Koszykarki zakończyły tegoroczne starty w Akademickich Mistrzostwach Województwa Lubelskiego. Są sklasyfikowane na drugim miejscu. O podsumowanie pierwszej części sezonu poprosiliśmy jedną z naszych zawodniczek - Weronikę Foryś.

 

Rozegrałyście w tym sezonie cztery mecze, notując tylko jedną porażkę. Jak oceniasz Waszą grę?

 

- Uważam,że jesteśmy bardzo zgranym zespołem, pomimo tego, że gramy ze sobą krótko potrafimy zrozumieć się na boisku. Odniosłyśmy jedną porażkę, jednak żadna z nas nie jest tym faktem załamana , ponieważ rozegrałyśmy naprawde dobry mecz , dając z siebie wszystko.

 

UMCS był zespołem dużo lepszym od Was. Myślisz, że ta drużyna jest jeszcze "do ugryzienia" czy pozostaje poza naszym zasięgiem?

 

-  Z pewnościa nie będzie to łatwe, bo mimo wszystko UMCS jest zespołem bardziej wytrenowanym i ogranym. Mam cichą nadzieję, że kiedyś im podołamy, jedak będziemy musiały włożyć w to ogrom pracy.

 

Wczorajszy mecz był bardzo emocjonujący. Zwyciężyłyście minimalnie, choć przez bardzo długi czas Wasza wygrana wisiała na włosku. Co zaważyło? W czym byłyście lepsze od rywalek?

 

- Trudno mi powiedzieć, co tak naprawdę zaważyło na wyniku. Mecz do ostatniego gwizdka był bardzo wyrównany i każda z nas dawała z siebie wszystko, by zakończył się zwycięstwem. Myslę,że duży wpływ na naszą skuteczność miał doping wiernych nam kibiców.

 


Jak przystało na rozgrywki akademickie, jesteście zespołem nowym, który ponownie zaczął się budować wraz z nowym rokiem akademickim. Udało Wam się już zgrać czy wciąż brakuje wspólnego wytrenowania i zrozumienia na boisku?

 

- Tak jak wcześniej już powiedziałam, uważam że szybko zgrałyśmy się ze sobą i bardzo dobrze rozumiemy się na boisku. Myślę, że byłoby jeszcze lepiej gdyby Nasza drużyna miała możliwość trenować częściej.


Co jest najmocniejszym punktem Waszej drużyny, czym pokonujecie rywalki, a nad czym musicie jeszcze mocno pracować?

 

- Nie mogę zdradzać naszej taktyki, ani słabych punktów, gdyż nasze rywalki mogłyby to wykorzystać (uśmiech).


Jesteś bardzo pewnym punktem drużyny, w każdym meczu znajdujesz się w czołówce najczęściej punktujących. Opowiedz coś o sobie, jak długo grasz w koszykówkę, dlaczego akurat ona? No i jak to robisz, że rywalki nie są w stanie Cię zatrzymać?

 

- Grę w koszykówke zaszczepił we mnie tata, jeszcze jako 7 letnia dziewczynka biegałam razem z Nim po boisku, następnie grałam w zwykłych szkolnych drużynach w podstawówce, a w gimnazjum podjęłam sie gry w klubie sportowym, jednak z powodu kontuzji treningi musiałam przerwać. Pomimo tego staram się jak najczęsciej wchodzić na boisko, ponieważ ta gra od zawsze daje mi wiele radości, a niekiedy odstresowuje. Na meczach staram sie po prostu dawać z siebie wszystko, bywa lepiej i gorzej , ale dzięki dziewczynom nawet mecz zakończony porażką cieszy.


Czego życzyć Waszej drużynie na święta?

 

Wytrwałości oraz woli walki w następnych meczach.Tym kontuzjowanym szybkiego powrotu do zdrowia, a trenerowi przede wszytkim cierpliwości do nas.

 

*Rozmawiała Renata Respondek

Autor: Renata Respondek
Ostatnia aktualizacja: 11.12.2012, godz. 22:48 - Renata Respondek