Dzisiejsza Liturgia Słowa na progu Wielkiego Postu, budzi nas ze snu, w który często zapadamy w naszym ludzkim świecie, zagrzewa do duchowej walki – podkreślał rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II ks. prof. Mirosław Kalinowski w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. transmitowanej przez TVP Polonia z kościoła akademickiego KUL. 

 

Rektor KUL zaznaczył, że pierwsza niedziela Wielkiego Postu jest programowa i „zawiera w sobie, jak w pigułce, przepis na to, jak dobrze przeżyć czas przed nami, jak przeżyć Wielki Post tak, aby stał się czasem pokuty i przemiany”. 

 

Nawiązując do czytań z niedzielnej Liturgii Słowa ks. prof. Kalinowski zaznaczył, że uświadamiają one, że „świat i nasze życie są polem bitwy, na którym toczy się nasze życie i wieczność, życie i przyszłość powierzonych nam bliskich, rodzin, młodych, przyszłych pokoleń, naszej wspólnoty i narodu”. „Noe i jego synowie na własne oczy oglądali destrukcyjną siłę ludzkiego grzechu, który sprowadził na ich świat potop. Widzieli swój świat, domy i bliskich, którzy zapadali się w otchłań, z której już nie powrócili. Taka jest cena zamykania swoich oczu na duchową walkę, która, chcemy tego czy nie, toczy się dokoła nas” – powiedział. 

 

 

Wskazał też trzy punkty, które pomogą dobrze przeżyć Wielki Post: nielekceważenie zła, skupienie się na Bożej obecności oraz powrót do sakramentów, które są źródłem siły chrześcijanina.

 

„Wielki Post, jaki dziś rozpoczynamy, to kolejna szansa na przemianę naszego życia, na powrót do jego źródeł i korzeni. W dzisiejszej Liturgii Słowa otrzymujemy swego rodzaju plan i przepis, mapę drogową pełnej sensu chrześcijańskiej egzystencji. Po pierwsze, Słowo przypomina nam dziś o toczącej się w ludzkim świecie duchowej walce, której jesteśmy częścią. Nie zamykajmy swoich oczu na zło i nie bójmy się go nazywać po imieniu, jeśli nie chcemy paść jego łatwym łupem. Po drugie, od obecności i struktur zła w naszym świecie potężniejsza i znacznie ważniejsza jest obecność naszego Boga” – podkreślał ks. prof. Kalinowski. 

 

Komentując niedzielną Ewangelię, rektor KUL zwrócił uwagę, że w relacjach wszystkich ewangelistów Jezus udaje się na pustynię zaraz po chrzcie, który otrzymał z ręki Jana. „Usłyszał wówczas, że jest ukochanym Synem, w którym Ojciec ma swoje upodobanie. Miłość, której doświadczył nad Jordanem, pewność tego, kim jest dla Boga, pomoże mu przetrwać kuszenie. Taki właśnie jest sens chrześcijańskich sakramentów. Są jak lustro, w którym przeglądamy się, aby przypominać sobie o naszej tożsamości Bożych dzieci. Są dla nas źródłem siły. Wielki Post to zaproszenie, aby odkrywać na nowo Sakrament Pokuty i Pojednania, który nie tyle demaskuje nasze słabości i grzechy, co objawia miłosierną miłość, jaką ukochał nas Ojciec. Post to czas odkrywania Eucharystii, w której Boże Słowa i Ciało stają się pokarmem dla nas, słabych, kuszonych wędrujących przez pustynię tego świata ludzi” – powiedział.

 

Rektor KUL poinformował również, że w ostatnim czasie na Uniwersytecie zostało zawiązane Akademickie Bractwo Najświętszego Sakramentu, którego najważniejszym celem jest nieustająca modlitwa poprzez adorację Najświętszego Sakramentu. „W jakim celu na nowoczesnym uniwersytecie powstało Akademickie Bractwo Najświętszego Sakramentu? Odpowiedź jest prosta, ponieważ dotyczy tylko dwóch celów. Pierwszy z nich polega na tym, by tworzyć wspólnotę z Jezusem, dzięki której można odkrywać sens Prawdy, jaką niesie Ewangelia dla współczesnego świata i odwagę jej głoszenia. Dla odkrywania Prawdy potrzebne jest wyciszenie – między innymi po to, aby urzeczywistniać najważniejsze zadanie Uniwersytetu, jakie zostało zadeklarowane w statucie KUL. +Zadaniem Uniwersytetu jest poszukiwanie i przekazywanie prawdy poprzez prowadzenie badań naukowych w harmonii między nauką i wiarą+” - zaznaczył ks. prof. Kalinowski.

