Z ABRAHAMEM W TATRY?! – Podążając drogami Boga

 

GiewontPrzeczytałam kiedyś pewien list – krótki, zwięzły i na temat...gór. Tych pięknych piętrzących się w niebo, ledwo osiągalnych wzrokiem a zarazem tych ludzkich w postaci codziennych problemów, kłopotów. Na początku pomyślałam sobie – „I skąd ten zachwyt? Ładne widoki, trochę wysiłku, szczyty może wysokie… ale co tam… dla chcącego nic trudnego.”

Jednak z każdym dniem wakacji cień wątpliwości zataczał coraz większy krąg. Czy sobie poradzę? Kogo spotkam pokonując kolejne górskie szlaki? Jaka będzie pogoda?

Aż w końcu nastał początek września i ten pamiętny poniedziałek (3 września), gdy wszędzie roiło się od biało – czarnych niewyspanych uczniów. A my cool/KULowscy studenci (7 wspaniałych) wraz z siostrą Ewą, wyruszyliśmy do Zakopanego. Pełni obaw, niepokoju, które, jak się potem okazało, zniknęły tak szybko, jak się pojawiły. To, co nas potem spotkało, wzbudziło zachwyt, napełniło nadzieją na lepsze jutro i pozostawiło wiele wspomnień.

Ale zaraz, zaraz… od początku.

Naszą podróż rozpoczęliśmy od Abrahama i pochyleniem się nad jego życiem. To On dzięki swojej postawie stał się dla nas wzorem do naśladowania i Patronem na tatrzańskich ścieżkach.

 Pierwszym wyzwaniem, jaki podjęliśmy, był szlak na Giewont. Droga niełatwa, my niewprawieni w boju, a i pogoda niesprzyjająca – z zewsząd otaczała nas gęsta mgła, przez którą od czasu do czasu przebijały się promyki słońca. Lecz widok i uczucie satysfakcji, jakiego doznaliśmy na szczycie, pozostaną w naszej pamięci do końca życia. Zza białych chmur wyszło piękne słońce, obnażając szczyty gór. Poczuliśmy się prawie jak w niebie.

Kolejne dni to wzruszające chwile w drodze przez Wierch Poroniec, Wiktorówki, Gęsią Szyję (gdzie natknęliśmy się na burzę), Morskie Oko, Halę Gąsienicową oraz Kasprowy Wierch.

I tak to minął nasz wyjazd w góry. Szybko, za szybko. Zanim się obejrzeliśmy, trzeba było się pakować. Jednak to, co przeżyliśmy z Zakopanem, poruszyło nasze serca, dało dużo do myślenia i zastanowienia się nad swoim życiem. Bo przecież życie każdego z nas jest swego rodzaju „górą, górką, pagórkiem”. Spotykamy opady deszczu w postaci codziennych problemów, a po nich wychodzi słońce wraz z uśmiechem na naszej twarzy. Czyż nie upadamy czasem ze zmęczenia, zdobywając „szczyty” naszych marzeń, pragnień? Jednak czy wzniesienie naszej ludzkiej wędrówki nie powinno kończyć się niebie? A Drogowskazem, który wskaże nam prawdziwe szczęście nie powinien być Pan Bóg? I tu właśnie odpowiedź dają nam same góry, dalekie od miejskiego zgiełku. To właśnie one uczą nas słuchać, patrzeć, oddychać pełnią życia. Uczą prawdomówności, szczerości i … modlitwy.

A na koniec chciałabym powtórzyć za autorem wspomnianego już listu, iż w górach można „jeszcze wielu innych rzeczy się nauczyć, sprawdzić, doświadczyć, a najlepiej w te góry wyruszyć!”

Żegnajcie góry i do zobaczenia za rok.

P.S. Serdeczne podziękowania kierujemy do Sióstr Urszulanek z Zakopanego. Mogliśmy poczuć się jak w domu!           Szczęść Boże!

AR

 

 

Morskie Oko

 

Dobrze wędrowało mi się z Abrahamem. Ten wyjazd (…) Był wyzwaniem - aby dostrzec Pana Boga i Go nie odrzucić, nie odsunąć na bok; by nie pójść na skróty… Prowokował do wysiłku - tego fizycznego, ale przede wszystkim duchowego – taka wędrówka do własnej duszy, poszukiwanie Pana Boga w codzienności, wsłuchiwanie się i przyjmowanie Jego planu. No i poznawanie siebie samego… Pozwalał przezwyciężać to, co utrudniało wędrówkę - moją słabość, bunt, pokusy. Zachęcał… ale nie zmuszał!!!(…) Piękne były te nasze trasy, i te w słońcu, i te w deszczu, i w chmurach… A zaczęło się od Giewontu… No i - chyba jak na żaden inny szczyt - weszliśmy tam RAZEM:) Bardzo mocno odczułam tam tę naszą wspólnotę…

WA

 

KalatówkiTo, czego uczył mnie Abraham, to przede wszystkim zaufania Panu Bogu, dojrzalszego mówienia „bądź wola Twoja”… i cierpliwości… Bo ja czasami chciałabym tak od razu wszystko zmienić, poprawić… nakręcam się, myślę – udało się… i znowu upadek, znowu nie dałam rady… Znowu Pan Bóg wydaje mi się tak odległy… I kolejna szansa, czas, by się podnieść… bo nigdy nie jest za późno…
Piękne jest to, że w tym wędrowaniu – wzlotach i upadkach – nie jesteśmy sami. Trzeba tylko dostrzec tę pomocną dłoń… Ta nasza Grupa była niesamowita… Fajnie było RAZEM chodzić po Tatrach, przezwyciężać to, co trudne, kombinować i wymyślać historie:)

