← Powrót do listy Ekspertów KUL

 

Komentarz z dn. 20.07.2015

Dr Agnieszka Łukasik-Turecka

Katedra Teorii Polityki KUL

 

Znamy już datę wyborów parlamentarnych – 25 października 2015 roku. Prezydent Bronisław Komorowski wybrał najpóźniejszy z możliwych terminów. Oficjalnie – powodem takiej decyzji jest zapewnienie czasu Państwowej Komisji Wyborczej na zakończenie czynności związanych z wrześniowym referendum, nieoficjalnie – można przypuszczać, że chodzi o wydłużenie kampanii wyborczej po to, aby Platforma Obywatelska, z którą związany jest urzędujący prezydent, mogła odrobić straty w sondażach.

            Publikacja decyzji Prezydenta RP to oficjalny początek kampanii. Oficjalny, gdyż w praktyce kampania wyborcza na rzecz wyborów parlamentarnych trwa już od dawna; gros kandydatów na urząd Prezydenta miało za zadanie tak naprawdę wcale nie wywalczenie najwyższego urzędu w państwie, tylko osiągnięcie jak najlepszego wyniku w perspektywie jesiennych wyborów parlamentarnych.

Kampanię prowadzi już zjednoczona prawica, w skład której weszły ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego, Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro, jest też osłabiona po przegranej w wyborach prezydenckich Platforma Obywatelska. Szeregi zwiera także lewica, chociaż poza jednoczącą się strukturą pozostają nadal lewicowi Biało-Czerwoni i Partia Razem.

Tymczasem czarny koń kampanii prezydenckiej Paweł Kukiz zdaje się zapominać, że polityka to gra zespołowa. Konflikt między nim a środowiskami, które go wspierały w kampanii prezydenckiej – Bezpartyjnymi Samorządowcami i Ruchem na Rzecz JOW - nie wróży mu nic dobrego. Oskarżenia tych środowisk o radykalizację Pawła Kukiza i jego zwrot w kierunku działaczy obozu radykalnego powodują, że Paweł Kukiz i jego niedawni współpracownicy mogą pójść do jesiennych wyborów osobno; możliwe też, że niedawnemu kandydatowi na prezydenta nie będzie dane kandydować do Sejmu.

Autor: Katarzyna Link
Ostatnia aktualizacja: 26.10.2015, godz. 10:44 - Katarzyna Link