W dniach 13-19.07 2010 roku odbyły się już kolejne z rzędu Terenowe Warsztaty Edukacji Ekologicznej. Tym razem Młodzi Tej Ziemi spotkali się w Stegnie nad Bałtykiem.

Zajęcia edukacyjne prowadziły Agata Borzęcka (REFA) oraz Weronika Goraj (KNSOS).

 

 

Uczestnicy podczas warsztatów mieli okazje zapoznać się z ekosystemem Morza Bałtyckiego, poznać właściwości wody morskiej, zagrożenia jakie występują na tym terenie oraz nadbałtycką .florę i faunę. Ponadto prowadzone przez nas warsztaty dotyczyły form ochrony przyrody, obszarów NATURA 2000 ze szczególnym uwzględnieniem morskich ostoi, dziennikarstwa przyrodniczego, CITES, czy ekologii na co dzień.

 

 img_6650_1024

 

Spacerując po plażach Mierzei Wiślanej uczestnicy mieli okazję znaleźć i rozpoznać wiele skarbów, które morze wyrzuciło na brzeg. Podczas rejsu statkiem po Zalewie Wiślanym młodzież poznała charakterystyczny krajobraz Pojezierza, który mogła obserwować również z latarni morskiej znajdującej się na Helu.

 

img_6886_1024

 

Spotkanie oko w oko z morskimi zwierzętami zapewniło zwiedzanie akwarium w Gdyni oraz pobyt w helskim fokarium. Podczas warsztatów odbyła się również wycieczka do Gdańska oraz do Malborka. Zwiedzany przez nas zamek w Malborku wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO wywarł na wszystkich ogromne wrażenie.

 

p7166305_1024

 

Uczestnicy wykazywali się dużą aktywnością i zaciekawieniem, choć upalna pogoda nie zawsze zachęcała do zwiedzania myślę, że każdy odnalazł coś dla siebie, a zdobyta wiedza zaowocuje w przyszłości.

 

Więcej zdjęć w galerii!!!

 

Poniżej znajduje się artykuł napisany przez jedną z uczestniczek w ramach warsztatu z dziennikarstwa przyrodniczego. Zapraszam do lektury.

 

CIERPIENIE NA SPRZEDAŻ


Podczas czytania artykułów o morderstwach, zamachach terrorystycznych i innych podobnych zbrodniach, określamy ludzi którzy są za nie odpowiedzialni mianem zwyrodnialców, bestii i…zwierząt. Czy to ostatnie miano jest aby na pewno słuszne? Czy ludzie przekonani, że zwierzę to nic nieczujący i niemyślący przedmiot, mają rację?

 

Pierwsze miejsce, w rankingu opłacalności zajmuje przemyt narkotyków. Drugie miejsce – broń, a trzecie przemyt zwierząt. Roczne zyski ze światowego handlu zagrożonymi gatunkami roślin i zwierząt sięgają kilku miliardów dolarów. Ulubionymi „zabawkami” przemytników są żółwie…

 

„Można je upchnąć nawet po kilkaset sztuk w drzwiach samochodu. Trzeba pamiętać żeby każdego żółwia owinąć szczelnie taśmą, żeby drapaniem się nie ujawnił. Trzeba je porządnie upchać. Nie ma co się rozczulać nad towarem. Zdychają w szybkim tempie,  więc trzeba przewieźć jak najwięcej  sztuk. Na giełdach biorą tylko te, które są najsilniejsze i dają jeszcze jakieś oznaki życia po transporcie. Z pięciuset żółwi często przeżywa tylko kilkanaście, oczywiście jak trasa nie jest długa i nie jest gorąco. Wtedy karoseria się nagrzewa i przewożone w drzwiach żółwie mogą się lekko przypalić. Na granicy jeżeli zakleiło się je dosyć szczelnie nie dadzą celnikom jakichś powodów do tego żeby sprawdzać samochód dokładniej. Na giełdzie idzie wszystko. Ale najbardziej żółwie. Ludzie którzy kupują o nic się nie pytają. Tutaj nie przychodzą ci którzy musza mieć wszystkie papiery o legalności pokazane. Im wystarczy że jest zwierzę. Dają pieniądze i idą, nie zadając  żadnych niewygodnych pytań.”

