„Szczęśliwi, którzy potrafią śmiać się z samych siebie
– będą mieli radość i zabawę przez całe życie”

  Trudno znaleźć lepsze motto dla występu kabaretowego, który odbył się w niedzielę,

24 stycznia w „Piwnicach pod Aniołami” w ŻDS.

Kabaret studencki „Szara komórka” zadebiutował prezentując widzom „Straaaszną bajkę”. Wbrew „strasznej” nazwie przedstawienie sprawiło publiczności wiele radości. Czego i kogo tam nie było!!!  Była więc królewna w pidżamie i szlafroczku, zajmująca się … niczym, była i złota rybka spełniająca życzenia, był i rycerz…

Królewna mieszkająca w dziesięciopiętrowym zamku i pilnowana przez szarego smoka budziła … nieuchronne skojarzenia, a kreowane sytuacje wywoływały salwy śmiechu. Rockowa kapela prezentowała własne teksty, a wspomagana muzyką Pink Floyd i  The Beatles  zachęcała publiczność do wspólnego śpiewu. Wśród widzów byli studenci, absolwenci naszej uczelni, członkowie rodzin aktorów, siostry, księża i liczni sympatycy.

Aktorzy na wstępie zaznaczyli, że zbierają pieniądze na lubelskie hospicjum dla dzieci im. „Małego Księcia”.

Zaskakująca pointa głosząca, że „warto być szarym smokiem” wybrzmiała szczególnie dowcipnie, budząc (oczywiście nieuzasadnione) podejrzenia, że za kabaretową formą kryje się… po prostu akcja powołaniowa.

Siostry Urszulanki z uśmiechem zaprzeczają.

 

Autor: s.Elżbieta Kardela
Ostatnia aktualizacja: 07.04.2016, godz. 12:24 - Ewa Protaś