Nauka / Zespół Ekspertów KUL / Eksperci / Henryk DUDA
Polak roku
9 stycznia br. TVP Wilno poinformowała o wynikach plebiscytu „Polak Roku 2025”, który organizuje „Kurier Wileński”. Redakcja opatrzyła informację tytułem:
Renata Brasel Polakiem Roku 2025
Gdy piszę te słowa, zerkam na ekran telewizyjny – trwa właśnie transmisja z „Gali Mistrzów Sportu”. Jak czytam na internetowej stronie TVP1,
Te przykłady bardzo wyrazicie pokazują problem, przed jakim stają dziś wszyscy, którzy starają się przywrócić równowagę płci w języku polskim. Zresztą, nie tylko w polskim, bo – o czym językoznawcy wiedzą od dawna – nierówności w tym zakresie występują w wielu językach świata, posiadających rodzaj gramatyczny.
Zjawisko to nazywa się w lingwistyce gatunkowością albo generycznością rzeczowników męskich. Chodzi o to, że
rzeczowniki męskoosobowe pełnią podwójną funkcję: z jednej strony odnoszą się do mężczyzn, z drugiej zaś mają znaczenie ogólniejsze, obejmując zarówno kobiety, jak i mężczyzn […]. Rzeczowniki żeńskie nie posiadają takiej dwuznaczności, gdyż stanowią one nazwy wyłącznie kobiet (M. Karwatowska, J. Szpyra-Kozłowska, Lingwistyka płci, Lublin 2005, s. 19).
Przykładowo, w języku angielskim rzeczownik man to «mężczyzna» (np. w tytule znanego opowiadania Ernesta Hemingwaya The Old Man and the Sea, czyli Stary człowiek i morze, tj. Stary mężczyzna i…) oraz «człowiek» (np. San Diego Museum of Man, czyli Muzeum (Historii) Człowieka w San Diego). Podobnie z polskim rzeczownikiem człowiek. W zdaniu Stary człowiek przewrócił się na chodniku. niewątpliwie mowa o mężczyźnie. Wyrażenie historia człowieka w tytułach wielu książek i artykułów naukowych nie znaczy historia mężczyzny / mężczyzn, lecz historia ludzkości. W lingwistyce płci (w lingwistyce dżenderowej) patrzy się na to zjawisko jako na źródło językowej niewidzialności kobiet. Stąd idea, by w prawie zapisać obowiązek m.in. takiego formułowania ogłoszeń o pracę, by były one neutralne płciowo.
Ludzie dzielą się na jednostki różnych płci. W języku wyraża się to m.in. opozycją maskulatywa (np. pośrednik, rowerzysta, śpiewak) – feminatywa (pośredniczka, rowerzystka, śpiewaczka). Lecz w wileńskim plebiscycie nie chodzi o wybór Polaka-mężczyzny, lecz o Polaka w ogóle, osobę, która (auto)identyfikuje się jako część polskiej wspólnoty narodowej. Nie chodzi więc ani o Polaka, ani o Polkę.
I tu języki posiadają bardzo istotną lukę systemową. Większość z nich nie ma osobnej kategorii gramatycznej, która mogłaby zastąpić rzeczowniki męskie w funkcji generycznej – brakuje nam płciowo (dżenderowo) neutralnych nazw narodowości, nazw zawodów, nazw stanowisk etc. Mamy Polaka «Polaka płci męskiej» i Polkę «Polaka płci żeńskiej», lecz nie mamy osobnej nazwy o znaczeniu «osoba narodowości polskiej (niezależnie od płci)»; mamy mistrza i mistrzynię w jakiejś dziedzinie, lecz nie mamy rzeczownika o znaczeniu «osoba uprawiająca sport (niezależnie od płci)»; mamy nauczyciela i nauczycielkę, lecz nie mamy osoby nauczycielskiej, tj. takiej jednostki leksykalnej, która znaczy «osoba, która uprawia zawód nauczycielski». By nie komplikować obrazu, pomijam tu sytuację, w której brak symetrii typu górnik – górniczka, bo to nieco inne zagadnienie.
Język reaguje na zmiany w życiu społecznym. Jego ewolucja jest jednak bardzo powolna. Nie tak prędka, jak zmiany społeczne czy legislacyjne. Zapewne i w tym wypadku jakoś sobie poradzi. Bycie językoznawcą może być czasem schizofreniczne. Z jednej strony językoznawca-badacz przygląda się zmianom języka, próbuje je opisać i wyjaśnić. Z drugiej zaś, jako członek danej wspólnoty językowej i/lub narodowej czuje na sobie presję, by zmiany te oceniać, a często też, by uprawiać politykę językową. To tak zwana społeczna funkcja nauki. Językoznawca‑badacz może poczekać na zmiany w języku. Czy może sobie na to pozwolić językoznawca‑użytkownik języka?
henryk.duda@kul.pl




















