Nauka / Zespół Ekspertów KUL / Eksperci / Wiesław PRZYGODA
Adwent początkiem pełni! Ale o jaką pełnię tu chodzi?
Adwent jest początkiem nowego roku liturgicznego, czyli powrotem do źródeł. Logika Bożego działania wobec człowieka, który popadł w tarapaty po grzechu pierworodnym, jest następująca: najpierw zapowiedź interwencji zbawczej Boga, potem realizacja dzieła odkupienia, obdarowanie ludzi jego owocami przez Ducha Świętego, a w konsekwencji oczekiwanie Boga na owoce, które mają wydać odkupieni w swojej wolności. Supermarkety dobrze wiedzą, jak wykorzystać ten przełomowy moment roku. Wypełniają półki po brzegi i czarują „magią świąt”, koncentrując uwagę klientów na zewnętrznej oprawie. Wzniecają ich pragnienia, by wypełnili torby zakupowe aż po brzegi. Jednak nie o takie wypełnienie chodzi w okresie przygotowania do świąt Bożego Narodzenia – przynajmniej w rozumieniu chrześcijańskim. Adwent konfrontuje nas z Bogiem – Tajemnicą, który nadal objawia się w świecie i przychodzi do człowieka, by rozświetlić jego mroki. Celem adwentu jest wzniecenie pragnienia Boga, wołanie o Jego przyjście do ludzkich serc i wypełnienie ich aż po brzegi Bożą obecnością. A więc chodzi tu o jakąś pełnię, ale taką pełnię, której świat dać nie może. Tylko Emmanuel – „Bóg z nami” może pragnące miłości serce człowieka wypełnić aż po brzegi.
Św. Ireneusz z Lyonu pisał w początkach chrześcijaństwa, że „dla Boga nic nie jest puste. Wszystko jest dla Niego znakiem”. Cały stworzony wszechświat, którego częścią jesteśmy, dzięki tajemnicy Wcielenia staje się swoistym „sakramentem”, rzeczywistością ukrywającą świat niewidzialny. Adwent jest więc szansą, by na nowo odkryć i zachwycić się tym niewidzialnym wymiarem naszego życia. Ewangelia nazywa ten proces czekaniem i czuwaniem. Ale w adwencie nie chodzi o mimowolne czekanie na becketowskiego Godota, który „gdy nadejdzie, wszystko naprawi”. Adwent pozwala nam zauważyć i doświadczyć tego, że Godot już przyszedł i ze swej strony uczynił wszystko, co było konieczne, by naprawić świat – zwłaszcza świat ludzi i ich wzajemnych relacji. Jezus Chrystus po to przyszedł na świat w ludzkim ciele, aby stać się na zawsze Emmanuelem, czyli Bogiem z nami, aby nasze życie mogło zostać złączone węzłem wiekuistej komunii z Nim. On jest miłośnikiem życia, dlatego pragnie być przez nas szukany, poznany i kochany. Oto kwintesencja świadomie przeżywanego adwentu: Bóg pragnie, abyśmy Go pragnęli. Umiłował nas do końca i chce, abyśmy życie mieli i mieli je w obfitości. Czas adwentu to czas pobudzenia naszej tęsknoty za Bogiem, który jeszcze przed stworzeniem świata „z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów praz Jezusa Chrystusa” (por. Ef 1,4).
W pierwszej prefacji adwentowej znajdziemy słowa wyjaśniające sens tego okresu liturgicznego: „Składamy dziękczynienie, Panie, Ojcze Święty, Wszechmogący wieczny Boże, Tobie przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa. On przez pierwsze przyjście w ludzkiej naturze spełnił Twoje odwieczne postanowienie, a nam otworzył drogę wiecznego zbawienia. On ponownie przyjdzie w blasku swej chwały, aby nam udzielić obiecanych darów, których, czuwając, z ufnością oczekujemy”. Potrzebujemy czuwania i ufnego oczekiwania na Pana, który przyjdzie, aby nas obdarować. Nie możemy przegapić tego momentu (gr. kairos), bo gdy Pan przyjdzie, chce nas zastać czuwających. Tylko wtedy otrzymamy dar, z którym On do nas przychodzi. Tym DAREM jest On sam, gdyż jak zauważył św. Augustyn, „Bóg nigdy nie daje mniej niż samego siebie”. Oby prezenty złożone przez naszych bliskich pod choinką nie przysłoniły nam tego najważniejszego PREZENTU. Obyśmy znaleźli drogę do kościoła a w nim do konfesjonału, abyśmy mieli czyste serce i z największym honorem i radością przyjęli tak zacnego Gościa w dniu Bożego Narodzenia. Obyśmy po raz kolejny dali się pociągnąć szaloną miłością Boga, który pierwszy nas umiłował (por. 1J 4,19).
