Jestem redaktorem portalu Hokej.Net i chciałem skonsultować z Państwem zasadność używania transkrypcji z języka białoruskiego w przypadku nazwisk dwóch trenerów. Czy pisząc Andrej Husau i Andrej Kawalou popełniamy błąd? Obaj urodzili się na terenach obecnej Białorusi (w Mińsku i Witebsku) i reprezentowali barwy tego kraju na arenie międzynarodowej. Wiemy, że w paszporcie drugiego z nich widnieją dwa zapisy nazwiska: białoruski i rosyjski. Poza tym, oglądając spotkania ligi KHL (konkretnie Kunlunu Red Star, w którym do niedawna występował Polak Wojciech Wolski), usłyszeliśmy, że rosyjski komentator wymawiał nazwiska Białorusinów po białorusku, a nie rosyjsku. Mam tu na myśli Andreja Kascicyna i Ramana Hrabarenkę. Polscy kibice szydzą z nas, że zapisujemy nazwiska w powyższy sposób. Z zamieszczanych komentarzy wiemy, że chcieliby widzieć w portalu angielską transkrypcję, która naszym zdaniem zachwaszcza nasz język i utrudnia wymowę nazwisk. Tymczasem w niektórych polskich tytułach prasowych, a także w depeszach Polskiej Agencji Prasowej, coraz częściej pojawiają się formy transkrybowane z języka białoruskiego jak Uładzimir Niaklajeu czy Wasil Bykau. Na sam koniec dodamy, że nazwiska Ukraińców zapisujemy po transkrypcji z języka ukraińskiego, a Rosjan po transkrypcji z języka rosyjskiego.

 

Pisząc nazwiska w transkrypcji polskiej z języka białoruskiego, nie popełniają Państwo błędu. Zasady tej transkrypcji są jasno wyłożone np. w Wielkim słowniku ortograficznym PWN. Taki zapis – co oczywiste – łatwiej czytać w języku polskim. Można jednak zrozumieć, że kibice chcą czytać te nazwiska w transkrypcji angielskiej, ponieważ w takiej postaci lepiej je rozpoznają. Większość artykułów zamieszczonych w prasie czy w internecie ma właśnie taką transkrypcję. Są więc do niej przyzwyczajeni. Aby wyszukać dane nazwisko, wpisują jedynie jego postać w transkrypcji angielskiej, która ma status oficjalnej, bo figuruje przecież w paszportach tych osób. Nie sugerujemy jednak, że to, co oficjalne, jest lepsze.

Naszym zdaniem nadal powinni Państwo oswajać kibiców z transkrypcją polską, choć może warto na razie w nawiasach podawać też transkrypcję angielską, a to z powodu niedoskonałości wyszukiwarek internetowych, które rozpoznają konkretną postać graficzną wyrazu. Wówczas wilk będzie syty i owca cała, ponieważ w ten sposób ułatwią Państwo kibicom znalezienie artykułów o interesujących ich sportowcach, a jednocześnie przyzwyczają ich Państwo do zapisu spolszczonego.

 

Autor: Natalia Sosnowska
Ostatnia aktualizacja: 22.03.2018, godz. 09:28 - Natalia Sosnowska