Człowiek pragnie wieczności

 

Pytamy często samych siebie: Co jest w nas najbardziej ludzkie? Co wyróżnia nas pośród ogromnego świata życia? Jaki pierwiastek jest naszym wyłącznym i niezatracalnym dobrem? Dlaczego jesteśmy koroną stworzenia? Odpowiedź na te ważne pytania o istotę człowieka mogą być bardzo różne: jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże (por. Rdz 1,27); mamy rozum i wolną wolę; jesteśmy osobami; panujemy nad całym stworzeniem; kreujemy nowy świat swoimi czynami etc. W spektrum tych odpowiedzi brakuje tego, co jest wprawdzie trudno dostrzegalne, ale jednak najważniejsze: człowiek góruje nad całym stworzonym światem przez to, że ma nieśmiertelną duszę, że jego ciało zmartwychwstanie i cały (z duszą i ciałem) osiągnie życie wieczne z Bogiem. „Słowo ‘dusza’ wyraża chcianą przez Stwórcę wyjątkowość istoty ludzkiej: Człowiek jest tym stworzeniem, w którym spotykają się duch i materia i jednoczą się w jedną całość” (Joseph Ratzinger, Opera Omnia, t. 10, s. 437).

 

Właśnie tę podstawową, a zarazem najważniejszą dla nas prawdę, że człowiek istnieje w relacji do Boga, przypomina z całą stanowczością Joseph Ratzinger-Benedykt XVI w tomie 10. Opera Omnia Zmartwychwstanie i życie wieczne. Studia o eschatologii i teologii nadziei (przeł. J. Kobienia, red. K. Góźdź, M. Górecka, Lublin 2014, ss. 728). Ten największy Teolog ostatnich czasów konstruuje teorię dialogicznej nieśmiertelności człowieka w jakże czytelne dla wszystkich motto: „Jeśli wszelka miłość pragnie wieczności - to Boża miłość nie tylko jej pragnie, ale ją sprawia i nią jest”. Tak, Boża Miłość czyni nas nieśmiertelnymi i gwarantuje nam nieśmiertelność! Wieczność nie jest więc sprawą naszego działania i absolutnie nie jest w naszej mocy. Ona jest wyłącznie darem Tego, który jest Nieśmiertelny i Wieczny. Człowiek może tylko ten dar przyjąć, albo - na własne nieszczęście - odrzucić.

 

Dlatego tak ważna jest dla człowieka płaszczyzna wiary, nadziei i miłości. W ich świetle całkiem inaczej postrzegana jest przed wszystkim śmierć człowieka. Nie jest ona zwykłym kresem wszystkiego i popadnięciem w nicość, lecz kluczem do pytania, kim właściwie jest człowiek. Śmierć nie jest śmiercią całkowitą, lecz jest rozpoczętym już zmartwychwstaniem. Ratzinger ujmie to obrazowo: „Proces śmierci jako całość jest procesem rozbijania, ale rozbita zostaje zarazem zewnętrzna powłoka poczwarki, z której może wyjść nowa postać, bolesny proces rozbijania jest sposobem, w jaki Bóg modeluje to, co nowe. Bóg ‘rozbija’ starego Adama, żeby uformować nowego, rozbija po kawałku naszą despotyczność, by przetopić nas na wolność Jego miłości” (t. 10, s. 283).

 

Nasze nowe, wieczne życie z Bogiem wynika z faktu włączenia człowieka - za pośrednictwem nieśmiertelnej duszy - w dialog ze Stwórcą. Żyjemy więc dlatego, że jesteśmy wpisani w pamięć Boga, a to znaczy żyć w pełni, być w pełni sobą, być u Pana, „być z Chrystusem” (Flp 1,23). Do tej pełni życia zostaniemy przez Boga wskrzeszeni. Otrzymamy wtedy nową jakość bytu i uczestnictwo w wieczności Boga. Dla człowieka wiary nadzieja ta rozpoczyna się antycypacyjnie już teraz, w Zmartwychwstałym. Żaden człowiek nie może więc przejść obojętnie obok tej wielkiej obietnicy Boga. Jej spełnienie wiedzie przez konieczność naszej śmierci, w której tkwi nadzieja na zmartwychwstanie jako zaproszenie do wiecznej egzystencji z Bogiem Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym.

 

Wybrane myśli Josepha Ratzingera-Benedykta XVI na temat rzeczy ostatecznych pomogą nam zapewne lepiej jeszcze pojąć istotę humanizmu ze strony Boga jako Miłości.

 

Oddajemy zatem z prawdziwą radością to wielkanocne przesłanie, że każdy człowiek ma przed sobą Paschę, przejście z tego historycznego życia do wiecznego życia w Bogu. Bramą tej Paschy jest wprawdzie śmierć, ale nie jest ona pustką czy rozpaczą, lecz zawierzeniem w działanie Boga, który nas wskrzesi w Dniu Ostatecznym.

 

Redaktorzy

Autor: Liliana Kycia
Ostatnia aktualizacja: 01.09.2015, godz. 12:32 - Liliana Kycia