Aktualności / Wydarzenia

Przesilenie wiosenne: Dajmy sobie czas na zmiany

Jesteśmy zmęczeni po zimie, ale odczuwamy presję, by od razu ruszyć dziarskim krokiem ku wiosennym wyzwaniom. Brak nam jednak na to sił, a czasem nawet chęci. Dlaczego? O tym, czy przesilenie wiosenne to mit czy fakt, i jak zmiana pory roku wpływa na nasze funkcjonowanie – rozmawiamy z ekspertem dr Katarzyną Hać z Instytutu Nauk o Zdrowiu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Wraz z nadejściem wiosny wielu z nas liczy na nagły przypływ energii, jednak rzeczywistość często bywa inna. Bywa, że jesteśmy znużeni i senni, borykamy się z wahaniami nastrojów, osłabioną koncentracją, bólami głowy czy problemami skórnymi.

Potrzeba czasu, by odzyskać równowagę

Choć w literaturze medycznej termin „przesilenie wiosenne” nie figuruje jako jednostka chorobowa, zjawisko to jest czymś więcej niż tylko potocznym określeniem. - Badania z zakresu chronobiologii potwierdzają, że przełom zimy i wiosny to dla naszego organizmu intensywny okres adaptacji do zmieniających się warunków środowiskowych, takich jak długość dnia, temperatura, czy poziom naszej aktywności fizycznej – wyjaśnia dr Katarzyna Hać z Instytutu Nauk o Zdrowiu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i dodaje, że funkcjonujemy zgodnie z rytmem okołodobowym, czyli biologicznym zegarem, który reguluje m.in. sen, poziom energii czy wydzielanie hormonów.

- Kiedy dni stają się dłuższe, a ilość światła słonecznego wzrasta, organizm musi dostosować się do nowego rytmu. W praktyce może to oznaczać, że przez pierwszych kilka tygodni wiosny niektórzy odczuwają większe zmęczenie, senność czy trudności z koncentracją. Mimo cieplejszej pogody i większej ilości słońca, czujemy się chwilowo bardziej ospali, mamy trudności z porannym wstawaniem, albo szybciej męczymy się w pracy czy podczas nauki. Jest to naturalny proces adaptacyjny naszego organizmu – podkreśla ekspert KUL.

Dlaczego jedni są bardziej, a inni mniej zmęczeni

Różnice w odczuwaniu przesilenia wynikają przede wszystkim z ogólnej kondycji organizmu oraz trybu życia prowadzonego zimą. Kluczowy jest tu poziom witamy D w organizmie – jej niedobór wpływa na samopoczucie oraz kondycję psychiczną. - Jeśli ktoś zimą unikał aktywności, nie suplementował witaminy D i miał ograniczony kontakt ze światłem słonecznym, będzie silniej odczuwał przesilenie wiosenne. Dla organizmu, który był „uśpiony” przez kilka miesięcy, nagłe nadejście wiosny staje się swego rodzaju szokiem – tłumaczy dr Hać.

Zmiany hormonalne

- Światło słoneczne odgrywa bardzo ważną rolę w regulacji układu hormonalnego – mówi dr Katarzyna Hać. - Wraz ze wzrostem ilości światła dziennego, zmniejsza się wydzielanie melatoniny, czyli hormonu odpowiedzialnego za regulację snu. Jednocześnie zwiększa się produkcja serotoniny, czyli neuroprzekaźnika, który wpływa na nastrój, poziom energii i motywację do działania – dodaje.

Badania pokazują, że poziom serotoniny w mózgu jest wyższy w miesiącach wiosennych i letnich niż zimą. - Dlatego wiele osób zauważa, że wraz z pojawieniem się słonecznych dni, poprawia się ich nastrój, łatwiej jest im podejmować aktywność i mają więcej chęci do działania – wyjaśnia ekspert KUL i dodaje, że gdy tylko rozbudzimy się po zimie, zaczniemy lepiej funkcjonować. Na to trzeba jednak czasu.

Biologia „wiosennego zakochania”

Czy na wiosnę łatwiej się zakochać? - Choć brzmi to nieco romantycznie, to w tym stwierdzeniu można znaleźć pewne biologiczne podstawy. Wiosną obserwujemy zmiany w organizmie w poziomie neuroprzekaźników i hormonów, takich jak dopamina i oksytocyna. Są one związane z odczuwaniem przyjemności, motywacją oraz budowaniem relacji. Wiosenna aura – więcej słońca, przestrzeni, ciepła – naturalnie sprzyja wzrostowi tych hormonów, a co za tym idzie poprawie nastroju i zwiększeniu chęci na nawiązywanie kontaktów międzyludzkich – wyjaśnia dr Hać.

Zadbajmy o siebie i swoich bliskich

Specjaliści podkreślają, że wczesną wiosną suplementacja witaminy D jest nadal bardzo ważna. - Warto też pamiętać o ekspozycji na światło słoneczne, które naturalnie stymuluje jej syntezę w organizmie – podkreśla dr Hać. - Jeśli chodzi o inne witaminy, to bez zdrowego stylu życia i odżywiania się, bez ruchu, sama suplementacja nie przyniesie rezultatów. Jeśli ktoś odczuwa, że dodatkowe wsparcie witaminowe poprawia jego funkcjonowanie, to może z niego korzystać, ale nie zastąpi to zdrowych nawyków – zaznacza ekspert KUL.

Kiedy zmęczenie i złe samopoczucie nie mijają

Choć z reguły wiosenne gorsze samopoczucie i zmęczenie to naturalny proces adaptacyjny, który mija wraz z pełnym dostrojeniem się organizmu do wiosennego rytmu, bywa że tak wyczekane zmiany nie następują. Kiedy więc stają się „czerwoną flagą” i powinny skierować nas do gabinetu lekarskiego?

- Niepokojącym sygnałem jest stan, w którym nie mamy chęci do życia, do wyjścia na zewnątrz. Brak nam wewnętrznej radości, nadziei na zmiany na lepsze. Kiedy czujemy, że tkwimy w miejscu, czy to przez toksyczne środowisko, czy obciążającą pracę. Zaczynamy się izolować, brakuje nam energii na zabawę z dziećmi, wyjście z psem czy spotkanie z przyjaciółmi. Zamykamy się w domu i szukamy odpowiedzi w mediach społecznościowych, co często tylko pogarsza nasz stan, gdy patrzymy na „idealne” życie innych. W takiej sytuacji warto skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże nam obrać właściwy kierunek i w razie potrzeby skieruje do psychiatry – zaznacza dr Hać.

Nieprzemijające fizyczne wyczerpanie to zaś sygnał, że warto wybrać się na badania. - Lekarz pierwszego kontaktu (POZ) podczas wywiadu zada kilka podstawowych pytań, które pomogą rozpoznać źródło problemu. Może też zlecić podstawowe badania, w tym oznaczenie poziomu witaminy D. Dzięki wynikom badań lekarz będzie mógł ocenić, czy nasze złe samopoczucie wynika z problemów zdrowotnych – wyjaśnia dr Hać.

Ruszajmy się po zdrowie

Wiosenne, coraz dłuższe dni, sprzyjają aktywności fizycznej, spotkaniom towarzyskim, dzieleniem się radością życia. - To wszystko wpływa pozytywnie na nasz układ hormonalny, metabolizm, samopoczucie – podkreśla ekspert KUL. - Gdy jesteśmy aktywni, zmienia się nasze ciało, ale też dużo lepiej funkcjonuje nasza głowa. Zachęcam więc do takiego spędzania czasu.