Może komuś wydawać się, że adwent to sielankowy czas jarmarków świątecznych, zapach choinki i karpia, sielanka ubierania choinki w towarzystwie dzieci, czas przygotowania, a raczej kupowania prezentów, oraz ucierania masy makowej do świątecznych wypieków. Emocje są ważną częścią osobowości człowieka i nie warto ich lekceważyć. Ale ten krótki czas adwentu jest również metaforą naszego przygotowania się na ostateczne spotkanie z przychodzącym Panem. Stąd adwentowe lampiony używane podczas Mszy Świętej Roratniej oraz cztery świece na wieńcu adwentowym mają nam uzmysłowić, że trzeba nam pokonywać wszelkie ciemności naszego życia, aby pozwolić zwyciężać w nas Temu, który jest Światłością świata. A zatem zatoczyliśmy koło i ponownie znaleźliśmy się w sednie adwentowej cnoty, a może lepiej powiedzieć – postawy, jaką jest czuwanie. Do apostołów powiedział Jezus w Ogrodzie Getsemani: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie: duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26,41). Kiedy Pan Jezus zbliżał się do Jerozolimy zapłakał nad tym miastem i powiedział: „Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą, i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia” (Łk 19,41). Dlatego wezwanie: „Czuwajcie, aby was to nie spotkało”.
Czuwanie ma wymiar indywidualny i społeczny. Może dotyczyć mnie samego, ale także człowieka, który został postawiony obok mnie. Fundamentem czuwania osobistego pozostaje niezmiennie troska o czyste i wrażliwe sumienie. Jakże jednak poszerzają się w obecnych czasach obszary naszej odpowiedzialności za bliźnich i jakże nowych form czuwania one wymagają. Oto dziennik katolicki „Nowy Kai” zamieścił kilka dni temu informację, że papież Leon XIV spotkał się 12 listopada br. z Megan Garcia – młodą matką, której 14-letni syn Sewell Setzer popełnił samobójstwo po kontakcie z chatbotem AI. Chłopiec zmarł w karetce, w drodze do szpitala. Dzień później policja pokazała jej ostatnie wiadomości z telefonu chłopca – nie pochodzące od „internetowego drapieżnika”, lecz od chatbota z platformy Character.AI, gdzie użytkownicy tworzą własne „osobowości” AI. Maszyna, udając człowieka, pisała do niego: „Czekam tu na ciebie. Kocham tylko ciebie. Obiecaj mi, że znajdziesz sposób, by jak najszybciej wrócić do mnie do domu”. Bot przedstawiający się jako postać z „Gry o tron”, mówił Sewellowi również o „projekcji astralnej”, sugerując możliwość oddzielenia świadomości od ciała. Ostatnia wiadomość Sewella brzmiała: „A jeśli powiedziałbym ci, że mogę wrócić do domu już teraz?” Bot odpowiedział: „Proszę, zrób to, mój słodki królu”. Po śmierci syna w lutym 2024 r. rodzina złożyła jeden z pierwszych w historii pozwów przeciwko firmie AI w związku z samobójstwem nieletniego. W kolejnych miesiącach inne rodziny zrobiły to samo. We wrześniu organizacja Social Media Law Center wniosła trzy kolejne pozwy przeciwko Charakter.AI, oskarżając platformę o wspieranie zależności emocjonalnej nieletnich od wirtualnych „kompanów”. Pod rosnącą presją Character.AI ogłosiło, że zabroni korzystania z platformy osobom poniżej 18 roku życia, począwszy od 25 listopada 2025 roku.
A zatem czuwanie oznacza wrażliwość serca i troskę o bliźniego, szczególnie tego, który nie jest samodzielny w myśleniu i podejmowaniu decyzji. Chodzi głównie o dzieci i młodzież, ale przecież wśród dorosłych mogą się zdarzyć osoby nie wtajemniczone w możliwości perswazyjne sztucznej inteligencji. Trzeba zatem czuwać nad dziećmi i ich współczesnymi „zabawkami”. Jak wskazują specjaliści od technologii AI, dzieci szukające empatii otrzymują od chatbota jedynie „głos znikąd”, który nie potrafi kochać ani naprawdę towarzyszyć w życiu. To maszyna intymna, która bawi się ogniem. Jest to niezwykle ryzykowne, gdy młodzi ludzie zadają chatbotom pytania egzystencjalne: „Jaki jest sens mojego życia? Jak poradzić sobie z problemem w relacjach?” Te maszyny nigdy nie zadbają o dziecko. One są bezduszne, po prostu nie mają serca. Papież Leon XIV doskonale zna możliwości generatywnej sztucznej inteligencji, zarówno te dobre, jak i te nader niebezpieczne dla człowieka. Podczas jednej z ostatnio udzielonych audiencji podkreślił, że „wychowanie młodego człowieka do życia w środowiskach cyfrowych oraz do krytycznego podejścia do sztucznej inteligencji jest sprawą fundamentalną i nie może być oddzielone od integralnego rozwoju osób oraz wspólnot”.
Oby tegoroczny adwent pozwolił nam zauważyć albo odkryć na nowo Wielkiego Gościa, który już nadchodzi, gdyż „wschodzi Gwiazda z Jakuba a z Izraela podnosi się berło” (Lb 24,17). Obyśmy dali się pochłonąć promieniom Światłości świata i blaskom Mądrości wiekuistej, byśmy potrafili dostrzec obraz Boga także w drugim człowieku, zwłaszcza w tym bezbronnym, który żyje tuż obok nas; obraz, który wymaga ochrony a czasem głębokiej renowacji. Adwent dla Chrystusowego ucznia jest początkiem, pełnia dopiero nadchodzi, bo jak poucza nas św. Paweł: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1Kor 2,9).
wieslaw.przygoda@kul.pl



















