Aktualności / Wydarzenia

Rosja nie rozumie czym jest prowadzenie dyplomacji pozytywnej

Dezinformacja to jedno z najpoważniejszych wyzwań dla dyplomacji. Także polskiej - przekonywali uczestnicy konferencji „Dyplomacja w dobie dezinformacji” zorganizowanej przez Centrum Badań nad Dyplomacją KUL.

- Analizując sytuację na świecie, w tym rosyjską agresję na Ukrainę, zasadne wydają się pytania: czy wyzywania związane z dezinformacją wpływają na działania służby zagranicznej i stosunki międzynarodowe oraz w jakim stopniu dezinformacja jest zagrożeniem dla dyplomacji? – rozpoczęła konferencję dr hab. Beata Piskorska, prof. KUL, prorektor ds. studentów i umiędzynarodowienia oraz inicjatorka Centrum Badań nad Dyplomacją KUL.

Uczestnicy debaty nie mieli wątpliwości, że dezinformacja to narzędzie coraz powszechniej wykorzystywane w prowadzeniu polityki międzynarodowej. - Polska na to reaguje wzmacniając swoje zdolności do przeciwdziałania dezinformacji – przekonywał Krzysztof Olendzki, były ambasador Polski w Tunezji i Słowenii, który przypomniał, że w Ministerstwie Spraw Zagranicznych funkcjonuje Departament Komunikacji Strategicznej i Przeciwdziałania Dezinformacji Międzynarodowej. - Zajmuje się on analizą i wychwytywaniem narracji, które mają na celu sianie dezinformacji, wpływanie na podejmowane decyzje oraz świadomość obywateli. Jednocześnie jest to jednostka, która buduje instrumenty przeciwstawiania się dezinformacji – podkreślił Krzysztof Olendzki. Były ambasador mówił też o specyfice prowadzenia działań dyplomatycznych przez państwa zachodnie, w tym Polskę i wschodnie, m.in. przez Federację Rosyjską.

- Istotą dyplomacji zachodniej jest prowadzenie dyplomacji pozytywnej. Naszym celem jest takie zbudowanie relacji z partnerem, by ten przyjął nasz punkt widzenia. Dzieje się to oczywiście z różnym skutkiem, ponieważ gramy tak, jak rywal na to pozwala. Natomiast modus operandi Rosji i szeroko pojmowanego Wschodu jest inny: oni dążą do przejęcia i podporządkowania innych. Dla nich nie ma partnerów. Są przeciwnicy – powiedział Krzysztof Olendzki.

Doświadczony dyplomata zauważył, że widać to np. w agresywnej kampanii rosyjskiej cerkwi prawosławnej w Syrii czy Afryce Subsaharyjskiej. - Ta działalność nie ma na celu ekumenicznego, lecz chodzi w niej o zdobycie serc i umysłów jak największej rzeszy ludzi – zaznaczył były ambasador.

Podczas dyskusji dr Karolina Wanda Olszowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego i prezes Instytutu Badań nad Turcją mówiła o tym w jaki sposób dezinformacja wpływa na bezpieczeństwo na Bliskim Wschodzie, ale też o badaniach ujawniających jak rosyjska dezinformacja wpływa na wizerunek Polski w tamtej części świata.

Z kolei dr Magdalena El Ghamari z Collegium Civitas stwierdziła, że walka z dezinformacją na Bliskim Wschodzie to w dużej mierze działania spóźnione. - Powinniśmy to robić przynajmniej dekadę temu – przekonywała dr Magdalena El Ghamari, która naukowo zajmowała się m.in. metodami werbunku do organizacji terrorystycznych. Jej zdaniem analiza materiałów propagandowych organizacji terrorystycznych zbiega się z tym, co robi Rosja na Bliskim Wschodzie. Efekt? - Arabowie kochają Rosję – przyznała dr Magdalena El Ghamari.

Natomiast dr Łukasz Lewkowicz, politolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej oraz analityk Instytutu Europy Środkowej w Lublinie opowiadał podczas konferencji o tym jak z rosyjską dezinformacją radzi sobie Słowacja, która od lat jest pod dużymi wpływami rosyjskimi. - W przeciwieństwie do innych państw Grupy Wyszehradzkiej mamy długie tradycje panslawizmu, czyli rusofilstwa, które zakorzeniło się także w obecnych elitach politycznych kraju – mówił dr Łukasz Lewkowicz, który przypomniał, że rosyjska dezinformacja w dużej mierze zaczęła się rozwijać na Słowacji po aneksji Krymu w 2014 r. i w czasie pandemii. - Widać to było szczególnie w słowackiej infosferze. Nastąpił wówczas wysyp portali i stron z prorosyjskimi treściami, kont ruchów antyszczepionkowych w mediach społecznościowych, a po wybuchu pełnoskalowej wojny - podważających konieczność pomocy Ukrainie. Natomiast rząd słowacki nie przeciwdziała temu procesowi w jakiś szczególny sposób – stwierdził dr Łukasz Lewkowicz.

Niezależnie od miejsca na świecie ogromną rolę w przeciwdziałaniu dezinformacji odgrywają media. - O ile w przypadku mediów tradycyjnych mamy nadawców profesjonalnych, którzy z zasady nie pozwalają sobie na szerzenie materiałów dezinformacyjnych i weryfikują przekazywane informacje, to w przypadku mediów nowych, np. stron i portali internetowych oraz mediów społecznościowych sytuacja się komplikuje – zauważyła dr hab. Agnieszka Łukasik-Turecka, prof. KUL, dyrektor Instytutu Nauk o Polityce i Administracji KUL. I dodała, że w nowoczesnych mediach obok zalewu przekazów informacyjnych, występuje cały szereg informacji zaburzonych, w ramach których pojawiają się informacje błędne, złośliwe i dezinformacje.

Konferencja „Dyplomacja w dobie dezinformacji” odbyła się we wtorek, 10 grudnia w Centrum Transferu Wiedzy KUL.