„Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat” – głosi sentencja z Talmudu, która wybijana jest na medalu przyznawanym Sprawiedliwym wśród Narodów Świata, a więc ludziom, którzy ratując Żydów z narażeniem własnego życia, potrafili przeciwstawić się złu wszechobecnemu w czasach hitlerowskiego nazizmu. Jak szacują historycy, w mrocznych latach II wojny światowej kilkaset tysięcy Polaków ocaliło kilkadziesiąt tysięcy Żydów. Ocalili ich dzięki swojej odwadze, wierności ideałom, a często wręcz dzięki własnemu heroizmowi, choć zapewne nie myśleli o swoich czynach w kategoriach bohaterstwa. Historia za takie jednak je uznała. Za takie uznali je ocaleni, którzy wciąż przywołują imiona swoich dobrodziejów i zabiegają o uhonorowanie ich tym, należnym im, najwyższym izraelskim odznaczeniem cywilnym nadawanym przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem w Jerozolimie.

Wszyscy Sprawiedliwi – i ci już wyróżnieni, i ci czekający jeszcze na włączenie ich do tego szacownego grona – zasługują na słowa najwyższego uznania. Wszystkim też należą się słowa wdzięczności – za ocalenie poszczególnych istnień ludzkich, ale także za świadectwo człowieczeństwa. Dowiedli bowiem, że w mrocznych czasach, w których – parafrazując słowa Zofii Nałkowskiej – ludzie ludziom gotowali okrutny los, można być godnym miana człowieka. Dlatego też z wdzięcznością i wzruszeniem wspominają ich ocaleni, a z dumą i podziwem myślą o nich potomkowie. W czasie dzisiejszej uroczystości wszyscy zaś będziemy mogli przywołać pamięć o cichych bohaterach czasu wojny i wyrazić nasz szacunek wobec ich bezprzykładnej postawy.