Aktualności / Wydarzenia
Nie jesteśmy przygotowani
Plecak ewakuacyjny nie ma nam służyć do żadnej ucieczki, a schron przy domu raczej nie spełni oczekiwań jakie w nim pokładamy – to jedne z wniosków płynących z najnowszej „KULminacji Słów” i rozmowy z Robertem Polakiem, ekspertem sztuki przetrwania w sytuacjach zagrożenia.
- To nie wielka armia, czy żołnierze w naszym ogródku są dziś dla nas najpoważniejszym zagrożeniem, ale brak prądu, wody, pożary, czy wybuch gazu. Te zagrożenia najszybciej mogą się zmaterializować – mówi w rozmowie z Wojciechem Andrusiewiczem, uczestnik misji wojskowych poza granicami Polski Robert Polak.
Jak wskazuje gość „KULminacji Słów”, o ile państwo Polskie jest lepiej lub gorzej, ale jednak przygotowane do różnego rodzaju kryzysów, katastrof, czy nawet zamachów terrorystycznych, o tyle my jako społeczeństwo notujemy deficyt wiedzy jak w tych sytuacjach się zachować. Brak nam systemowej wiedzy i brak jakiejkolwiek edukacji w szkole naszych dzieci.
- Musimy na co dzień być świadomi różnego rodzaju zagrożeń, które na nas czyhają i być na nie przygotowani. Zanim bowiem przyjadą służby, żeby nam pomóc, będziemy musieli radzić sobie sami – wskazuje ekspert.
Jego zdaniem mylące jest nazywanie plecaka ewakuacyjnego, plecakiem ucieczkowych, bo my nigdzie nie mamy z nim uciekać, a co najwyżej wyjść z domu i poza domem przetrwać w najbliższej okolicy. A zagrożeniami, w których ten plecak ma nam pomóc, są choćby pożar, wybuch gazu, czy większą awaria. Jak mówi – to nie musi być nawet plecak, ale może być zwykła torba. A jakie ma zdanie Robert Polak w kwestii budowy przydomowych schronów?
- Jak nas stać to budujmy, ale nie liczmy, że jakakolwiek armia będzie strzelać w dom przeciętnego Kowalskiego – odpowiada.




