 

Dodał, że drugim celem Akademickiego Bractwa Najświętszego Sakramentu jest budowanie wspólnoty ludzi wokół Jezusa. „Mam świadomość, że Uniwersytet to wspólnota ludzi, którzy we właściwy dla siebie sposób realizują kolejne ważne zadanie zawarte w statucie KUL. Sprowadza się ono do wprowadzania w życie +idei universitas magistrorum et scholarium, która wyraża się we wspólnym dążeniu do wiedzy, z zachowaniem wolności i odpowiedzialności oraz przy poszanowaniu godności każdej osoby ludzkiej+. Jestem przekonany, że tylko wspólnota uniwersytecka, która buduje relacje w oparciu o oddawanie czci Najświętszemu Sercu Pana Jezusa może zrealizować we współczesnym świecie tak ważne i trudne zadania” – podkreślił rektor KUL.

 

Publikujemy tekst homilii: 

 

Kazanie na I Niedzielę Wielkiego Postu B

 

Bojowaniem byt nasz podniebny

 

Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu jest zawsze w jakimś sensie programowa. Zawiera w sobie, jak w pigułce, przepis na to, jak dobrze przeżyć czas przed nami, jak przeżyć Wielki Post tak, aby stał się czasem pokuty i przemiany. Dzisiejsze Słowo Boże skupia się na temacie walki duchowej. Dramatyczna historia Noego, której finał słyszymy w pierwszym czytaniu, przypomina nam, że grzech i stojące za nimi osobowe zło, stanowi śmiertelne zagrożenie dla istnienia człowieka. To zło wystawia na próbę samego Pana, kusząc go na pustyni, co opisuje dziś Ewangelista Marek. Wreszcie w drugim czytaniu, z Listu Piotra, widzimy duchowe i demoniczne siły pokonane przez Chrystusa, który ogłasza wobec nich swoje zwycięstwo. O ile świadomość stanu permanentnego zmagania, w którym tkwi nasz świat, jest sprawą kluczową, o tyle ważna jest także chrześcijańska odwaga i motywacja do podejmowania walki. Liturgia dziś rzuca ogromne światło nadziei, ukazując, że w konfrontacji ze złem, słabością i grzechem nie jesteśmy pozostawieni sami sobie. To Bóg jako pierwszy, znając słabość swojego stworzenia, wychodzi nam naprzeciw i zawiera z nami przymierze (Noe). Chrystus pozostawia nam nie tylko wzór do naśladowania (Ewangelia), jego imię staje się dla nas także źródłem mocy i gwarancją zwycięstwa w zmaganiu ze złem (1 List Piotra). Oto program duchowej walki na Wielki Post, który streszcza się w trzech prostych punktach.

 

1. Po pierwsze, nie lekceważmy zła

 

Nie lekceważyć zła, to punkt wydawałoby się tak prosty, a jednak tak często o nim zapominamy. W raju pierwsi rodzicie, wyraźnie nie docenili przebiegłości przeciwnika. My tak często zapominamy dziś lub nie chcemy słyszeć o jego istnieniu. W Listach Starego Diabła do Młodego C.S. Lewis opisuje prostą radę, którą stary, wytrawny kusiciel daje swojemu młodemu kuzynowi. „Kiedy twój klient”, mówi, „człowiek, którego kusisz, zacznie podejrzewać, że oprócz rzeczywistości, którą widzi, jest tu jeszcze jakiś inny świat; kiedy przyjdzie mu do głowy, żeby się modlić i myśleć o przyszłym życiu, odpędź natychmiast tę niebezpieczną myśl. Wyprowadź go na ulicę, niech zapatrzy się na płynące nią strumienie ludzi, na jadące samochody. Niech zapomni o tym, że jest tu coś jeszcze, ktoś jeszcze. Niech śpi, niech zaśnie w tym świecie, a wtedy stanie się naszym łatwym łupem”.

 

Dzisiejsza liturgia Słowa na progu Wielkiego Postu, budzi nas ze snu, w który często zapadamy w naszym ludzkim świecie, do duchowej walki. Uświadamia nam, że ten świat i nasze życie, są polem bitwy, na którym decydują się nasze życie i wieczność, życie i przyszłość powierzonych nam bliskich, rodzin, młodych, przyszłych pokoleń, naszej wspólnoty i narodu. Noe i jego synowie na własne oczy oglądali destrukcyjną siłę ludzkiego grzechu, który sprowadził na ich świat potop. Widzieli swój świat, domy i bliskich, którzy zapadali się w otchłań, z której już nie powrócili. Taka jest cena zamykania swoich oczu na duchową walkę, która, chcemy tego czy nie, toczy się dokoła nas. 

