Prof. Richard Swinburne
Doktor Honoris Causa KUL

 

 

Moja teologia naturalna

 

 

Jestem zaszczycony wyróżnieniem, jakie dzisiaj od Państwa otrzymałem. Katolicki Uniwersytet Lubelski był bastionem niepoprawnych politycznie chrześcijańskich poglądów w trudnych czasach rządów komunistycznych. Jako osoba stająca w obronie chrześcijańskich poglądów, delikatnie mówiąc, niepopularnych w kręgach akademickich, jestem niezwykle dumny z tego, że zaliczam się do grona doktorów tej uczelni.

 

Chociaż w ciągu mojego długiego życia miałem to szczęście, że mogłem analizować wiele ważnych problemów filozoficznych i pisać o nich, moja praca akademicka koncentrowała się na badaniu znaczenia i uzasadnienia istotnych doktryn chrześcijańskich oraz ocenie, czy istnieją godne zaufania argumenty na rzecz istnienia Boga oparte na widocznych cechach ogólnych otaczającego nas świata, czyli czy istnieje godna zaufania teologia naturalna. Dla ludzi żyjących w dwudziestym pierwszym wieku paradygmatem wiedzy jest fizyka. Stąd też, według mnie, istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, aby rozumowania od świata do Boga brzmiały wiarygodnie dla współczesnego człowieka, chyba że spełniają one te same kryteria indukcyjne, co stosowane w naukach fizykalnych, a także w historii i pracy detektywistycznej, tj. argumentowania od obserwowalnych zjawisk do hipotezy, która jest ich najlepszym wyjaśnieniem. Mając nadzieję, że zainteresuję tych z Państwa, którzy nie są szczegółowo zaznajomieni z moją pracą, w kolejnych piętnastu minutach wytłumaczę, jak wyglądały moje próby wykazania, że teizm, czyli hipoteza zakładająca istnienie Boga, w istocie spełnia takie kryteria.

 

Istnieją dwa rodzaje hipotez wyjaśniających: osobowe i bezosobowe. Hipoteza osobowa wyjaśnia zjawisko w kategoriach wytworzenia go przez osobę posiadającą pewne zdolności (pozwalające jej powodować skutki) i przekonania (dotyczące sposobu oddziaływania na otoczenie) oraz określony cel (jakim jest wywołanie konkretnego skutku, jako celu samego w sobie lub jako kroku w kierunku wywołania dalszego skutku). Ja (osoba) wywołuję ruch mojej dłoni, posiadając moc sprawczą (jaką jest poruszanie moimi kończynami), przekonanie (że ruch dłoni pozwoli zwrócić na mnie uwagę) oraz cel (przyciągnięcie uwagi). Wyjaśnianie bezosobowe, jakie stosowane jest w naukach fizykalnych, wyjaśnia zjawiska w kategoriach wywołania ich przez początkowy stan rzeczy oraz działanie nań praw natury. Obecny układ planet jest więc wyjaśniany w oparciu o ich wcześniejsze położenie względem Słońca oraz działanie praw sformułowanych przez Newtona. Zakładam, że postulowana hipoteza (czy to osobowa, czy bezosobowa) jest prawdopodobnie prawdziwa, o ile spełnia trzy podstawowe kryteria. Po pierwsze, konieczne jest zaobserwowanie wielu zjawisk, co do których możemy z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że występowałyby, gdyby hipoteza była prawdziwa oraz braku zjawisk, które, co jest całkiem prawdopodobnie, wówczas nie występowałyby. Po drugie, występowanie wspomnianych zjawisk przy normalnym biegu rzeczy musi być znacznie mniej prawdopodobne w przypadku, kiedy hipoteza jest fałszywa. Po trzecie, hipoteza musi być prosta, tzn. musi postulować istnienie i oddziaływanie niewielkiej liczby przedmiotów oraz niewielu ich rodzajów posiadających proste właściwości podlegające prostym zasadom matematycznym. Zawsze można postulować istnienie wielu nowych przedmiotów o skomplikowanych właściwościach, aby wyjaśnić dowolne zjawisko. Nasza hipoteza będzie jednak poparta przedstawionym przez nas świadectwem, wyłącznie jeśli jest to hipoteza prosta, która pozwala oczekiwać występowania szeregu zjawisk tworzących to świadectwo.

