Aktualności / Wydarzenia

Lubelskie akcenty wielkiego zwycięstwa

Co łączy Bitwę pod Grunwaldem z Lublinem? Otóż w Lublinie znajduje się wotum ufundowane przez Władysława Jagiełłę – jeden z najcenniejszych zabytków miasta. To XV-wieczny kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny Zwycięskiej przy ul. Gabriela Narutowicza. 

 Wygraną bitwę z Krzyżakami z 15 lipca 1410 roku król Władysław Jagiełło wykorzystał propagandowo. Przedstawiał siebie jako chrześcijańskiego władcę, który dzięki Bożej pomocy odniósł wielkie zwycięstwo. - Po bitwie pod Grunwaldem ofiarował kościołom i klasztorom wota dziękczynne. Były one podziękowaniem Bożej opatrzności za pomoc, a z drugiej, pokazywały króla jako potężnego zwycięzcęmówi prof. KUL Agnieszka Januszek-Sieradzka z Instytutu Historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Najsłynniejsze wota to dwa relikwiarze zdobyte na Krzyżakach. Jeden trafił do kościoła św. Floriana w Krakowie, a drugi do Gniezna. Niezwykle cenny gotycki krzyż otrzymała kolegiata w Sandomierzu. Niestety, nie zachowały się zdobyczne chorągwie krzyżackie wywieszone przy grobie św. Stanisława w katedrze na Wawelu. 

Ale szczególne wotum grunwaldzkie związane jest z Lublinem. To jeden z najcenniejszych zabytków miasta, czyli kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny Zwycięskiej powstały w latach 1412-1426 – mówi historyczka prof. Januszek-Sieradzka. 

Według legendy świątynię budowali jeńcy krzyżaccy spod Grunwaldu. Gotycka bryła budynku przetrwała do naszych czasów. To świadek historii Lublina, bo z chodnika wchodzi się do niego kilka stopni w dół – o tyle urósł Lublin przez 600 lat. - Kościół miał duże znaczenie ideologiczne i symboliczne, ponieważ do powstałego obok klasztoru król sprowadził bardzo specyficzny zakon - Brygidki. To zakon założony pod koniec XIV wieku przez szwedzką świętą Brygidę - dodaje prof. Januszek-Sieradzka. Święta Brygida w swoich objawieniach głosiła, że nadejdzie władca, który rozgromi Krzyżaków, czyli rycerzy którzy zamiast nawracać miłością i Ewangelią, nawracają ogniem, mieczem i przemocą, - Trudno się dziwić, że Władysław Jagiełło w tym dzielnym władcy widział siebie. W ramach wdzięczności świętej Brygidzie za tę dobrą dla króla i państwa przepowiednię sprowadził zakon do Lublinamówi historyczka.

Modły za Jagiellonów

W kościele można oglądać także cenne zabytki - XV-wieczny obraz świętej Brygidy w ołtarzu głównym, a także niezwykłe XV-wieczne freski. Najprawdopodobniej przedstawiają one triumfalny wjazd króla Władysława Jagiełły do Lublina po zwycięstwie grunwaldzkim.  

Dlaczego Władysław Jagiełło wybrał miasto nad Bystrzycą, chociaż początkowo myślał o wzniesieniu kościoła i klasztoru w miejscu bitwy? - Nie mamy bardzo racjonalnego wytłumaczenia poza tym, że lubił to miasto i dobrze mu się kojarzyło, bo to właśnie w Lublinie formalnie Władysław Jagiełło został wybrany na króla Polski wyjaśnia prof. Januszek-Sieradzka.

Brygidki zamieszkiwały klasztor do XIX wieku, potem przejęły go siostry wizytki, a od 1917 roku mieszkają w nim i pracują siostry Urszulanki.

Siostry przebywające w klasztorze ufundowanym przez króla zobowiązane są do wieczystej modlitwy za swojego fundatora.  Siostry Urszulanki kontynuują tę tradycję i do dzisiaj w murach lubelskiego klasztoru wznoszą się modlitwy za dusze członków jagiellońskiej rodziny – mówi historyczka.

Nowoczesna bitwa średniowiecznej Europy

Bitwa z 15 lipca 1410 roku w zbiorowej wyobraźni Polaków została ukształtowana przez XIX-wieczny obraz Jana Matejki z charakterystycznym, ubranym w czerwień księciem Witoldem w jego centrum. A także przez film Aleksandra Forda z 1960 roku z kultowymi scenami: przekazania dwóch nagich mieczy oraz „Bogurodzicą” odśpiewaną przez rycerstwo.

Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie został sprowadzony przez Konrada Mazowieckiego w 1226 roku, aby pomóc w walce z pogańskimi Prusami. Aż do roku 1309 nie widziano w Krzyżakach wielkiego zagrożenia. - Ale był to zakon i państwo niezwykle agresywne, nastawione na rozwój terytorialny. Szybko, bo już w XIII wieku zaczął zagrażać Polsce i Litwiemówi prof. Agnieszka Januszek-Sieradzka

Bitwa pod Grunwaldem była kulminacyjnym momentem długotrwałego konfliktu polsko-krzyżackiego. Przyjmuje się, że armia polsko-litewska z posiłkami tatarskimi i najemnikami, między innymi czeskimi, liczyła około 30-35 tys. żołnierzy. Armia krzyżacka 21-25 tys. żołnierzy. Bitwa trwała kilka godzin, a szala zwycięstwa przychylała się z jednej strony na drugą.

W jej trakcie zastosowano wiele bardzo nowoczesnych i oryginalnych rozwiązań. Jednym z nich był specyficzny sposób dowodzenia. - W przeciwieństwie do głównodowodzącego wojsk krzyżackich, czyli wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena, Władysław Jagiełło osobiście w bitwie nie uczestniczył. Król dowodził z pewnej odległości, co, jak się okazało, było fenomenalnym rozwiązaniem. Dawało mu inną perspektywę i pozwoliło, aby w odpowiednim momencie zareagować niezwykle skutecznym manewrem. – mówi historyczka.  

Było to pozorne opuszczenie pola bitwy przez Litwinów. - Przez wiele lat, głównie dzięki Janowi Długoszowi, pokutowało takie przekonanie, że Litwini uciekli z pola walki. Dzisiaj wiemy, że był to bardzo sprytny, zręczny manewr taktyczny, który dał zwycięstwo wojskom polsko-litewskim – mówi historyczka. W kluczowym momencie walecznym duchem wykazały się trzy pułki smoleńskie, złożone głównie z Rusinów pod dowództwem brata króla Władysława Jagiełły, Semena Olgierdowicza.

Polacy skutecznie wykorzystali ukształtowania terenu oraz pogodę, a nawet porę rozpoczęcia walki. - Przed bitwą przeprawa przez Wisłę wojsk polsko-litewskich dokonała się z użyciem bardzo nowoczesnego wynalazku, czyli tzw. mostu łyżwowego. Były to połączone ze sobą łodzie, na których ułożono specjalny podest, który umożliwił transport ludzi i i sprzętu - wyjaśnia prof. Januszek-Sieradzka.

W bitwie poległo około 8 tys. rycerzy zakonu, w tym Wielki Mistrz i około 6 tys. żołnierzy walczących po stronie polsko-litewskiej. - Wybitny brytyjski historyk Robert Frost uważa, że zwycięstwo pod Grunwaldem było początkiem końca Zakonu Krzyżackiego, przyczyniło się do jego kryzysu wewnętrznego dzięki czemu możliwe było jego późniejsze pokonaniemówi prof. Agnieszka Januszek-Sieradzka.