W GÓRY Z MARTĄ, MARIĄ I ...  Czyli moja duchowość codzienności

 

Zakopane, Tatry, Maria, Marta, Pan Bóg i ja… te parę prostych słów, które tak wiele dla mnie znaczą.”

Bo właśnie tam stojąc i z zachwytem podziwiając górskie krajobrazy, dziękuję się Bogu  za piękno stworzonego świata. Góry są niejako szkołą życia, gdzie człowiek uczy się znosić trudy w dążeniu do celu, pomagać sobie wzajemnie w trudnych chwilach, cieszyć się ciszą czy z pokorą uznać swą małość w obliczu dostojeństwa gór. Człowiek uczy się żyć i oddychać świeżym, jakże orzeźwiającym i dającym nadzieję Słowem Bożym. I tak też było w tym przypadku.

 

  W dniach od 2-7 września 2013 roku nasza grupka miała przyjemność wyruszyć do Zakopanego. Pierwszego dnia, po przyjeździe w mgnieniu oka zaklimatyzowaliśmy się w przytulnych pokojach u sióstr Urszulanek. Wieczorem, wszyscy razem usiedliśmy i w ciszy słuchaliśmy przygotowania, dzięki któremu w sposób głębszy mogliśmy przeżywać swoje wędrowanie.

Każdego dnia próbowaliśmy być bardzo zdyscyplinowani i punktualni. Nie trzeba było długo czekać, abyśmy na czas zebrali się w kaplicy na porannej Eucharystii. Następnie szybko biegliśmy na śniadania, aby w pełni sił wyruszyć w Tatry.

 

  Pierwszego dnia wędrowaliśmy do Matki Bożej Jaworzyńskiej Królowej Tatr na Wiktorówkach, następnie przez Gęsią Szyję do Murowańca i stąd do Kuźnic. Następnego dnia stało przed nami niezwykłe wyzwanie - zdobyć Kościelec. Na jakiś czas rozdzieliliśmy się, aby grupa „wyczynowa” mogła wejść na szczyt. Po chwili odpoczynku i napawaniu się pięknymi widokami połączyliśmy się ponownie i wróciliśmy do naszego mieszkania. W kolejne dni podziwialiśmy piękno Stworzenia w Dolinie Chochołowskiej, w drodze na Grzesia, w Dolinie Pięciu Stawów oraz na szlaku przez Świstówkę do Morskiego Oka. W trakcie wędrowania, wśród nas, panowała przyjazna atmosfera, która dodawała nam siły i chęci na zdobywanie kolejnych szczytów. Codziennie przekonywaliśmy się, że razem możemy wiele. Każdy uśmiech i dobre słowo dodawało chęci i siły do pokonywania szlaku. W trakcie naszego tygodniowego spotkania przygotowane były zadania, którym próbowaliśmy sprostać. Niekiedy małe kontuzje powodowały, że musieliśmy się rozstawać. Wieczorami jednak zbieraliśmy się razem i dzieliliśmy się rozważaniami o Marcie i Marii z ewangelii łukaszowej. Mieliśmy dużo czasu, żeby zastanowić się jak postrzegamy Marię i Martę w odniesieniu do naszego życia i relacji z osobami z naszego otoczenia. Czas medytacji w zakopiańskiej kaplicy, w zaciszu naszych pokoi oraz tatrzańskich szlaków i polan niósł ze sobą wiele dobrego. Dochodziliśmy do wspaniałych wniosków, które dotykały nas bardzo głęboko. Możliwość podzielenia się swoimi doświadczeniami była dla każdego z nas bardzo niezwykła. Dzięki temu mogliśmy jeszcze bardziej doświadczyć obecności Boga. Myślę, że słowa wypowiedziane przez nas głośno spowodowały przełom w każdym z nas. Myśli zapisane czy wypowiedziane wybrzmiewają, dzięki czemu łatwiej nam jest je zauważyć. Myśli bowiem uciekają, a do swoich zapisków można wrócić w każdej chwili. Taki nawyk pragniemy w sobie rozwijać i pielęgnować, aby nasze serca stawały się coraz to bliższe Panu Jezusowi.

                                                                                                   K.A.E.