Przyjrzyjmy się teraz działaniu powyższych kryteriów na przykładzie wyjaśnienia osobowego. Załóżmy, że miało miejsce włamanie, podczas którego ukradziono z sejfu pieniądze. Detektyw zebrał następujące świadectwa: na sejfie znajdują się odciski palców Johna, ktoś widział Johna w pobliżu miejsca przestępstwa w czasie, gdy zostało ono popełnione, a w domu Johna znajdują się pieniądze odpowiadające brakującej kwocie. Wyjaśniając włamanie, detektyw wysuwa zatem hipotezę, że to John obrabował sejf. Gdyby John faktycznie obrabował sejf, istniałoby umiarkowane prawdopodobieństwo, że jego odciski znajdą się na sejfie, że ktoś zauważy go w pobliżu miejsca przestępstwa w czasie, gdy zostało popełnione, oraz że w jego domu znajdować się będzie kwota w wysokości równej ukradzionym pieniądzom. Wystąpienie tych zjawisk jest o wiele mniej prawdopodobne, jeśli John nie obrabował sejfu. w związku z tym stanowią one pozytywne świadectwo, świadectwo przemawiające na rzecz hipotezy.

 

Należy jednak pamiętać, że aby hipoteza była uprawdopodobniona przez świadectwo, musi być prosta. Przeanalizujmy więc następującą hipotezę jako wyjaśnienie pozytywnych danych zgromadzonych przez detektywa: pieniądze ukradł Dawid; w tajemnicy przed Dawidem, George ubrał się tak, że przypominał Johna i przebywał w pobliżu miejsca popełnienia przestępstwa; Tony umieścił na sejfie odciski Johna dla zabawy; a Stephen — znowu w tajemnicy przed pozostałymi — ukrył pieniądze ukradzione podczas innego włamania (zupełnie przypadkowo w tej samej kwocie) w domu Johna. Gdyby ta skomplikowana hipoteza była prawdziwa, oczekiwalibyśmy występowania wszystkich pozytywnych świadectw, które przed chwilą opisałem, podczas gdy ich odnalezienie jest nieporównywalnie mniej prawdopodobne. Występowanie tych świadectw nie czyni jednak skomplikowanej hipotezy prawdopodobną, chociaż czyni taką początkową hipotezę postawioną przez detektywa, że to John obrabował sejf — jest tak, ponieważ hipoteza ta jest prosta. Początkowa hipoteza zakłada, że jedna osoba (John) zrobiła jedną rzecz (obrabowała sejf), w związku z czym poszczególne części świadectwa układają się w jedną całość. Natomiast konkurencyjna hipoteza, o której mówiłem w drugiej kolejności, zakłada istnienie wielu przedmiotów (wielu osób) robiących różne niezwiązane ze sobą rzeczy.

 

Te same kryteria mają zastosowanie przy ocenie hipotez naukowych postulujących różne prawa oraz różne warunki początkowe jako wyjaśnienia zjawisk. Prawdopodobieństwo hipotezy naukowej jest warunkowane prawdopodobieństwem występowania wielu zaobserwowanych zjawisk, których występowanie byłoby w przeciwnym wypadku bardzo mało prawdopodobne. Skończony zbiór zjawisk pozwala jednak sformułować nieskończoną liczbę różnych hipotez, które mogłyby czynić występowanie tychże zjawisk równie prawdopodobnym, a jednocześnie zakładać istnienie różnych bytów i tworzyć różne wizje przyszłości. Na przykład, zamiast prawa Newtona mówiącego, że każdy przedmiot we wszechświecie przyciąga każdy inny przedmiot z siłą, która jest wprost proporcjonalna do iloczynu ich mas i odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości między ich środkami, moglibyśmy mieć prawo, że przyciąganie takie oddziałuje tylko do pewnej odległości pomiędzy galaktykami (którą osiągną jutro), po przekroczeniu której odpychają się nawzajem. Bez kryterium prostoty nauka mogłaby jedynie podsumować poczynione obserwacje — nie byłoby racji, aby dokonywać przejścia od obserwacji do hipotezy Newtona a nie do jakiejś innej, konkurencyjnej hipotezy.

 

