Historia Towarzystwa Przyjaciół KUL to lata systematycznej, wiernej pracy na rzecz Uniwersytetu i rozmaitych zdarzeń, o których czasami wiedzą tylko członkowie poszczególnych oddziałów. W tej pracy, jak w każdej działalności, były sukcesy, były też porażki. Przedstawiamy poniżej jeden z epizodów w działalności oddziału Towarzystwa w Tarnowie.

 

 

Likwidacja oddziału TP KUL w Tarnowie

 

W latach 1957-1959 byłem wikariuszem w parafii katedralnej w Tarnowie. W 1957 czy 1958 r. zorganizowaliśmy Oddział TP KUL w Tarnowie. Nie chciałem być prezesem, zgodziłem się zostać sekretarzem. Prezesem został wybrany p. Karol Dydusiak - człowiek zacny, dyrektor przedsiębiorstwa (Suromin), znany szerokiej rzeszy tarnowian. Skarbnikiem został p. Marian Borowiec. Obydwaj Panowie już nie żyją.

 

Prezes zajmował się właściwie nie tyle działalnością statutową Oddziału TP KUL, co organizowaniem prelekcji dla tarnowskiej inteligencji. Takie było społeczne zapotrzebowanie. To było prawdziwym hobby dyrektora Dydusiaka. Mnie właściwie przypadło kierowanie oddziałem, jego istotną działalnością.

 

Gdy czyniłem starania w Miejskiej Radzie Narodowej o zarejestrowanie Oddziału, życzliwie odniosła się do tego kierowniczka Wydziału Spraw Wewnętrznych – pani Lachowa, znana duszpasterzom parafii katedralnej, przy której Oddział TP KUL w Tarnowie uzyskał lokal na swoje biuro.

 

Cieszyliśmy się tym, że w ciągu kilku lat działalności Oddział pozyskał wielu członków, którzy regularnie i z wielkim zaangażowaniem wpłacali zadeklarowane składki i ofiary na KUL. Z Lublina otrzymywaliśmy podziękowania. Były kontrole z Miejskiej Rady Narodowej i wypadały dobrze.

 

I oto bodaj w 1960 roku podczas wakacji zjawiła się w Tarnowie kontrola wysokiego szczebla – z Warszawy. W Oddziale nie mieliśmy etatowego pracownika, dyżury pełniła p. Barbara Frodyma – szwagierka p. Mariana Borowca – skarbnika Oddziału. W tym czasie biuro było nieczynne. Z zarządu Oddziału w mieście byłem tylko ja. Pełniłem wówczas obowiązki notariusza w Kurii Diecezjalnej w Tarnowie.

 

Z kancelarii parafialnej przy katedrze przysłano po mnie, bym natychmiast przybył, gdyż przyjechali z Warszawy dwaj panowie, jest z nimi pani Lachowa, i koniecznie chcą się dostać do biura Oddziału TP KUL. Tłumaczyłem się, że są wakacje, że nie ma dyżurującej p. Barbary... Jednak kontrolerzy nie dali za wygraną. Wypowiadali nawet pogróżki. Nie było wyjścia. Musiałem udać się pod katedrę i spotkać się z nimi. Chciałem ich wylegitymować, ale stanowczo odmówili okazania upoważnienia do kontroli, jak i okazania dowodów osobistych.

 

Pani Lachowa nakłaniała mnie, bym nie sprzeciwiał się przeprowadzeniu kontroli, że właściwie to ona tę kontrolę firmuje, a owi panowie jej towarzyszą i ona wie, kim oni są.

 

Byłem zaskoczony zjawieniem się kontrolerów, a to tym bardziej, że dwa, może trzy tygodnie wcześniej, po kontroli z Miejskiej Rady Narodowej otrzymaliśmy pochwałę za wzorowe prowadzenie księgowości.