 

Och! Dosyć już tej wycieczki po prymitywnym umyśle przemytnika. Raporty organizacji ekologicznych, w tym WWF, alarmują że  ponad trzydzieści  tysięcy gatunków zwierząt i roślin zagrożonych jest wyginięciem właśnie przez nielegalny „handel” (to zbyt cywilizowane słowo do określenia takiej zbrodni)! W jednym z przeszukiwanych samochodów celnicy znaleźli stłoczone w pudłach w bagażniku, pod tapicerką, pozaklejane taśmą aż po czubki skorup, 1148 żółwi błotnych! Gatunek ten ze względu na znajdowanie się na granicy wyginięcia, jest szczególnie poszukiwany na rynku. Nasze wnuki czy też może nawet dzieci, nie będą się już mogły nacieszyć ich widokiem na wolności. Ale problemem jest także to, że często przemytnikami zostajemy MY SAMI!

 

Coraz więcej osób w dzisiejszych czasach wyjeżdża na urlopy za granicę.  Afryka, Azja, Ameryka Północna (czyli m. in. tereny USA) - tamtejsze kurorty wypoczynkowe (a raczej stoiska z pamiątkami, które często znajdują się na deptakach) oferują niczego nie świadomym turystom różne pamiątki. Wśród niewinnych przedmiotów mogą znajdować się rzeczy wykonane ze skór, kości, czy nawet wełny zagrożonych wyginięciem zwierząt.   Często sprzedawcy posuwają się do tego, że sprzedają zasuszone zwierzęta, np. koniki morskie. Znane są również przypadki przywożenia z wakacji i przechwytywania na granicy  kawałków rafy koralowej. Próba przemytu przez granice, nawet nieświadoma jest zawsze karana. W niektórych krajach nawet więzieniem, a nie tylko karą pieniężną. 

 

Wracając do wątku początkowego, czy nazywanie zwierzętami  ludzi którzy mają na swoim sumieniu zbrodnię, jest dobrym pomysłem? Przecież często to zwierzęta są niewinnymi ofiarami ludzkiej bezmyślności! Maltretowane, przywiązywane do drzew drutami i pozostawiane samym sobie, wręczane jako prezenty,  a potem pozostawiane na ulicach lub topione „bo się znudziły”. Czy zwierzęta nie mają uczuć? Charakteru? A skąd wzięły się powiedzenia: Silny jak lew, sprytny jak lis, siedzi cicho jak mysz pod miotłą, żyją ze sobą jak pies z kotem i wiele innych? Czy obserwując na przykład bawiące się małe kociątka nieraz się na ich widok nie uśmiejemy? Czy osoby które mają psa, nie czują że jest on ich wiernym przyjacielem?  Czy kiedy prosimy kogoś o  coś nie robimy miny słynnego Puszka Okruszka, kota z filmu Shrek? To wszystko wskazuje na to, że zwierzęta mają uczucia. Nawet odmienne charaktery. Bo jak wyjaśnić że jeden pies jest ruchliwy, często szczeka i skacze do właściciela żeby się z nim przywitać, a drugi jest spokojny siedzi na uboczu i tylko przyjaźnie patrzy?  Gdybyśmy postawili obok siebie dwa krzesła czy zachowywały by się one inaczej od siebie? Myślę że nie. Jest to przykład na to że zwierzęta nie są przedmiotami. Tak jak  my, zwierzęta potrafią się cieszyć, smucić czy denerwować.  Cały problem w tym żeby  ludzie, czy raczej zwyrodnialcy, którzy się nad nimi znęcają,  wreszcie to dostrzegli.

 

Anna Borzęcka, Równe

Autor: Weronika Goraj
Ostatnia aktualizacja: 04.08.2010, godz. 11:38 - Weronika Goraj