Dobry Ojciec, dwaj synowie i ja…

czyli: poznawanie siebie w świetle Bożego Słowa na tatrzańskich szlakach 

 

  1 września - my studentki KUL- nie rozpoczęłyśmy nowego roku szkolnego, ale nasz kolejny wyjazd w Tatry. Jak 12 apostołów chodziłyśmy po górach i dolinach słuchając Jezusa, który w łukaszowej ewangelii opowiadał - dla nas i o nas - przypowieść o Dobrym Ojcu i synach.

14tatry_mini3  Pierwszego dnia poszłyśmy pokłonić się Królowej Tatr na Wiktorówkach, a stamtąd przez Gęsią Szyję do Murowańca. Wokół nas panowała gęsta mgła, ale promieniom słonecznym udało się nieco odsłonić tatrzańskie szczyty. Kolejnego dnia od rana ruszyłyśmy śladami naszego Świętego Papieża. Rano wysłuchałyśmy poruszających opowieści s. Teresy o odwiedzinach kard. Karola Wojtyły, a później Jana Pawła II u Sióstr na Jaszczurówce, a następnie udałyśmy się do Doliny Chochołowskiej i w stronę Grzesia.

  W kolejnych dniach czekało nas nie mniej wyzwań i wzruszeń. Zdarzały się niekiedy również małe kontuzje, ale każdy trud i wysiłek był wynagradzany przez Stwórcę pięknymi widokami m.in. na drodze do Morskiego Oka, Świstówkę, Dolinę Pięciu Stawów. Ostatniego dnia nasza wspólnota rozdzieliła się, by grupka „wyczynowa” mogła „sprawdzić się” w drodze na Zawrat i Świnicę, zaś reszta grupy na szlaku na Kasprowy Wierch. Nasycone pięknem widoków i pełne emocji spotkałyśmy się ponownie w Murowańcu, by już razem zakończyć nasze górskie wędrowanie.

  Każdy dzień od rana do wieczora był bogaty w treści, zaś panująca wśród nas przyjazna atmosfera, otwierała nas na siebie, sprzyjała dzieleniu się doświadczeniami i dodawała sił do pokonywania trudności. Nasze pogawędki o Ojcu i synach, wieczory filmowe, chwile medytacji na tatrzańskich szlakach i polanach niosły wiele refleksji oraz światła do naszego życia. Miałyśmy wiele czasu by zastanowić się do którego z braci jesteśmy podobne oraz pomyśleć o obrazie Boga i siebie samej jaki mamy w sercu.

„Góry uczą…” z takim przeświadczeniem oraz nieco chyba zmienione wracamy do naszej codzienności, by kontynuować to co „zadziało się w nas” podczas tego tygodnia na szlakach z Dobrym Ojcem i braćmi.

 

 

 

Ze świadectw:

  Góry naprawdę uczą… Odczuwałam na każdym szlaku, że jesteśmy w tym razem, tworzymy wspólnotę, możemy na siebie liczyć… wiele także zrozumiałam(…) że bez względu na to, jakie miejsce zajmujemy w oczach świata, wszyscy jesteśmy cenni w oczach Boga, ponieważ jesteśmy stworzeni na Jego obraz(…) jak niezwykłym reżyserem naszego życia jest Bóg. Sprawił, że znalazłam się [tu] gdyż chciał abym poznała siebie i spojrzała na Niego inaczej, bo mój obraz Jego był rzeczywiście zniekształcony.

  Podczas wspinaczki na Zawrat i później na Świnicę, kiedy na pionowej ścianie nie można było się poddać i mimo zmęczenia trzeba było iść dalej…- w życiu jest bardzo podobnie: Kiedy podejmiemy trud… i Jemu zaufamy- On wynagrodzi każdy wysiłek -jak niesamowite widoki zrekompensowały każdą kroplę potu, natychmiast zapomniałam
o zmęczeniu. (ZK)

 

  Niesamowite wrażenia… Wspaniałe doświadczenie obecności drugiego człowieka, życzliwości, pomocy, dobrego słowa, wspólnej modlitwy, śpiewu i ogromu dobrego humoru oraz Bożej radości! …ale również doświadczenie fizycznego bólu, zmęczenia, własnej bezsilności, chwilami strachu i obawy czy dam radę dojść do celu. Pan Bóg pokazał mi również, jak człowiek jest słaby i że moje plany nie muszą się zrealizować!