 

Nie było innego wyjścia. Otworzyłem biuro... Byłem wtedy sam. Znikąd wówczas nie otrzymałem wsparcia. Nikt nawet nie chciał pójść ze mną na rozmowę z tymi panami. Czułem, a nie było to zbyt trudne, że oni przyszli z wyznaczoną z góry misją i że są wrogo nastawieni do działalności Oddziału TP KUL, a tym samym do mnie.

 

Kontrola przebiegała we wrogiej atmosferze. Ciągle o coś pytali. Czynili to w sposób złośliwy i napastliwy. Najbardziej atakowali działalność kulturalną oddziału, a mianowicie prowadzone dla inteligencji wykłady przez zaproszonych prelegentów. Na te wykłady przychodziło od stu do trzystu osób, członków lub sympatyków TP KUL. Odbywały się one w oratorium księży Filipinów w Tarnowie, po wieczornej Mszy św. niedzielnej, najczęściej raz w miesiącu lub rzadziej.

 

Mieli zastrzeżenia do sposobu księgowania składek itp. A przecież skarbnikiem (księgowym Oddziału) był Marian Borowiec – dyrektor oddziału PKO w Tarnowie, człowiek sumienny i odpowiedzialny.

 

Po kilku dniach kontroli Panowie z Warszawy sporządzili protokół, który mnie przeraził, tyle w nim było zarzutów pod adresem działalności Oddziału TP KUL w Tarnowie. Domagali się, bym ten przez nich napisany protokół – wyrok na Oddział TP KUL – podpisał. Broniłem się jak mogłem przed złożeniem tego podpisu. Tłumaczyłem, że protokół jest krzywdzący naszą działalność, że jest tendencyjny, sporządzony w ten sposób, by stanowić podstawę do likwidacji Oddziału TP KUL w Tarnowie. Moje twierdzenia i tłumaczenia nie robiły na tych panach żadnego wrażenia. Nie chcieli z niczego w protokole ustąpić. Wydawało mi się, że słyszę słowa Piłata: „com napisał, napisałem”.

 

Najbardziej drastyczne dla mnie osobiście było to, że mnie owi panowie upokarzali, drwili ze mnie, że jestem doktorem prawa i pozwoliłem, aby Oddział dopuszczał się zarzucanej mu działalności, że nie znam się na przepisach prawa, które zobowiązują mnie do złożenia żądanego przez nich podpisu. Odnośnie do tej kwestii szukałem porady u przełożonych, ale „nie było mądrego”, nie umiano dać mi dobrej rady. Ponieważ kontrolerzy nie szczędzili pogróżek pod moim adresem, lękałem się konsekwencji odmówienia podpisu. Były to wszakże czasy panoszącego się totalitaryzmu komunistycznego.

 

Zdobyłem się jednak na samodzielną decyzję: odmówiłem podpisania tego protokołu. Pani Lachowa była zdziwiona, czy szczerze - nie wiem, że nie poszedłem za jej poradą. Ona również namawiała mnie, bym ten podpis złożył. Sądzę, że tak jej wówczas wypadało, jako kierowniczce Wydziału Spraw Wewnętrznych lokalnej Rady Narodowej.

 

W tych dniach pierwszy raz ujrzałem na swojej głowie siwe włosy. Za kilka bodaj tygodni zlikwidowano Oddział TP KUL w Tarnowie. Całą dokumentację przesłałem do centrali w Lublinie.

 

Tarnów, 18 stycznia 1991 r.

ks. Piotr Gajda

 

PS. Zarząd Główny TP KUL utworzył oddział w Tarnowie w 1975 roku, w miejsce zamkniętych oddziałów w Brzesku, Bochni, Dąbrowie Tarnowskiej i Dębicy. Oddział tarnowski działa intensywnie do dziś, niedawno dwa dekanaty tarnowskie gościły u siebie Księży Studentów z KUL, którzy opowiadali o bieżących sprawach i potrzebach Uniwersytetu.

 

/mj/

Autor: Tomasz Adamczyk
Ostatnia aktualizacja: 29.11.2013, godz. 11:06 - Tomasz Adamczyk