Stanisław Młodożeniec, Koniec cywilizacji papieru. Wybór publicystyki z lat 1933-1939, zebrał, wstępem i przypisami opatrzył Arkadiusz Michał Stasiak, ss. 226.

 

Tytuł zbioru jest trawestacją hasła, jakie Stanisław Młodożeniec zawarł w tytule artykułu wydanego w roku 1935 na łamach „Młodej Myśli Ludowej”. Hasło to brzmiało – kończymy cywilizację papieru. W sposób naturalny, pierwszym skojarzenie, jakie przychodzi na myśl w związku z niniejszą sentencją jest teoria Oswalda Spenglera pochodząca z okresu po Pierwszej Wojnie Światowej. Głosiła ona koniec cywilizacji Zachodu. Nic bardziej mylnego. Młodożeniec postrzegał cywilizację w odmiennych, społeczno-kulturowych kategoriach, wyrosłych bez wątpienia z idei futuryzmu. Koniec nie oznacza dla niego zagłady, lecz nowy lepszy świat. Świat, w którym nowoczesna technika wspiera masową kulturę, nie odzierając jej z wielowiekowej tradycji. Koniec oznaczał dla poety nowy, doskonały początek.

Dodając do tytułowego końca cywilizacji papieru Młodożeńcową sentencję przemiany świata w wieś (świt staje się wsią) można odnieść wrażenie, że z kart prezentowanej publicystyki emanują profetyczne wizje. Byłaby to wizja globalizacji wespół z postępem modernizacji i masowością kultury. Jest tak tylko połowicznie. Naturalnie, hasło globalizacji jest anachronizmem dla programu powstającego w latach trzydziestych XX wieku. Lecz kolejne wartości, czyli modernizacja i umasowienie kultury to kwintesencja filozofii Stanisława Młodożeńca. Przełamywanie cywilizacji (w znaczeniu cywilizacji papieru) oznacza także w dyskursie Młodożeńca drastyczne ograniczanie biurokracji. Stosy tego zagryzmolonego papieru całym swoim ciężarem i gmatwaniną gniotą życie obywatelskie napisze w artykule W poszukiwaniu chłopskiego programu.

Wydawnictwo stanowi pierwszy tom serii publikacji źródłowych awangardowej publicystki politycznej i artystycznej okresu międzywojennego.

 

Autor: Bogumił Szady
Ostatnia aktualizacja: 08.10.2011, godz. 09:00 - Bogumił Szady