Aktualności / Wydarzenia
Eksperci KUL w Święto Chrztu Polski: Ponadepokowa Decyzja Mieszka I
Było to wydarzenie, które uznaje się za początek Państwa Polskiego. W tym roku obchodzimy 1060. rocznicę przyjęcia Chrztu Polski przez Mieszka I. Za symboliczną datę tego wydarzenia uznaje się Wielką Sobotę, 14 kwietnia 966 r. - Warto wspominać czas, gdy Mieszko I został ochrzczony, aby mieć świadomość, że to nie jest dzieło zakończone. Ciężka praca przed nami, aby stać się prawdziwym ludem chrześcijańskim – mówi dr hab. Marek Słoń, prof. KUL z Ośrodka Badań nad Geografią Historyczną Kościoła w Polsce.
„W celu upamiętnienia chrztu Polski, (…) zważywszy na doniosłość decyzji Mieszka I, uznawanej za początek Państwa Polskiego, ustanawia się dzień 14 kwietnia Świętem Chrztu Polski” – głosi ustawa przyjęta przez Sejm w 2019 roku.
- W sensie politycznym decyzja o przyjęciu Chrztu przez Mieszka I za pośrednictwem Czech była decyzją przemyślaną. Książę wprowadził swoje państwo do wspólnoty chrześcijańskiej Europy, co dawało mu nie tylko prestiż, ale też bezpieczeństwo, chroniąc przed ingerencją silniejszych sąsiadów. Z czasem chrześcijaństwo na tyle się wpisało w historię Polski, że trudno wyobrazić sobie dzieje Polski bez chrześcijaństwa – uważa historyk Kościoła, siostra dr Monika Kupczewska z Ośrodka Badań nad Geografią Historyczną Kościoła w Polsce KUL.
Warto jednak pamiętać, że nasza wiedza o tych wydarzeniach nie pochodzi z bezpośrednich relacji świadków. Nie zachowały się źródła opisujące sam moment chrztu Mieszka I. Opieramy się wyłącznie na przekazach pośrednich. Do najstarszych należy dokument znany jako Dagome iudex (ok. 991–992), będący regestem aktu oddania państwa pod opiekę papieża. Kronika Thietmara z Merseburga (Chronicon) z początku XI wieku jest najbliższa czasowo wydarzeniom i zawiera wzmiankę o chrzcie i pozytywną ocenę decyzji Mieszka. Kronika Galla Anonima (Cronica et gesta ducum sive principum Polonorum) akcentuje przede wszystkim religijne znaczenie tego wydarzenia. Istotnym, choć późniejszym źródłem jest również Kronika Kosmasa z Pragi (Chronica Boemorum), zawierająca informacje o Dobrawie i jej roli.
Chrzest był dopiero początkiem
- Od chrztu Mieszka I do chrystianizacji Polaków była bardzo długa droga, mówimy o setkach lat i wielu pokoleniach. Niezbędnym elementem wprowadzania chrześcijaństwa było budowanie struktur kościelnych – mówi mediewista, historyk Kościoła dr hab. Marek Słoń, prof. KUL z Ośrodka Badań nad Geografią Historyczną Kościoła w Polsce.
Pierwsza powstała jedyna na kraj diecezja misyjna w Poznaniu, później stopniowo fundowano kolejne. Historycy spierają się czy sieć parafialna na ziemiach Korony (Małopolska, Wielkopolska i Śląsk) powstała do XII czy dopiero po XIII wieku. Na pewno okrzepła do XVI wieku. Najpóźniej na Mazowszu, szczególnie przy granicy z Litwą.
Bez rozwoju struktur kościelnych mieszkańcy ziem polskich, nie mieli szans na rozpoczęcie praktyk religijnych z niedzielną Mszą Świętą na czele. A już w XI-XII wieku rozpoczęło się masowe chrzczenie naszych rodaków. - W znakomitej większości byli to ludzie niepiśmienni. Uczestnicząc we Mszy św. rozumieli tylko wygłaszane w języku polskim kazanie i ogłoszenia – wskazuje mediewista prof. Słoń.
W Polsce porządek chrystianizacji szerokich mas odbiegał od starożytnego modelu katechumenatu: chrzest nie był poprzedzony wieloletnią formacją, lecz udzielany po zaledwie kilkudniowej katechezie, a właściwe pogłębione nauczanie wiary następowało w okresie pochrzcielnym. - Sama chrystianizacja społeczeństwa była procesem następującym dopiero po przyjęciu chrztu, który początkowo miał charakter szybki i obejmował przede wszystkim elity. Ewangelizacja przedchrzcielna dotyczyła więc głównie warstw wyższych, utrzymujących kontakty międzynarodowe – podkreśla s. Monika Kupczewska.
Zmiany mentalne w perspektywie państwa i jego mieszkańców były procesem powolnym. – Dla wielu ludzi nowa religia oznaczała nie tylko zmianę wierzeń, ale także zerwanie z dotychczasowym sposobem postępowania, tradycjami czy sposobem rozumienia świata – przypomina s. Kupczewska. Weźmy choćby kwestię nadawania imion przez misjonarzy. Z przekazów historycznych wiemy, że ludzie na co dzień używali dawnych swoich pogańskich imion, a nie imion nadanych w dniu chrztu – pochodzących od świętych.