 

W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa, który już na początku swojej misji konfrontuje się z obecnością Złego. Można powiedzieć, że w Ewangelii Marka ta konfrontacja, wpisana jest w jego program głoszenia Dobrej Nowiny. Markowy świat tonie w mroku. Przyjście Syna sprawia, że osobowe Zło nie może się już dłużej ukrywać. Pan jest Światłością, która ujawnia nie tylko bliskość Boga, ale i obecność zła. Pierwszym zwycięstwem nad tym, który tak bardzo chce pozostać w naszym ludzkim świecie niewidzialnym, jest nazwanie go po imieniu, nie lekceważenie, ale mierzenie się z nim z całym realizmem i odwagą, na jakie nas stać.  

 

2. Dugi punkt w programie duchowej walki na Wielki Post, to skupienie się na Bożej obecności

 

Walka duchowa, do jakiej wzywa nas Wielki Post, nie polega na kontemplowaniu czy tropieniu obecności zła i jego struktur w naszym świecie i w naszym życiu. Siłą chrześcijanina jest wzrok utkwiony w Chrystusie. On jest naszym wzorem, ale także źródłem mocy w toczonej przez nas duchowej walce. Po tym, jak grzech ludzki zniszczył pierwszy stworzony świat, Bóg w historii Nowego stwarza go na nowo. Pan staje przy człowieku i wszelkim stworzeniu, obiecując, że nie będzie już więcej potopu. Przymierze zawarte z Noem i jego synami różni się w sposób znaczący od kolejnych zawartych po nim przymierzy. Jest to przymierze uniwersalne, otwarte na całe stworzenie, na wszystkich bez wyjątku i bez ograniczeń (zobacz powtarzające się słowa „każdy”, „żaden”). Nie dotyczy wąskiej grupy patriarchów lub jednego ludu, obejmuje całą ziemię. Co niezwykłe, Bóg nie stawia swojemu stworzeniu żadnych warunków, On jest jedynym, który w tej sytuacji podejmuje zobowiązania. Mimo, że natura człowieka nie zmieniła się i wciąż tkwi w nim wrodzona skłonność do zła, Bóg ślubuje cierpliwość i miłosierdzie w postępowaniu z ludzkimi słabościami. Bóg, zawierając z Noem Przymierze, kładzie na obłokach swój łuk. To znak wojownika, który odkłada swą broń, aby odtąd okazywać swoim stworzeniom miłosierne, ojcowskie oblicze. To także znak więzi pomiędzy niebem i ziemią – odtąd ich historia będzie już na wieki złączona niebiańskim łukiem Bożej troski. Stwórca, który zawiera pierwsze w Biblii przymierze z Noem, to Bóg kochający i troszczący się o swoje stworzenie. Mamy w Nim oparcie w naszej walce z grzechem i złem. 

 

W Chrystusie Bóg staje nam się jeszcze bliższym, biorąc wręcz na siebie, ciężar naszego ludzkiego doświadczenia i zmagania, jak sugeruje to scena kuszenia opisana dziś w Ewangelii Marka. Ewangelista w zaledwie trzech zdaniach opisuje Syna Bożego poddawanego próbie na pustyni. Sama scena kuszenia zawiera się właściwie w trzech słowach: „kuszony przez Szatana”. To sugeruje, że Przeciwnikowi nie powinniśmy poświęcać zbyt wiele uwagi, a już na pewno nie powinniśmy się go lękać. W trzech zdaniach, opisujących u Marka pobyt Jezusa na pustyni, cała uwaga Ewangelisty skupia się na naszym Panu. Duch wyprowadza Go na pustynię, uprzywilejowane miejsce spotkania z Bogiem, poznawania samego siebie, ale także konfrontowania się ze złem. Czterdzieści dni Jezusowego postu może nawiązywać do czterdziestu dni, które Mojżesz spędził na Synaju (Wj 24,18), do podróży Eliasza w to samo miejsce (1 Krl 19,8), wreszcie do czterdziestu lat pobytu Izraela na pustyni, w trakcie których naród także był kuszony, wystawiany na próbę (Pwt 8,2). Ileż razy Izrael opisywany w Pięcioksięgu doświadczył na pustyni troski i miłości swego Pana; ileż także mając go u swojego boku upadł i zgrzeszył. 

