był obszerny materiał dotyczący polskich studentów i pielgrzymów we Włoszech w czasach nowożytnych, pogłębiający znacznie naszą wiedzę na ten temat. Pobyty w Paryżu, Leuven i Rzymie stały się też okazją zacieśniania kontaktów, przyjaźni i wymiany poglądów z tamtejszymi środowiskami naukowymi. Było to również „przecieranie dróg” naukowej obecności na Zachodzie dla uczniów i następców, tak ważne dla nowoczesnej, wolnej od dogmatycznego gorsetu, humanistycznej formacji i wolności badań historycznych.
Istotne dla rozwoju młodych kadr naukowych było uczestnictwo Profesora w polsko-włoskim kolegium Scuola Storica Italo-Polacca in Roma. Dzięki fundowanym przez nią stypendiom wielu humanistów ze wszystkich polskich uniwersytetów mogło prowadzić badania, nawiązywać kontakty i rozwijać się naukowo w bliskim kontakcie z zachodnią myślą naukową. Wielu dzisiejszych profesorów jest beneficjentami tejże Scuoli.
    Zapewne przecież za ważniejszy w tym względzie trzeba uznać bezpośredni i osobisty wkład Profesora w rozwój kadry naukowej. Uważny i cierpliwy, przyjaźnie krytyczny, chociaż nigdy nie surowy w ocenach, opiekuńczy i bezinteresowny, wypromował ponad setkę magistrów i kilku doktorów. Seminarium prowadzone przez Profesora, którego miałem zaszczyt być jednym z pierwszych uczestników, od początku stało się forum gorących, niekiedy wręcz zażartych, ale zawsze utrzymywanych przez Niego w granicach dobrego tonu, dyskusji. Była to znakomita szkoła dobrego spierania się i bronienia swoich racji.
    Kierując przez wiele lat Katedrą Historii XVI-XVIII wieku szczególnie zadbał o jej przyszłość i obsadę, wykształcając pracownika samodzielnego, trzech adiunktów, asystenta i dwóch doktorantów. Zapewne zanim ta książka, złożona w podzięce Profesorowi, zostanie zaprezentowana przybędzie kolejny doktorat, a wkrótce i habilitacja.
    

Janusz Drob (Wprowadzenie, w: Kościół. Społeczeństwo. Kultura. Prace ofiarowane Profesorowi  Wiesławowi Müllerowi z okazji pięćdziesięciolecia pracy naukowej i dydaktycznej, red. J. Drob i in., Lublin 2004, s. 5-7).

Autor: Bogumił Szady
Ostatnia aktualizacja: 01.10.2011, godz. 08:17 - Bogumił Szady