Kościoły, szkoły i szpitale
Decyzja księcia Mieszka I niczego dla jego poddanych nie zmieniła, bo niemal wszyscy nadal byli poganami i o wierze chrześcijańskiej nie słyszeli. Proces chrystianizacji był długi, a chrześcijaństwo było stopniowo przyswajane, często w konflikcie z dotychczasową, pogańską codziennością.
Wyraźnym przejawem napięć była tzw. reakcja pogańska po śmierci Mieszka II, kiedy dochodziło do niszczenia kościołów i powrotu do dawnych wierzeń.
Pierwszy urodzony jako chrześcijanin władca Polski, Bolesław Chrobry, wprowadzał nową religię w sposób, który dziś nazwalibyśmy daleki od chrześcijaństwa. Wedle przekazu kronikarza, biskupa Thietmara z Merseburga, nieprzestrzeganie postu karane było wybiciem zębów, a cudzołóstwo odcięciem genitaliów. - Religia została narzucona siłą pogańskiemu ludowi przez chrześcijańskiego władcę. W latach 30-tych XI w. nastąpiła silna reakcja pogańska: gdy załamał się aparat przymusu państwowego, ludzie wystąpili przeciwko Kościołowi. Burzone były świątynie, a księża zabijani. Opór wobec nowej wiary był nie tylko w Polsce, bo w Prusach zamordowany został św. Wojciech nawracający pogan – mówi prof. Marek Słoń.
W kolejnych stuleciach chrześcijaństwo stopniowo integrowało się z pobożnością ludową. – To wielka zasługa zakonów – najpierw benedyktynów, cystersów, a później także zakonów żebraczych, takich jak dominikanie i franciszkanie. To oni docierali do wsi oraz miast i małych miasteczek, stopniowo przemieniając religijność ludową, byli blisko ludzi, czego nawiązaniem może być literacka postać ks. Robaka z „Pana Tadeusza” – wskazuje s. Kupczewska. Świadectwem pogłębiającej się wiary są m.in. losy Pięciu Braci Męczenników, którzy już na początku XI wieku pokazują, że chrześcijaństwo zaczęło być przeżywane jako autentyczna, osobista wiara.
Chrzest wprowadził społeczeństwo w zupełnie nowy sposób rozumienia człowieka i świata, oparty na idei jednego Boga oraz chrześcijańskiej moralności. Mieszko I mógł dostrzegać tę różnicę, konfrontując stan swojego rodzącego się państwa ze stanem plemion czy sąsiednich organizmów politycznych. Wejście w krąg kultury chrześcijańskiej zapoczątkowało głęboką przemianę i reformę, skutkującą m.in. stopniowym rozwojem oświaty i nauki.
Tam, gdzie pojawiało się chrześcijaństwo, powstawały nie tylko kościoły, lecz także pierwsze szkoły oraz infirmerie – znane z reguł zakonnych (zwłaszcza benedyktyńskich) instytucje opiekuńcze, określane w źródłach jako szpitale. Nie były one placówkami medycznymi w dzisiejszym znaczeniu, lecz miejscami, w których pomoc i schronienie znajdowali najbardziej potrzebujący – chorzy, ubodzy, starcy, trędowaci, a także porzucone i osierocone dzieci. - W późniejszym okresie, zwłaszcza od XIII–XIV wieku, przy niektórych z nich zaczęły pojawiać się rozwiązania umożliwiające anonimowe pozostawienie niemowląt (tzw. koła podrzutków, uznawane za pierwowzór współczesnych „okien życia”), związane m.in. z działalnością Zakon Ducha Świętego – przypomina s. Kupczewska.
Nawiązując do słów Leona I Wielkiego, który w swoich kazaniach bożonarodzeniowych wzywał: „Poznaj, chrześcijaninie, godność swoją”, można przypuszczać – jak zauważa s. Kupczewska – że odkrycie tej nowej wizji człowieka mogło fascynować również Mieszka I, mimo wyzwań towarzyszących procesowi chrystianizacji. W pewnym sensie podobne napięcie między tradycją a rzeczywistym przeżywaniem wiary dostrzegalne jest także we współczesnym społeczeństwie. Rodzi się więc pytanie, które – jak mówi s. Kupczewska – pozostaje aktualne również dziś: czy wiara jest jedynie dziedzictwem historii, czy też świadomym wyborem człowieka?
Prof. Marek Słoń dodaje: - Na przyjęcie chrztu Polski trzeba patrzeć z perspektywy tej części kontynentu: to był proces, w którym musieliśmy i wzięliśmy aktywny udział, ale sama Polska nie miała alternatywy, nie mogła pozostać pogańską wyspą w chrześcijańskiej Europie.





