 

Jezus w swoich czterdziestu dniach na pustyni streszcza i pisze na nowo doświadczenie i historię Izraela. On jest Pierworodnym z całego stworzenia, nowym Adamem i zaczynem nowego ludu wybranego. Posłuszeństwo Ojcu i ukochanie jego woli, które okazało się przekraczać siły pierwszego człowieka i Izraela, zrealizuje się w życiu Jezusa, rozpoczynając od pierwszej sceny kuszenia na pustyni. Marek nie wspomina ani szczegółowego przebiegu kuszenia Jezusa ani jego pozytywnego finału. Dla ewangelisty całe życie Pana będzie walką z Szatanem i duchami nieczystymi, walka, swe zwieńczenie znajdzie w śmierci na krzyżu i zmartwychwstaniu. Jezus w tej walce zwycięża. Dlaczego? Ponieważ polega radykalnie na Bożej mocy, daje się prowadzić Bożemu Duchowi. Marek zapisuje, że Mesjasz przebywa na pustyni ze zwierzętami, a usługują mu aniołowie. To jasna aluzja do obrazów z Księgi Rodzaju, do rajskiego Ogrodu Eden, w którym znajduje się Syn. A przecież on wciąż przebywa na jałowej pustyni, naznaczonej obecnością Przeciwnika. Dla tego jednak, kto jak Jezus, jest wpatrzony w Ojca, pustynia i przeciwnik „znikają”. Pojawiają się aniołowie, pokój i bliskość Boga, która charakteryzowała rajski Ogród Eden. Pan w tej krótkiej Ewangelii daje nam przepis na powrót do Edenu – dać się prowadzić Duchowi, szukać bliskości Ojca, skupić się na jego obecności.

 

3. Trzeci punkt w programie duchowej walki na Wielki Post: powrót do sakramentów, które są źródłem siły chrześcijanina

 

W Wielkim Poście wybrzmiewa wreszcie szczególne wezwanie do życia sakramentami Kościoła. W dzisiejszej liturgii mowa jest o pustyni, która jest Jezusowym miejscem modlitwy. U wszystkich ewangelistów Jezus udaje się w to miejsce zaraz po chrzcie, który otrzymał z ręki Jana. Usłyszał wówczas, że jest ukochanym Synem, w którym Ojciec ma swoje upodobanie. Miłość, której doświadczył nad Jordanem, pewność tego, kim jest dla Boga, pomoże mu przetrwać kuszenie. Taki właśnie jest sens chrześcijańskich sakramentów. Są jak lustro, w którym przeglądamy się, aby przypominać sobie o naszej tożsamości Bożych dzieci. Są dla nas źródłem siły. Wielki Post to zaproszenie, aby odkrywać na nowo Sakrament Pokuty i Pojednania, który nie tyle demaskuje nasze słabości i grzechy, co objawia miłosierną miłość, jaką ukochał nas Ojciec. Post to czas odkrywania Eucharystii, w której Boże Słowa i Ciało stają się pokarmem dla nas, słabych, kuszonych wędrujących przez pustynię tego świata ludzi. Wielki Post to zaproszenie do odkrycia daru i zobowiązania, jakie płynie z naszego chrztu. Dobitnie mówi nam dziś o nim św. Piotr, przypominając obmycie, które zgładziło nasze grzechy, nie mocą wody, ale przez „zobowiązanie dobrego sumienia”. Tak jak kiedyś woda stała narzędziem ocalenia Noego, tak chrzest ocala nas, dzięki zmartwychwstaniu Chrystusa. Od momentu chrztu działa w nas ta sama siła, którą Zmartwychwstały złamał potęgę śmierci i pokonał demoniczne siły na wyżynach niebieskich. Sakramenty dają nam udział w zwycięstwie Chrystusa. Dzięki nim stajemy się zwycięzcami w Nim. 

 

Chciałbym w kontekście Eucharystii wypowiedzieć kilka słów – ale jakże ważnych – o naszym Uniwersytecie. W ostatnim czasie na KUL-u zostało zawiązane Akademickie Bractwo Najświętszego Sakramentu. Jego najważniejszym celem jest nieustająca modlitwa poprzez adorację Najświętszego Sakramentu. 

 

Można zadać pytanie: w jakim celu na nowoczesnym uniwersytecie powstało Akademickie Bractwo Najświętszego Sakramentu? Odpowiedź jest prosta, ponieważ dotyczy tylko dwóch celów.

 

Pierwszy z nich polega na tym, by tworzyć wspólnotę z Jezusem, dzięki której można odkrywać sens Prawdy, jaką niesie Ewangelia dla współczesnego świata. Dla odkrywania Prawdy potrzebne jest wyciszenie – miedzy innymi po to, aby urzeczywistniać najważniejsze zadanie Uniwersytetu, jakie zostało zadeklarowane w statucie KUL. „Zadaniem Uniwersytetu jest poszukiwanie i przekazywanie prawdy poprzez prowadzenie badań naukowych w harmonii między nauką i wiarą”. 

