Aktualności / Wydarzenia

Co pszczoły robią dla nas, a co my możemy zrobić dla nich

Cieszą się uznaniem i sympatią, odgrywają ważną rolę w ekosystemie. 20 maja obchodziły swoje święto – Światowy Dzień Pszczoły. O tym, jak wspierać owady zapylające, z jakimi zagrożeniami i trudnościami się zmagają, a także co stałoby się, gdyby ich zabrakło, rozmawiamy z dr hab. Magdaleną Lubiarz, prof. KUL, z Katedry Ochrony Środowiska Przyrodniczego i Krajobrazu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Co możemy zrobić dla pszczół i owadów zapylających - nie tylko w dniu ich święta, ale w naszym zwykłym, codziennym funkcjonowaniu? - Przede wszystkim, jeśli uprawiamy rośliny, to takie, które wytwarzają kwiaty zawierające pyłek i nektar, ponieważ jest to dla pszczół źródło pożywienia. Ale ważne jest także zachowanie roślinności naturalnej i półnaturalnej - np. tak zwanych nieużytków w miastach, gdyż tworzą ją gatunki roślin istotne dla dzikich pszczół - wyjaśnia dr hab. Magdalena Lubiarz, prof. KUL, z Katedry Ochrony Środowiska Przyrodniczego i Krajobrazu Wydziału Nauk Społecznych i Technicznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. -Bywa tak, że konkretny gatunek pszczoły jest związany z wybranym zestawem gatunków roślin należących do jednego rodzaju. - Różnorodność biologiczna roślinności, szczególnie naturalnej, jest więc kluczem do zachowania różnorodności pszczół – dodaje prof. Magdalena Lubiarz.

Jaka jest zatem obecna kondycja pszczół i owadów zapylających? - Pszczoła miodna, czyli gatunek hodowany przez człowieka, jest w dobrej sytuacji, gdyż pszczelarze starają się o dobrostan tych zwierząt. Pszczoły dzikie zaś są w zróżnicowanej sytuacji, ponieważ mamy gatunki związane z siedliskami rzadziej spotykanymi w skali kraju (np. wilgotnymi łąkami), a im mniej tych siedlisk, tym mniej gatunków dzikich pszczół związanych z nimi - tłumaczy prof. Magdalena Lubiarz. - Jednak są także dzikie pszczoły, które są jeszcze dość często spotykane, także na terenach miejskich, takie jak trzmiele czy pszczolinki - dodaje.

Z jakimi trudnościami zmagają się obecnie pszczoły? Prof. Lubiarz podkreśla, że zagrożeniami dla pszczół, ale też innych owadów, jest intensyfikacja rolnictwa i tworzenie monokultur, chemizacja rolnictwa i skażenie środowiska, niszczenie roślinności ruderalnej i segetalnej, czy niszczenie środowisk ostojowych: nieużytków, miedz, czyżni, zadrzewień i zakrzewień śródpolnych.

Owady zapylające to nie tylko pszczoły miodne. W Lublinie możemy z łatwością zobaczyć także trzmiele. - To np. trzmiel ziemny czy trzmiel kamiennik, które są pszczołami społecznymi i możemy je spotkać przez większość sezonu wegetacyjnego, od wiosny do wczesnej jesieni. To duże pszczoły i łatwo je dostrzec, gdy żerują na kwiatach. Ale w Lublinie zobaczyć można także pszczoły samotnice, jak chociażby pszczolinka ruda, porobnica wiosenna, czy makatka zbójnica. Jednak niekiedy ich występowanie jest ograniczone czasowo, ponieważ są gatunki pszczół wczesnowiosenne, późnowiosenne czy letnie - wyjaśnia prof. Magdalena Lubiarz.

Pszczoły pełnią bardzo ważną rolę w ekosystemie. Co by się stało, gdyby ich zabrakło? - Brak pszczół oznaczałby, ze spośród zwierząt pełniących funkcję zapylaczy znikną te najistotniejsze, choć nie jedyne. Brak zapylania to totalna zmiana we florze, ale także trzeba pamiętać, że zapylanie wiąże się z produkcją żywności (chodzi nie o miód, ale przede wszystkim o rośliny jadalne), przemysłem farmaceutycznym i kosmetycznym. Proces zapylania (lub jego brak) istotnie wpływa na zachowanie różnorodności biologicznej i trwałość łańcuchów pokarmowych - podkreśla ekspert KUL i dodaje, że odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa.

Ollerton i in. (2011) podają, że globalnie 87,5 proc. wszystkich kwitnących gatunków roślin zapylanych jest przez zwierzęta. W strefie klimatu umiarkowanego 78 proc. i aż 94 proc. w strefie tropikalnej. Zaś UNEP (2010) wyliczył, że 100 gatunków roślin stanowi 90 proc. pożywienia na świecie, a 71 proc. tych roślin zapylają pszczołowate. - Takie dane wyraźnie pokazują, jaka jest rola zapylaczy - zaznacza prof. Magdalena Lubiarz.