WA

 

Przed wyjazdem do Zakopanego bałam się, że nie dam rady wspinać się po górach, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam okazji do górskich wędrówek. Ten wyjazd pokazał mi, co to znaczy ufność Bogu i siła wspólnoty. Obcy ludzie stali się bliscy, a wędrówka z Abrahamem po Tatrach stała się fascynującą przygodą i prawdziwym sprawdzianem charakteru. Wędrówka po przepięknych Tatrach nauczyła mnie dziękować Bogu za cuda jakie stworzył by radować nasze serca. Pokazała mi także, że w trudnych momentach należy zawsze Bogu ufać, zwracać się do niego, bo On jest tuż obok i nigdy mnie nie opuszcza. Wędrowaliśmy w 8 osób. Ci wspaniali ludzie byli dla mnie darem od Boga… To był cudowny tydzień. Nauczył mnie walki ze swoimi trudnościami, które w postaci kamieni oddałam Bogu i jeszcze większej ufności Jezusowi.

ME

 

…dziś mogę śmiało napisać WARTO było pojechać!! Dla tych wszystkich pięknych chwil spędzonego czasu  ...dla poznania bliższej obecności Boga.. dosłownie nawet w chmurach na Giewoncie ;) być bliżej Niego. Na początku nie wiedziałam jak z nim rozmawiać…nie rozumiałam tego… nie widziałam, od czego zacząć, w jaki sposób… Zastanawiając się nad osobą Abrahama… na pierwszy plan wysuwa się jego wiara, w której tak naprawdę spełnia się i realizuje człowiek. (…) trzeba dać się zaskoczyć, być otwartym i otwierać się przede wszystkim na to co nam mówi Bóg. Nie bać się. Jak wiemy początki bywają trudne i nie ukrywam zbyt łatwo w tych górach nie było, ale i też kamieni nie dźwigaliśmy jakichś ogromnych ;) chyba że tych ,,życiowych” mniejszych i większych, dla każdego z nas różnych; symbolicznie zostawionych Panu Bogu pod kościołem oo. Bernardynów.

SI

 

Z Gęsiej Szyi

 

Choć na początku nie byłem przekonany do pomysłu wędrówki z Abrahamem to PAN pokazał mi jak bardzo będzie mi to potrzebne właśnie taka droga. Jak Bardzo pragnie mojego oddania, zawierzenia się JEMU. …

Panie… uczyłeś mnie cierpliwości, wytrwałości, pokory i modlitwy wysiłku.. Ufać Twojej Opatrzności nie 50% lecz do końca na 100%

SG

 

LilioweTe wysokości, widoki, zmęczenie a zarazem radość. A przy tym wszystkim spojrzenie w głąb siebie razem z Tobą... na początku pomyślałam sobie co taki stary człowiek [Abraham] może mi powiedzieć? Dzieli nas tak duża różnica… A tu niespodzianka. Twoja historia poruszyła głęboko moje serce… co najciekawsze mamy ze sobą wiele wspólnego.[…] Tak jak Ty mamy czasem pokusę, żeby się zatrzymać, zadomowić, a tymczasem jesteśmy zapraszani by iść dalej, gdyż to co najważniejsze jest ciągle przed nami.

RA

 

Muszę przyznać, że historia Abrahama…okazała się zaskakująco bardzo mi bliska. 

Wędrówka Abrama przez pustynię wiązała się z wieloma trudnościami. Gdy zapanował ciężki głód Abram miał wątpliwości, popadł w grzech, ale trwał przy Bogu. Jest to dla mnie osobiście niesamowita nauka, abym ufała i trwała przy Bogu nawet gdy napotykam w swoim życiu na pustynię i wszystko staje się  mi wrogie.

FA

 

Będąc w wieku, kiedy przychodzi mi podejmować coraz trudniejsze decyzje i dokonywać wyborów, które zapewne zaważą na moim życiu byłam ogromnie szczęśliwa, że Pan pozwolił mi podjąć wędrówkę (w wyjątkowo doborowym towarzystwie), która niewątpliwie nieco ukierunkowała moje myślenie. […]Abraham zaufał Słowu i wyruszył… był gotów zostawić wszystko co miał: życie, które prowadził, ojca, który był mu tak bliski; ba! Gotów był oddać życie swego syna dla Boga! Myślę, że tego i my mieliśmy się nauczyć podczas tych swoistych rekolekcji w drodze. W naszym życiu tak wiele jest ważnych osób, miejsc, sytuacji, do których się przywiązujemy, często zmieniając przez to nasz system wartości i zapominając, co tak naprawdę liczy się w życiu. Jedno wiem: chcę, aby BÓG i tylko ON był pierwszy w moim sercu, a wtedy reszta sama się ułoży. Wiem też, że będę wracać do Abrahama, aby mnie w tej wierze utwierdzał, wciąż na nowo.

KK

 

Na Kasprowy

 

Autor: Sybille Schmidt
Ostatnia aktualizacja: 21.09.2012, godz. 08:58 - Sybille Schmidt