Zastosujmy teraz to wszystko do teizmu. Zjawiska, z których możemy argumentować na rzecz teizmu są najbardziej ogólnymi cechami wszechświata — faktami, że wszystkie przedmioty fizyczne zachowują się zgodnie z tymi samymi, stosunkowo prostymi prawami fizyki oraz że według tych praw — przyjmując założenia teorii Wielkiego Wybuchu — w określonym czasie we wszechświecie mógł wyewoluować ludzki organizm, a także że ludzie to istoty świadome. Hipoteza teistyczna jest wyjaśnieniem osobowym, które wyjaśniając powyższe zjawiska odwołuje się do działań wiecznej osoby o nieograniczonej mocy (wszechmocnej), prawdziwych przekonaniach o tym, co jest dobre, a co złe oraz w pełni dobrych zamiarach (celach). Jej wszechmoc pociąga za sobą dwie pozostałe własności. Aby być prawdziwie wszechmocną, musi ona znać istotę każdego działania, które jest dla niej logicznie możliwe do zrealizowania. W związku z tym będzie posiadała wiedzę, które czyny są dobre a które złe. Jako istota wszechmocna nie podlega ona żadnym irracjonalnym wpływom, dlatego zawsze podejmuje najlepsze działania w dowolnych okolicznościach, a jeśli jedyne najlepsze działanie jest niedostępne, realizuje ona jakieś dobre działanie. Jest to więc istota doskonale dobra, tj. taka, której celem jest szerzenie dobra. My, ludzie, jesteśmy bardzo dobrzy dzięki posiadaniu w sobie dobra, którego sam Bóg nie ma, a mianowicie zdolności wyboru pomiędzy dobrem a złem, czyli wyboru działań przynoszących pożytek lub szkodę nam samym, innym ludziom i światu a tym samym wyboru poprzez nasze działania, czy kształtować nasz charakter ku dobru, czy ku złu. Dla Boga, który czyni jedynie dobro, ogromnym dobrem jest istnienie innych istot, które mogą decydować o czynieniu bądź nieczynieniu dobra. Tylko wtedy jednak możemy wybrać, jakie skutki chcemy osiągnąć, gdy świat rządzi się stosunkowo prostymi i zrozumiałymi prawami, bowiem tylko w takiej sytuacji możemy poznać skutki naszych działań. Prawa muszą być takie, że powodują powstanie ludzkiego organizmu lub pozwalają na to, natomiast żeby dokonywać wyborów, musimy być istotami świadomymi. Występowanie tych bardzo ogólnych zjawisk można zakładać z umiarkowanym prawdopodobieństwem, przyjmując istnienie Boga.

 

Jeżeli natomiast Bóg nie istnieje, występowanie tych zjawisk jest wysoce nieprawdopodobne. Wysoce nieprawdopodobne jest założenie, że każda z nieskończenie wielu cząstek materii-energii, z której pierwotnie zbudowany został wszechświat (lub wieloświat, jeśli takowy istnieje), pojawiła się przypadkowo i zachowuje się względem innych w dokładnie ten sam sposób określony w "prawach natury", mówiących na przykład, że każda cząstka ma przyciągać inne z siłą, która jest wprost proporcjonalna do iloczynu ich mas i odwrotnie proporcjonalna do kwadratu ich odległości. Byłoby to wysoce nieprawdopodobne, zarówno przy ujęciu zakładającym powstanie wszechświata na skutek Wielkiego Wybuchu, jak też jego odwieczne istnienie. A nawet gdyby taki niesamowity przypadek miał miejsce, wysoce nieprawdopodobne byłoby, aby takie cząstki elementarne w warunkach brzegowych wszechświata (lub wieloświata, jeśli takowy istnieje) dały początek ludzkiemu organizmowi. I nawet jeżeli i to jakimś cudem miało miejsce, to — biorąc pod uwagę wiarygodne prawa naukowe — mogłyby one równie dobrze powołać do życia zombie. Świadomość jest całkowicie nieprawdopodobna, jeśli nie przyjmiemy istnienia stwórcy, który najpierw obdarzył nią naczelne, a w następnej kolejności nas — ludzi. Teizm to w istocie bardzo prosta hipoteza. Postuluje ona istnienie tylko jednego bytu — Boga, który posiada zero ograniczeń pod względem mocy i długości życia. Zero to bardzo prosta liczba — o wiele prostsza niż choćby 52 czy 212. A mimo to wszystkie boskie przymioty wywodzą się z jego wiecznej wszechmocy.

 

Na zakończenie pragnę podkreślić, że teizm spełnia wszystkie trzy z wymienionych przeze mnie kryteriów dobrej hipotezy wyjaśniającej — uprawdopodobnia istnienie ogólnych cech świata, jaki znamy, których występowanie w innym wypadku byłoby niezwykle nieprawdopodobne oraz jest bardzo prosty. Dlatego jest prawdopodobnie prawdziwy. Każdy z etapów mojej argumentacji był już oczywiście kwestionowany, ale nie mogę teraz szczegółowo dyskutować tych kontrowersji. Niemniej jednak przypuszczam, że wielu z Państwa tutaj obecnych podziela moje przekonanie, iż tylko teologia naturalna, która stosuje kryteria używane we współczesnej nauce, ma szanse przekonać współczesnego człowieka. Starałem się Państwu pokazać, na czym polega taka teologia naturalna.

Autor: Andrzej Zykubek
Ostatnia aktualizacja: 01.02.2016, godz. 18:51 - Andrzej Zykubek