 

Drugim celem Akademickiego Bractwa Najświętszego Sakramentu jest budowanie wspólnoty ludzi wokół Jezusa. Mam świadomość, że Uniwersytet to wspólnota ludzi, którzy we właściwy dla siebie sposób realizują kolejne ważne zadanie zawarte w statucie KUL. Sprowadza się ono do wprowadzania w życie „idei universitas magistrorum et scholarium, która wyraża się we wspólnym dążeniu do wiedzy, z zachowaniem wolności i odpowiedzialności oraz przy poszanowaniu godności każdej osoby ludzkiej”. Jestem przekonany, że tylko wspólnota uniwersytecka, która buduje relacje w oparciu o oddawanie czci Najświętszemu Sercu Pana Jezusa może zrealizować we współczesnym świecie tak ważne i trudne zadania. 

 

Można zadać jeszcze jedno ważne pytanie: kto tworzy społeczność akademicką KUL? Dzięki zaangażowaniu się w Akademickie Bractwo Najświętszego Sakramentu może to być każda osoba, która pragnie adorować Serce Jezusa, które patronuje Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu. A więc: nasi naukowcy, pracownicy administracji, studenci, doktoranci i ich rodzice, absolwenci, przyjaciele Uczelni, kandydaci na studia, ludzie poszukujący prawdy, osoby zagubione, ale również ci, którzy odnaleźli swoje miejsce w świecie. 

 

Dzięki budowaniu wspólnoty opartej na oddawaniu czci Panu Jezusowi w Najświętszym Sakramencie, będziemy mogli łatwiej odpowiedzieć na następujące pytania: 

• Co dzisiaj oznacza Katolicki Uniwersytet Lubelski?

• Na czym polega tożsamość naszego Uniwersytetu?

• Jaka jest misja naszej Uczelni we współczesnym świecie?

 

Zakończenie

 

Wielki Post, jaki dziś rozpoczynamy, to kolejna szansa na przemianę naszego życia, na powrót do jego źródeł i korzeni. W dzisiejszej Liturgii Słowa otrzymujemy swego rodzaju plan i przepis, mapę drogową pełnej sensu chrześcijańskiej egzystencji. Po pierwsze, Słowo przypomina nam dziś o toczącej się w ludzkim świecie duchowej walce, której jesteśmy częścią. Nie zamykajmy swoich oczu na zło i nie bójmy się go nazywać po imieniu, jeśli nie chcemy paść jego łatwym łupem. Po drugie, od obecności i struktur zła w naszym świecie potężniejsza i znacznie ważniejsza jest obecność naszego Boga. On nasz Stwórca ukochał ten świat do tego stopnia, że zawarł z nami Przymierze, połączył swój los z naszym, aż do szaleństwa stania się jednym z nas w Chrystusie. Jezus to Bóg bliski nam w duchowej walce i zwycięstwie, jakie odniósł nad złem i grzechem. Wreszcie ten Jezus i jego siła ukrywają się w naszych chrześcijańskich sakramentach. To tu bije źródło naszej duchowej mocy. Tu ta sama potęga, która złamała panowanie śmierci, łamie beznadzieję i słabość ludzkiego życia, odnawia je, czyni pełnym piękna, sensu i świętości. Walczmy o nią jak Jezus, walczmy wpatrzeni w Ojca i w naszego Mistrza, walczmy razem ze wspólnotą Kościoła u naszego boku, walczmy w imię dobra wspólnoty i ludzi, których nam powierzono, bo bojowaniem byt nasz podniebny (Hi 7,1), jak pisze swoim sonecie IV Mikołaj Sęp-Szarzyński:

 

Pokój - szczęśliwość, ale bojowanie 

Byt nasz podniebny: on srogi ciemności 

Hetman i świata łakome marności 

O nasze pilno czynią zepsowanie.

 

Nie dosyć na tym, o nasz możny Panie, 

Ten nasz dom - Ciało, dla zbiegłych lubości 

Niebacznie zajżrząc duchowi zwierzchności, 

Upaść na wieki żądać nie przestanie.

 

Cóż będę czynił w tak straszliwym boju, 

Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie? 

Królu powszechny, prawdziwy pokoju,

Zbawienia mego jest nadzieja w tobie.

 

Ty mnie przy sobie postaw, a przezpiecznie

Będę wojował i wygram statecznie.

 

Amen.

Autor: Wojciech Wciseł
Ostatnia aktualizacja: 03.03.2021, godz. 14:09 - Leszek Wojtowicz