Aktualności / Wydarzenia
Armagedon i olbrzymia szansa
Dla samorządowców rok 2029 będzie swoistym Armagedonem, ale dla ludzi, dla mieszkańców miast i gmin będzie to olbrzymia szansa i napływ świeżego powietrza lokalnej demokracji – to mocna pointa najnowszej „KULminacji Słów” o dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów.
Przez Polskę, za sprawą części polityków głównych sejmowych partii, przetoczyła się ostatnio dyskusja czy nie powrócić do wielokadencyjności włodarzy gmin i miast. Padł szereg argumentów za taka zmianą i jeszcze więcej przeciw niej.
- To jest paradoks, że już dyskutujemy o zmianie prawa, kiedy nowe rozwiązanie z dwukadencyjnością jeszcze nie zafunkcjonowało. Nie chcemy nawet dać czasu, żeby zobaczyć jak się sprawdza - mówi gość „KULminacji Słów” dr hab. Dominik Tyrawa z katedry prawa administracyjnego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast została w Polsce wprowadzona w 2018 r. i od tego momentu na nowo liczymy każdemu włodarzowi dwie kadencje. Dodatkowo nowe prawo wydłużyło okres kadencji o rok i dziś okres pełnienia obowiązków włodarza gminy i miasta to 5 lat.
- Ustawodawca stwierdził, że dwie kadencje i po roku dodatkowo do każdej z nich to wystarczający czas by zrealizować swój program i zaoferować mieszkańcom zmianę, która zapowiadana była podczas wyborów – tłumaczy ekspert.
Jak wskazuje dr hab. Dominik Tyrawa, dwukadencyjność to próba walki z pewnymi lokalnymi układami, które zaczęły się tworzyć w niektórych samorządach, gdzie wybór nowego włodarza sporej grupie społecznej przestał być w ogóle potrzebny i gdzie próbowana różnymi sposobami zabetonować lokalną scenę polityczno-urzędniczą.
- Z jednej strony radni mają kontrolować wójta, burmistrza i prezydenta, a z drugiej stali się poniekąd jego pracownikami zatrudnionymi choćby w spółkach komunalnych. Przedszkola, szkoły, instytucje sportu oraz kultury i w końcu rzeczone spółki komunalne to bardzo duży zasób kadrowy, który daje pole do tworzenia swoistych układów, które stają się szerokimi układami urzędniczymi, politycznymi i biznesowymi – mówi gość „KULminacji Słów”.
W wyborach samorządowych w 2024 r. liczba samorządów, w których na urząd wójta, burmistrza, czy prezydenta startował tylko jeden kandydat urosła z 13 do 17 procent ogólnej liczby samorządów, co jak podkreśla dr hab. Dominik Tyrawa jest bardzo niepokojące i powoduje, że nasza demokracja lokalna więdnie. Ekspert wskazuje, że przed nami wcale nie stoi konieczność powrotu wielokadencyjności, ale wprowadzenia dwukadencyjności do starostwa powiatowych i samorządów wojewódzkich. A rok 2029, w którym aż 61 proc. włodarzy miast i gmin będzie musiało opuścić swój urząd z powodu upływu drugiej i ostatniej kadencji, to olbrzymia szansa dla lokalnych społeczności.





