 

 

Ze świadectw:

 

„Wakacyjny pobyt w górach to nie tylko sposób na aktywny wypoczynek lub podziwianie piękna świata. Oprócz tych niepodważalnych zalet czas spędzony na górskich wędrówkach posiada jeszcze jedną – 

przy odrobieni wysiłku duchowego i otwartym sercu może stać się (…) że górą Tabor staje się Kościelec, a rolę Jeziora Genezaret pełni czarny Staw Gąsienicowy J  (…)W czasie pobytu w Zakopanem Pan Bóg pozwolił także mi uczestniczyć w swojej lekcji. Bardzo wyraźnie zobaczyłam siebie, poznałam swoje cechy, reakcję na trudności i stosunek do ludzi, którzy mnie otaczają(…) Fragment o spotkaniu Jezusa z Martą i Marią pokazał mi, że powinnam na pierwszym miejscu postawić Słowo, Jemu podporządkować wszystko. Zachowanie Marty skłoniło mnie także do pracy nad pokorą, rezygnacją z układania świata „po swojemu” .

D.

 

 

„To tam, pokonując kolejne szlaki górskie zdawałam sobie sprawę jak wielką miłością obdarzył mnie Pan Bóg, jak jestem niepowtarzalna, wyjątkowa w Jego oczach, jak troszczy się o mnie dając mi wiele swoich łask tu i teraz. Teraz już wiem, że Bóg codziennie czyta moje życie, Słowo mówi do mnie osobiście. (…)

Pan Jezus jest w drodze, daje się zaprosić, odwiedza kobiety, łamie schematy. Maria i Marta – tak różne a jak podobne. Dwie przy Jezusie, który wchodzi w ich życie. (…)Jezus odpowiada na problemy Marty, prowadzi do jej serca, dokonuje diagnozy. Potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę – Słowo Jezusa. (…)Tak samo Jezus nawiedza moje życie, moją codzienność. Czeka tylko na zaproszenie i otwarcie drzwi. Gdy Marta przyjmuje Jezusa wszystko się zmienia. Zawiązuje się wieź, przyjaźń, początek prawdziwego życia. Wystarczy obrać najlepszą cząstkę – Jezusa – a wszystko będzie dobrze. (…)I kto by pomyślał, że góry potrafią zmieniać człowieka… mnie…”

R.

 

 

Pierwszy dzień był bardzo trudny, Pan Jezus starał się mnie otworzyć  podobnie jak Martę, która krzątała wokół różnorakich posług, tak mnie otworzył (…)Towarzyszyło to napięcie Marty z powodu wizyty Jezusa. Następnego dnia zrozumiałem, że Jezus poprzez tą niemożność (…) chce uczyć mnie pokory – Wielka Łaska. Poprzez Słowa Pana Jezusa  „Marto, Martuś (tu było moje imię) troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego.” Z taką Miłością, czułością  nazwał mnie PAN po imieniu. Stwierdziłem że chodzi tu o Wiarę i Zaufanie wobec Boga. Aby wolę PANA stawiać ponad wszystko. Zrozumiałem, że brakuje mi takiego zasłuchania w Słowa Pana jak Marii która siedziała u nóg Pana i przysłuchiwania się JEGO mowie. W Górach uczył mnie również PAN cierpliwości oraz dał mi poznać siebie oraz własne bariery, które sobie sam tworzę. (…)Bardzo dziękuje PANU Bogu że mogliśmy wędrować Razem z NIM oraz Martą i Marią.

S.

 

 

Zobaczyłam jak Maria siada u nóg Pana. Jest bardzo blisko(…)Poprosiłam wtedy: Jezu naucz mnie takiej postawy zasłuchania. Później przyjrzałam się obu siostrom i Jezusowi(…) Myślę, że patrzy na obie kobiety z czułością i miłością. W Marcie podziwiam obrotność, otwartość, dyspozycyjność oraz umiejętność proszenia. Ona idzie ze swoim problemem wprost do Jezusa. Z Marty mam zapał ale i brak skupienia na najważniejszym. Chciałabym mieć zapatrzenie Marii w Jezusa.

Z przemówienia Franciszka (które otrzymaliśmy) najbardziej spodobało mi się sformułowanie, że wiara dokonuje w naszym życiu rewolucji „kopernikańskiej”. Myślę, że to bardzo ważne by każdego dnia na nowo usuwać z centrum swój egoizm, swoje potrzeby i oddawać Bogu to najważniejsze miejsce(…) Dlatego do każdej mojej czynności muszę „dodawać Boga”

M.

 

Dzielili się Kasia, Ania, Zosia, Ewa, Kinga, Grześ, s.Ewa

 

 

 

 

Autor: Ewa Protaś
Ostatnia aktualizacja: 22.10.2013, godz. 12:02 - Ewa Protaś