  Duch Święty działał... kolejny raz pochyliłam się nad tym jak Pan Bóg mnie ogromnie kocha -bezinteresownie. Wiem to, lecz ile razy zgrzeszę i korzystam z sakramentu Pokuty mam poczucie, że znów Boga zawiodłam, że On tak wiele mi daje a ja na to nie zasługuję. Mój obraz Boga i siebie samej jest zafałszowany, zniekształcony ale wierzę, że Duch Święty dopomoże mi odkrywać prawdę o sobie i Bogu! (SD)

 

…nie sądziłam, że góry tak na mnie wpłyną. Przez te wszystkie dni od samego początku, kiedy towarzyszył mi strach przed nieznanym i nieznajomymi, aż do ostatniego dnia, kiedy nieznajomi stali się mi bliskimi, odkrywałam powoli samą siebie. Góry były dla mnie sprawdzianem samej siebie. Pozwalały odpowiedź na pytania. Czy pomogę innym, którzy są w potrzebie, mimo, że sama jestem już słaba? Czy może odwrócę się od nich i będę egoistycznie wspinać się na szczyty? Co jest dla mnie tak naprawdę ważne? Każdy nowy dzień, każda nowa trasa sprawdzała mnie, jako człowieka stworzonego na obraz Boga(…)

  Podczas medytacji starałam się odnaleźć mój obraz Boga jako ojca, który mnie kocha ponad wszystko. …musiałam na nowo stworzyć swój wizerunek ojca. Wybaczyć złe wspomnienia, zapomnieć wszystkie przykrości, a przypomnieć wszystkie dobre chwile. Ten wyjazd pomógł mi zrozumieć wiele i nadal będę kontynuować to co zaczęło się dziać w moim sercu i umyśle. (PP)

 

…wszystko stało się jasne! Bóg był w osobie która częstowała mnie na szczycie kabanosami, osobie która mi pomagała iść dalej po szlaku, w osobie która nabierała dla mnie wody. Góry według mnie uczą właśnie otwierania się na druga osobę i odnajdywania przez nią Boga bo sami nic nie jesteśmy wstanie zrobić. …powoli wracam w ramiona Ojca pierwszy krok wykonany… (ND)

 

  Zarówno przypowieść o marnotrawnym synu, jak i góry uczą pokory. Marnotrawny syn nie dał rady żyć sam, w chwili kryzysu zwrócił się do ojca. Podobnie człowiek w górach nie poradzi sobie sam, w chwili kiedy jest naprawdę ciężko w Bogu znajduje najlepsze oparcie. A Bóg - miłosierny ojciec przyjmuje go z otwartymi ramionami wybaczając mu błąd pychy. (GA)

 

Bóg uczył mnie pokory i szacunku do drugiego człowieka oraz do siebie samej. Uświadomiłam sobie, że Bóg daje swemu dziecku wszystko, czego potrzebuje, gdyż to, co jest własnością Boga, jest też naszą własnością Człowiek nie rozumiejąc Bożej miłości i sprawiedliwości przyjmuje pozę starszego brata - zagniewanego dziecka. Nie potrafi radować się tym, że Bóg kocha na równi wszystkie swoje dzieci. (CS)

 

Ala i Alicja, Kinga(„mała” i „duża”), Kasia Z. i Kasia Sz., Dominika, Patrycja, Diana, Samanta, s.Aleksandra i s.Ewa

 

 

Więcej [+]

Autor: Ewa Protaś
Ostatnia aktualizacja: 19.02.2015, godz. 09:59 - Ewa Protaś