Nauka / Zespół Ekspertów KUL / Eksperci / Henryk DUDA
Ile główeczek ma Jezus malusieńki?
Kolędy są integralną częścią polskiego życia religijnego. Częścią tak ważną, że śpiewają je także eks-wierzący, tj. ludzie, którzy w ostatnich latach porzucili wiarę i odeszli od Kościoła. Gdy prowadzę dla studentów filologii polskiej KUL zajęcia z gramatyki historycznej języka polskiego, pod koniec Adwentu zawsze poświęcam jedne zajęcia językowi kolęd i pastorałek, przeważnie dawnemu słownictwu, rzadziej archaicznym cechom gramatycznym. Teksty religijne są – o czym językoznawcy dobrze wiedzą – skarbnicą materiału językowego do dziejów polszczyzny.
Niestety, codzienne modlitwy, litanie, katechizmowe formuły i pieśni często powtarzamy bezmyślnie, mechanicznie. O powszechności takiej praktyki świadczy m.in. zwrot klepać pacierze, tj. «mechanicznie odtwarzać z pamięci». Czy klepanie pacierzy możemy nazywać modlitwą? Jeszcze rzadziej zwracamy uwagę na język naszych modlitw i pieśni. Nieraz więc dziwią się moi studenci, gdy prowokacyjnie pytam, „ile główeczek ma Jezus malusieńki”, o którym śpiewamy w kolędzie pt. „Jezus malusieńki”:
Nie ma kolebeczki, ani poduszeczki,
We żłobie Mu położyła siana pod główeczki.
Rozwiązanie tej nietrywialnej nawet dla językoznawców zagadki zaproponowała dr Irena Kulik z Krasnegostawu. Zdaniem dr Kulik forma główeczki mogła powstać na pograniczu polsko-ukraińskim jako rezultat ukraińskiego ikawizmu, tj. przejścia e w i. Końcówka -ę w bierniku w naturalnej wymowie polskiej uległa odnosowieniu, tj. forma główeczkę zmieniła się w formę główeczke, a następnie końcowe e przeszło w i. Szczegóły oraz alternatywne hipotezy można znaleźć tu: http://nestor-krasnystaw.eu/numery/nestor_38.pdf. U podstaw tego rozumowania leży przekonanie, że w przeszłości tekst kolędy musiał być spójny, musiał mieć sens. Albo więc został mechanicznie zepsuty, co się czasem zdarza, zwłaszcza gdy tekst przekazywany jest z ust do ust, albo niecodzienne formy językowe są przeżytkami dawnego języka (archaizmami) lub rezultatem kontaktów polszczyzny z innymi językami.
Śpiewajmy więc tę kolędę bez obaw, gdyż jej tekst nie głosi nic niedorzecznego, a sam w sobie jest świadectwem ewolucji polszczyzny w kontakcie ze wschodnią Słowiańszczyzną.
henryk.duda@kul.pl




















