Jak okiełznać AI?
Niekontrolowany rozwój sztucznej inteligencji zmierza do zagłady ludzkości – ostrzega część naukowców i mediów, domagających się większego nadzoru, a nawet spowolnienia rozwoju AI. - Przyszłość sztucznej inteligencji zależy nie tylko od tego, co technologia będzie potrafiła zrobić, ale również od tego, na co my jako społeczeństwo jej pozwolimy. Rozwój AI jest tak szybki, że możemy nie nadążyć za jej nadzorowaniem - mówi dr Karolina Pięta z Katedry Socjologii Bezpieczeństwa i Kryminologii KUL.

Wiosną 2026 roku wojsko USA przygotowywało się do zbrojnego przejęcia chińskiego statku handlowego na Bliskim Wschodzie. Powodem był fałszywy raport dotyczący ładunku sporządzony przez sztuczną inteligencję. To jeden z incydentów spowodowanych przez błędną analizę przygotowaną przez AI.
Takich sytuacji może być więcej, jeśli będziemy bezgranicznie ufać AI, zwłaszcza że modele są wdrażane niemal wszędzie – w edukacji, medycynie, bezpieczeństwie – przestrzega ekspertka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, dr Karolina Pięta. - Potrzebujemy jasnych zasad określających, gdzie AI może działać autonomicznie, a gdzie konieczny jest nadzór człowieka, a także kto ponosi odpowiedzialność za wszelkie decyzje podejmowane z jej udziałem. Nie chodzi o zatrzymanie rozwoju sztucznej inteligencji, lecz o to, aby ten rozwój technologiczny nie wyprzedzał możliwości jego kontrolowania – podkreśla dr Pięta.
Wśród zagrożeń wymienia oszustwa, tworzenie fałszywych treści, manipulowanie informacją czy wspieranie cyberataków.
Problemem są również błędy systemów oraz bezgraniczne zaufanie człowieka do wygenerowanych przez sztuczną inteligencję odpowiedzi, traktowanych jako pewne, prawdziwe i poprawne bez sprawdzenia ich pochodzenia czy zgodności – mówi.
Kolejnym problemem jest rosnąca skala i szybkość działania systemów. To skutkuje tym, że treści generowane przez sztuczną inteligencję mogą być tworzone masowo i bardzo szybko, co utrudnia odróżnienie informacji prawdziwych od zmanipulowanych.
Jednym z najważniejszych wyzwań jest nie tylko ograniczenie błędów AI, ale również budowanie mechanizmów, które pozwoliłyby człowiekowi rozpoznać, kiedy nie powinien bezkrytycznie ufać decyzjom czy rekomendacjom takiego systemu – radzi ekspertka.
Im większą autonomię będziemy przyznawać sztucznej inteligencji, tym ważniejsze będą odpowiednie mechanizmy nadzoru, weryfikacji i odpowiedzialności, które będą spoczywać na człowieku.
Mamy jeszcze czas, aby rozwój AI ukierunkować na „dobre tory”, ale nie należy zakładać, że ten czas jest nieograniczony – wskazuje.
Ważne są bezpieczniki
Bezpieczeństwo systemów powinno być projektowane równolegle z rozwojem możliwości sztucznej inteligencji.
Potrzebujemy nieustannego testowania systemów przed wdrożeniem, monitorowania ich działań, odpowiedzialności człowieka i procedur pozwalających ograniczać lub zatrzymywać system, jeśli zacznie działać w sposób niepożądany – podkreśla ekspertka.
Czy grozi nam „bunt maszyn” znany z literatury science fiction?
W mojej ocenie, obecnie systemom sztucznej inteligencji nie można przypisywać ludzkich pragnień czy świadomości. Istnieje natomiast szeroko dyskutowany w nauce problem tzw. utraty kontroli. To pewnego rodzaju scenariusz, w którym bardziej zaawansowane systemy otrzymują zdolności do autonomicznego działania i jednocześnie możliwości wymykające się skutecznemu nadzorowi człowieka – mówi dr Pięta.

I nie chodzi o znany z literatury czy filmu „bunt” przeciwko człowiekowi, ale sytuację, gdy system zaczyna podejmować działania, których człowiek nie przewidział lub których nie potrafi skutecznie zatrzymać.
Obecnie jednak systemy nie posiadają możliwości, które pozwalałyby im samodzielnie przejmować kontrolę nad człowiekiem, czy też za niego decydować - uspokaja.
Twórcy systemów sztucznej inteligencji, naukowcy i inżynierowie, pracują nad wdrażaniem zabezpieczeń, które mają ograniczać niepożądane zachowania takich systemów.
Nie są to jednak bezpieczniki, które dają stuprocentową gwarancję bezpieczeństwa, ponieważ systemy mogą popełniać błędy. Dlatego istotne jest to, by stale testować wszelkie zabezpieczenia i rozwijać je wraz z rozwojem możliwości sztucznej inteligencji – podkreśla.
Rozwój sztucznej inteligencji nadal jest w dużej mierze kontrolowany przez ludzi. Możliwości technologii rozwijają się jednak tak szybko, że nie wszystkie konsekwencje tego rozwoju jesteśmy w stanie przewidzieć.
Szczególnie trudne staje się kontrolowanie systemów, które otrzymują coraz większą autonomię i dostęp do zewnętrznych narzędzi. Dlatego moim zdaniem większym problemem niż utrata kontroli już dziś jest ryzyko, że tempo rozwoju możliwości sztucznej inteligencji zacznie wyprzedzać nasze zdolności do jej monitorowania i regulowania – mówi ekspertka.
Nie dać się zmanipulować
AI pozwala tworzyć bardzo przekonujące, spersonalizowane treści, które mogą wpływać na sposób, w jaki ludzie postrzegają określone wydarzenia, osoby czy informacje. Pojawia się tu aspekt manipulacji ludźmi związany z algorytmizacją, czyli dopasowywaniem treści do odbiorcy. AI może być wykorzystywana do tworzenia deepfake'ów, a więc fałszywych materiałów, dezinformacji czy także treści wpływających na zachowania czy decyzje odbiorcy.
- Nie powinniśmy przypisywać obecnym systemom sztucznej inteligencji intencji czy świadomości manipulowania człowiekiem. System może wygenerować treść wpływającą na odbiorcę, ale nie oznacza to, że posiada własny zamiar osiągnięcia takiego efektu. Największym problemem nie jest sama zła wola sztucznej inteligencji, lecz sposób, w jaki ludzie wykorzystują jej możliwości oraz skala i skuteczność wytwarzanych treści – podkreśla ekspertka ds. sztucznej inteligencji dr Karolina Pięta.

