Aktualności / Wydarzenia
Czas, gdy Bóg staje się człowiekiem
Piękna oprawa i dekoracje Świąt Bożego Narodzenia mają sens pod warunkiem, że naprowadzają nas na zasadniczą prawdę, jaką jest Narodzenie Chrystusa. Bóg stał się człowiekiem, wszedł w ludzką historię i tę historię radykalnie zmienił. Ważne jest, aby w te święta Bóg narodził się w każdym z nas – mówi ks. prof. dr hab. Marek Chmielewski, kierownik Katedry Duchowości Systematycznej i Praktycznej w Instytucie Nauk Teologicznych na Wydziale Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
Tradycja obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia pod koniec grudnia ma charakter symboliczny. Bo nikt nie zna prawdziwej daty narodzin Jezusa. Nawet sam rok Jego urodzenia jest symboliczny. Mnich Dionizy Mniejszy według swoich obliczeń dopiero w 525 r. przyjął, że narodzenie Chrystusa miało miejsce w 753 r. od założenia Rzymu.
Umowna data
I tę datę przyjęto jako pierwszy rok naszej ery. Szczegółowe obliczenia na podstawie biblijnych i pozabiblijnych źródeł wskazują na to, że faktyczne narodzenie Jezusa miało miejsce od czterech do siedmiu lat przed tą umowną datą, od której liczymy nasz czas.
- Nie ma to dla nas większego znaczenia, bo świętujemy nie datę, ale tajemnicę – podkreśla ekspert KUL. Wymowne jest jednak to, że Boże Narodzenie przypada w najdłuższą noc w roku. To nawiązanie do tradycji sięgającej IV wieku, kiedy chrześcijańską wymowę nadano pogańskiemu świętu, zwanemu Invictus Sol (święto niezwyciężonego Słońca). Chciano w ten sposób podkreślić, że to Chrystus jest tym Słońcem Wschodzącym, o którym czytamy w Ewangelii św. Łukasza, aby zwyciężyć ciemność świata – wskazuje teolog.
25 grudnia ma związki z inną uroczystością – Zwiastowania Pańskiego, przypadającą 25 marca, kiedy dokonuje się tajemnica wcielenia. Boże Narodzenie przypada dokładnie 9 miesięcy od chwili zwiastowania, kiedy „słowo ciałem się staje” w łonie Maryi. Przypomina o tym praktyka liturgiczna, gdy w oba te święta, podczas wyznania wiary, mówimy frazę „a słowo stało się ciałem” i przyklękamy dla podkreślenia znaczenia tej tajemnicy.
Jak świętują chrześcijanie?
- Może lepiej powiedzieć, jak powinniśmy świętować, bo to jak świętujemy jest przedmiotem niepokoju zarówno socjologów, teologów i duszpasterzy – uważa ks. prof. Chmielewski, przywołując za artykułem Jonathana Raucha z czasopisma „The Atlantic” termin „apateizm”. - To mieszanka apatii, ateizmu, czegoś, co przypomina znużenie, zmęczenie i zniechęcenie do rzeczywistości. Taka postawa przejawia się nie tylko w chrześcijaństwie, ale też w wielu innych religiach. Zachowane zostają pewne elementy tradycji, ale z wyeliminowaniem zasadniczych treści – wyjaśnia teolog.
Mamy dekoracje świąteczne, cały ten świąteczny klimat i też coś, co przypomina kolędy. To jest pozór, niby wrażenie świąt, będące jak bombka choinkowa: piękna, błyszcząca, ale w środku pusta. Świętowanie kojarzy się nam przede wszystkim z zakupami, prezentami, sprzątaniem, gotowaniem czy wyjazdami na zimowisko.
Zachować tradycję
Przejawem tego jest także świadome odchodzenie od nazwy „Boże Narodzenie”. W mediach słyszymy o świętach zimowych, a jarmarki nie są „bożonarodzeniowe”, ale „zimowe”. Na kartkach świątecznych coraz rzadziej można zobaczyć żłóbek i Dzieciątko, a zamiast tego częściej jakąś gałązkę czy śnieżynkę. - Jak powinniśmy świętować? Przede wszystkim jest to przeżycie głęboko religijne, typowo chrześcijańskie, mocno wpisane w naszą kulturę, a więc nie możemy zapomnieć o podstawowej sprawie, jaką jest przeżycie tajemnicy Wcielenia. Bóg stał się człowiekiem, wszedł w ludzką historię i tę historię radykalnie zmienił - podkreśla ks. prof. Marek Chmielewski. Koronnym dowodem jest fakt, że mamy rok 2025 „naszej ery”, a ta era jest przecież liczona od narodzenia Chrystusa. Dlatego też mówimy – niestety coraz rzadziej - „rok 2025 po narodzeniu Chrystusa”.
Narodzenie w każdym z nas
- Narodzenie Jezusa to tajemnica odrodzenia człowieka, początek naszego odkupienia. Bóg wszedł w naszą ludzką historię i tej historii nadał nowy sens, nowy bieg – dodaje ekspert KUL, który przywołuje słowa XVII-wiecznego lekarza, poety i mistyka Johannesa Schaefflera, zwanego „Aniołem Ślązakiem”. Wypowiedział on zdanie (tłumaczone przez Adama Mickiewicza): „Co z tego, że Bóg narodził się w betlejemskim żłobie, jeżeli nie narodził się w Tobie?” - Właśnie o to chodzi, że Boże Narodzenie musi się dokonać w nas przez wewnętrzną przemianę i odrodzenie w stanie łaski – mówi teolog. To Narodzenie Boga może się wyrazić w pojednaniu z innymi podczas spotkania rodzinnego i łamania opłatkiem. - W naszych rękach opłatek staje się chlebem pojednania, wyrazem otwartości na drugiego człowieka – wyjaśnia ks. Chmielewski, podkreślając, że możemy mówić o swoistej duchowości Bożego Narodzenia.
Bóg człowiek
Bóg staje się człowiekiem w osobie Dziecięcia. „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami”. - Może właśnie dlatego Bóg przyjął postać Dziecka, żeby poruszyć zatwardziałe serca. Bóg, przychodząc do nas, upomina się o należną mu miłość, bo sam jest Miłością. To wymaga zatrzymania się nad tą tajemnicą i swoim sercem, w ciszy i skupieniu. Taki jest klimat bożonarodzeniowy: klimat wyciszenia, ale także otulenia świata śniegiem i czystością, którą on daje - mówi.
Boże Narodzenie przypomina o tym, jak wielka jest godność człowieka, którym stał się Bóg. - Nie można przejść obojętnie obok żłóbka, choć to tylko dekoracja. Powinien on rzucić nas na kolana przed majestatem Boga, który do nas przychodzi - podkreśla ks. prof. Chmielewski.





















